Grey po naszemu

No i wreszcie obejrzałem te kontrowersyjne „365 dni”. Stało się to dość niespodziewanie bo kupić tutaj film naszej produkcji to raczej rzadkość. Widać zamieszanie wokół filmu bardziej mu pomogło niż zaszkodziło.

Od czego tu zacząć? Od tematyki chyba.

Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj raczej rzadko robi się filmy bez jakiejś tam sceny łóżkowej, prysznicowej czy innej umożliwiającej aktorowi pokazanie jego cielesnych warunków. Erotyzm, do niedawna jeszcze w naszej kulturze temat tabu, przebił się na dobre w środkach masowego przekazu i stał się niewątpliwie artykułem generującym konkretne zyski.

W kinematografii istnieje od dawna. Do tej pory jednak był on tłem fabuły a nie nią samą.

Nie ulega wątpliwości, że seks i erotyzm to cześć naszego życia. Tylko ojciec Tadeusz i jemu podobni mogą myśleć, że jest inaczej. Sam pamietam jakie wrażenie na nas robił Ojciec Chrzestny w wersji książkowej z fragmentami opisującymi relacje damsko-męskie. Ten typ narracji pewnie dzisiaj jest wręcz śmieszny bo seks stał się tematem samym w sobie a nie przy okazji mniej lub bardziej wciągającej akcji filmowej.

Nigdy nie czytałem, i nie zamierzam, tych różnych odcieni Greya. Oglądałem natomiast jego ekranizacje. Książka zwykle różni się od filmu szczególnie detalami w opisie. Tak czy inaczej Grey dla mnie to swego rodzaju obsesja na punkcie fantazji erotycznych.

„365 Dni” to taka ubożuchna wersja Greya w każdym aspekcie. Kiepski scenariusz, marni aktorzy, drętwe dialogi. Nic więcej o tym napisać się nie da. Obejrzałem owego kandydata do maliny roku, przede wszystkim z powodu kontrowersji jakie ten film wywołuje w Anglii. Nie bardzo wiem co spowodowało ową reakcję Anglików. To nie mój problem.

Sądząc po Greyu i 365 Dniach, faceci z kasą mają wysokie wymagania od swoich partnerek. Czy to fantazja filmowa czy to może taki znak naszych czasów? Nie wiem.

Filmy tego typu zawsze kojarzyły mi się z Emmanuelle. Te dzisiejsze jednak nie mają z nią wiele wspólnego. Tamte produkcje fascynowało ciało, jego wdzięk i uroda. Te dzisiejsze to kiepskie opowieści na temat różnorakich pozycji.

No i uwaga końcowa. Myśle, że Duduś śmiało mógłby zagrać w tym naszym malinowym filmie. Po pierwsze męski bohater to członek mafii. Po drugie, aktor w niego się wcielający jakiś niemrawy. Duduś ze swoim jęczącym orgazmatycznym wrzaskiem napewno sprawdziłby się w roli wydawacza dźwięków i tylko dźwięków doskonale..

50 myśli na temat “Grey po naszemu

Dodaj własny

  1. Ja już kilka razy przymierzałam się do tego filmu, ale jakoś tak zawsze wybieraliśmy coś ciekawszego. Rozumiem, że żeby się na jego temat wypowiedzieć powinnam go obejrzeć, poza tym ciekawa jestem jak przed kamerą poradziły sobie celebrytki, bo wiem, że kilka ich zagrało w tym filmie. Czy podołały aktorsko. Twoja recenzja nie napawa optymizmem:)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zaczelam ten film ogladac, o zgrozo, z mezem, i szybko mu wyjasnilam, ze nie powinien oceniac Polski ani Polakow na podstawie tego chłamu!!!! Hehehehehe 😛

    Film to po prostu żenada. A juz najbardziej mnie dobiła wzmianka o babcinych pierogach podczas erotyczno-integracyjnej kolacji przy swiecach.
    Mysle ze film bedzie sie podobal Polaczkom ktorzy łykną wszystko, byleby z Polski bylo.

    A, no i filmu nie dokonczylismy. Szkoda bylo czasu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Powiem szczerze, że najbardziej w tym filmie przeraził mnie sposób w jaki będziemy postrzegani. Przecież kobiety w wieku bohaterki nie są aż tak bezdennie płytkie. Nie mam nic przeciwko erotyce, ale to musi mieć jakiś sens. Cieszę się bardzo, że podzielasz moją opinie, bo juz się bałem, że jestem jakiś kołtun oderwany od rzeczywistości. 😂😂😂

      Polubienie

  3. Widziałem już tyle pornusów, że takie filmy nie robią na mnie żadnego wrażenia 🙂 A poważnie, to słyszałem trochę o tym filmie, ale jakoś specjalnie mnie nie ciągnie. Ogólnie ostatnio stałem sie jakiś wybredny na wszystko… Fajnie że choc od czasu do czasu możesz naszej kinematografii „liznąć” 🙂

    Polubienie

    1. Ja tu oglądam wszystko co w naszym języku mi zaoferują. Wyboru wielkiego nie mam stąd nie mogę wybrzydzać. Lubię pooglądać dobrze zrobione filmy z odrobiną erotyzmu. To jednak nie był ani erotyk, ani porno. Mizeria bardziej. 😂

      Polubione przez 2 ludzi

  4. Ależ „Portret Doriana Grey” to nie żaden pornus i nie o erotykę w nim chodzi, a o pragnienie wiecznej młodości. I o cenę jaką się za spełnienie tego marzenia płaci.To bardzo dobra książka.

    Polubienie

    1. Miałem na myśli „Pięćdziesiąt twarzy Grey” nijakiej E.L. James. Na podstawie jej książek powstały chyba trzy filmy. Tak czy inaczej nie o młodość w nich chodzi. Nasza produkcja mocna przypomina właśnie ten tryptyk tylko jest dużo gorsza.

      Polubienie

        1. Tego Greya, o którym ja pisze ponoć czytano z wypiekami na twarzy. W Angorze publikują raz w miesiącu dwadzieścia pięć najbardziej poczytnych książek. No i ten Grey….ho, ho, ho.

          Polubienie

  5. Oglądanie tego filmu jest bardziej żenujące niż obejrzenie własnej seks taśmy z rodzicami. Ekstremalni Włoscy gangsterzy i Bronisław Wrocławski🙈 . Aktorzy po świeżo weekendowym kursie aktorstwa i angielskiego . Główna postać waginalna ładna niestety fabuła reprezentuje niesamowity poziom idiotyzmu obrażający inteligencję widzę.

    Polubienie

    1. Dzięki. Byłem ciekawy innych opinii. Grey tez nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. Miał chyba jednak odrobine więcej smaku. To co obejrzałem w tej naszej produkcji .. co będę się rozwodził skoro ująłeś to w moim przekonaniu świetnie „poziom idiotyzmu obrażający inteligencję widza”. Nic dodać, nic ująć.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Próbowałam obejrzeć, ale po kilku minutach zrezygnowalam. Film żenujacy. Próbowałam przeczytać książkę bo jak wiadomo między filmem a ksiażką mogą być bardzo znaczące różnice, ale po przeczytaniu pierwszego rozdziału zrezygnowałam, dla mnie za wulgarna, czytałam inne powieści erotyczne np trylogię pt. Bez tchu M. Banks czytało z przyjemnością

    Polubione przez 1 osoba

  7. Czy tylko ja zauważyłam, że ostatnio Polska chce się ” wybić na wyżyny” robiąc własne wersje popularnych za granicą filmów? Pamiętam że parę lat temu powstała tańsza wersja szybkich i wściekłych – diablo coś tam a teraz polskie 50 twarzy greya… Niestety zapominamy że na wielkie produkcje muszą być pieniążki, dobry scenariusz i doświadczenie…

    Polubienie

    1. Nie oglądałem naszej podróbki szybkich i wściekłych. Definitywnie nie zamierzam. No właśnie, scenariusz i dobrzy aktorzy czyli odpowiednie finanse. Z drugiej strony gdzieś ta nasza kultura masowa wybrała wyjątkowo płytką drogę.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: