Wynik wnioskowania

Mieszkając ponad połowę życia poza Polską, udało mi się poznać to jak ludzie żyją gdzieś indziej. Często łapią mnie rożnego rodzaju przemyślenia na ten temat. Z perspektywy różnorodności narodowych Stany wydają się mi być najbardziej otwartym krajem. Polska pod tym względem, zwłaszcza ostatnio, prezentuje się nader prymitywnie i jeśli można by stworzyć kategorie krajów czwartego świata to tam bym umieścił nasz ślepo sfanatyzowany kraj.

A jak się przedstawia w tym kontekście Ekwador? Szału nie ma, jak mówiła mojej dziewczyny fizykoterapeutka, gdy odnosiła się do czego kontrowersyjnego.

Ekwador napewno jest krajem biedniejszym od Polski. Różnice w posiadaniu widać na każdym kroku. Nie żyje w ich społecznościach aby zdeterminować stopień tutejszej otwartości. Obowiązuje jednak rozdział kościoła od państwa i tutejsza hierarchia nie ma aż tak dużego wpływu na suwerena. Może to wynikać również z tego, że z uwagi na indiańskie korzenie, wielu Ekwadorczyków przekazuje z pokolenia na pokolenie indiańskie tradycje i kulturę. Napewno mniej to widać w miastach. Poza nimi jednak jest to dość łatwo zauważalne. Obie kultury, ta hiszpańska i indiańska, funkcjonują obok siebie przez tyle lat, że nauczyły się akceptować wzajemnie. Chociaż ponoć nieco inaczej jest jednak w dżungli gdzie okoliczne plemienia domagają się większej autonomii w zakresie decydowania o surowcach naturalnych i ich wydobyciu. W tym przypadku potwierdza się stare powiedzenie, że jak nie wiadomo o,co chodzi, to na ogół chodzi o pieniądze.

Z powodu nieznajomości języka, początkowo obracałem się w gronie lepiej wykształconych Ekwadorczyków. Teraz już znam trochę słów. Mogę się zatem porozumieć z klasą mojego Pepe, który niewiele widział i niewiele wie o świecie. Bez względu na klasę tubylcy postrzegają nas jak kogoś siedzącego na pieniądzach. Próbują wszelkimi sposobami naciągnąć, podprowadzić pare groszy, wykorzystać naiwność i niewiedzę. Trzeba jak najszybciej poznać realia aby nie dać się wykiwać na każdym kroku.

Długo płaciliśmy frycowe. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że daliśmy się wypuszczać w przysłowiowe maliny przede wszystkim tym lepiej sytuowanym. Z nimi łatwo nawiązywało się kontakty, oczywiście ze względu na ich znajomość języka angielskiego. Zawsze starali się być bardzo pomocni, wręcz chętni do jej niesienia. Gdy jednak mogli coś z nas wyciągnąć robili to bez chwili zastanowienia i z zimna krwią. Frycowe. Dzisiaj widzę, że daliśmy się tym naszym przyjaciołom nieźle narżnąć. Być może właśnie dlatego, gdy Pepe stara się wydymać mnie na kilka dolarów, spóźniając się do pracy, czy obijając się w jej trakcie, wcale mnie to nie złości. To prosty człowiek. Postrzega mnie jak milionera i w jego mniemaniu, skoro całymi latami był wykorzystywany, to czas nadszedł aby sobie trochę odbić. Rozumiem tych ludzi i mam do nich swego rodzaju słabość. Trzeba jednak i ich od czasu do czasu wyprostować bo działają zgodnie z zasadą „daj mi palec a ja ci urwę rękę”. Będą sprawdzać konsekwentnie jak daleko mogą się posunąć. Aż powiesz dość. Na chwile wyhamują, nawet wrócą do wcześniejszych ustaleń, by po chwili ponownie rozpocząć swoją grę w naciąganie. W przypadku Pepe jest to dość denerwujące, bo w przeciwieństwie do jego ekwadorskich pracodawców traktujemy go niemal jak członka rodziny, oferując w południe kawę z czymś słodkim. Jednak to do niego nie dociera i w myśl zasady, że palec to mało wciąż kombinuje jakby tu upierdzielić całą rękę. Czasami to wychodzi dość zabawnie, czasami bywa frustrujace.

No i czego o tym pisze? No cóż, jestem tu obcy i słabo rozumiem ich sposób myślenia. Do Polski raczej nie wrócę. Choć to kraj mojego urodzenia i jego mentalność płynie w mojej krwi, to muszę przyznać, że łatwiej mi zrozumieć Pepe niż moich krajan. Ot i wniosek, do którego ostatnio doszedłem.

Nasze kury dzisiaj oszalały. Na jedenaście niosek dziewięć jajeczek. 😃😃😃

29 myśli na temat “Wynik wnioskowania

Dodaj własny

    1. Jeszcze jeden powód żeby trzymać się z daleka od kaczystów. Mówiąc serio, specjalnie kupiliśmy kilka gatunków kur, żeby wychować stado we wzajemnym szacunku. Trochę się gryzły na początku. Skazane na siebie teraz są bardziej kosmopolityczne. 😂😂😂

      Polubienie

  1. W Ekwadorze byłem raz, daleko mi do wydawania jakichkolwiek opinii na temat kraju albo generalizowania że cały kraj jest cudowny. Pojechałem tam bo jako nastolatek przeczytałem gdzieś w podręczniku do geografii ze to najprzyjemniejszy i najprzyjaźniejszy kraj dla Europejczyka w całej Ameryce Południowej.
    Wracajac skądś autostradą udało mi się zobaczyć ośnieżony wierzchołek wulkanu Cotopaxi. Zatrzymalismy się z moim przewodnikiem po drodze u jednej rodziny mieszkającej w bardzo prymitywnych warunkach, lichej chatce zlepionej z gliny i pokrytej byle jaką strzechą, w środku wyścielonej słomą po której biegało całe multum morskich świnek. Podobno ich obecność gwarantuje w nocy ciepło. Prócz rodziców i dziadków mieszkało tam pięcioro dzieci. Troje stało przede mną umorusane ziemią i błotem a dwójka pracowała ciężko fizycznie kopiąc coś w niby przydomowym ogrodzie. Rzadko ktoś ich tam odwiedza, a ja wyglądałem jak przybysz z innej planety w kolorowych butach i żółtych okularach przeciwsłonecznych. Dziewczynka zaproponowała mi gorącą czekoladę ale szczerze bałem się sensacji gastrycznych jakie mogło spowodować wypicie tego wywaru z brudnego kubka. Przygnębiający widok. Przebiegła mi przez glowe wtedy myśl, że mam / mamy w życiu dużo szczęścia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. W trakcie naszej pierwszej podróży do Ekwadoru wzięliśmy wycieczkę na Cotopaxi. Był 2009 rok. Po zajechaniu z autostrady na drogę w kierunku tego wulkanu nasz przewodnik zabrał nas na farmę z restauracją. Byłem zaskoczony naprawdę świetnymi warunkami i menu restauracji. Siedząc przy stoliku nagle usłyszeliśmy, że przy sąsiednim mówiono po niemiecku. Bardzo nam się to spodobało. Cotopaxi wspominam jako bardzo ciężką wspinaczkę po żużlowej nawierzchni. Nie dotarliśmy do bazy wypoczynkowej bo zdychaliśmy z braku tlenu i ciągłego ślizgania się w dół.
      Niektóre prowincje Ekwadoru wciąż są bardzo biedne. Okolice Cuenki i prowincja Azuay to akurat jedno z bogatszych miejsc. My mieszkamy w małej osadzie gdzie króluje drobne rolnictwo. Do miasta wcale nas nie ciągnie. Jedynie zakupy. To dla nas był i jest taki trochę sentymentalny powrót do korzeni.

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Polak gdy wyczuje że może kogoś wykorzystać to też to bez wahania zrobi. Pod tym względem od Ekwadorczyków się wcale nie różnimy.. Co do samych Polaków, to obawiam się, że ja też ich mentalności nie zrozumiem, szczególnie teraz, gdy obserwuję, jak za kilka stów godzą sie stać w szambie po szyję…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Z tym wykorzystywaniem to masz rację. Każdy patrzy, bez względu na narodowość, jak naciąć frajera. Trochę to smutne ale takie są dzisiaj realia. Żal mi tych ludzi głosujących ślepo i bezrefleksyjnie. Upadek wkrótce przyjdzie i będzie bardzo bolesny. Problem w tym, że będzie za późno.

      Polubione przez 1 osoba

  3. A ja im dłużej żyje, tym mniej rozumiem, chyba nadeszła pora na zmianę pokoleniową, bo nie obrażając moherowych beretów – czas oddać sprawy w ręce młodych, oni chyba są ,mądrzejsi, bardziej otwarci na świat…tylko, że ci starzy wcale nie chcą oddać władzy!
    Jajeczka cudo, to jest wymierny sukces!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Klik dobry:)
    W niektórych kulturach uważa się, że człowiek jest po to, by go oszukiwać. Szacunek ma ten, kto nie da się wykorzystać osobie czyniącej różne oszukańcze sztuczki, by wykorzystać.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Tak w pierwszej chwili ,gdy zobaczyłem fotkę miałem napisać że ładne masz jajka, ale jako kawaler nie chcę sobie psuć opinii u płci pięknej 🙂 Pogratuluję tylko kokoszek 🙂 Ech, nie od dzis twierdzę, że moje poczucie humoru powinno sie jak najszybciej schwytać i wsadzić w kaftan 🙂 Ale jajka ładne 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: