Strach

Strach ma wielkie oczy, jak to mówią. W dzisiejszych czasach pewnie jeszcze większe ze względu na zasięg mediów szczególnie tych elektronicznych.

Strach wiąże się z wieloma rzeczami, pewnie jednak ten wywołujący w nas największy lęk to znana pani z kosą. Zaprzyjaźniony z nią pan Covid nie cacka się z nami zbytnio. Media codziennie uaktualniają ilości zachorowań i zgonów. Jedni twierdzą, że są zawyżone inni zaś wręcz odwrotnie. Zdań na temat pandemii jest pewnie tyle ile ludzi na planecie. Tak czy inaczej lęk i strach spowodowany brakiem pewności co do rozwoju sytuacji, mają się dobrze

Ten wpis powstał dzięki Szarabajce, z którą wymieniliśmy się poglądami na temat strachu.

Dawno temu wracałem do domu ze stacji kolejowej. Był listopad, godzina późna, wiejska droga słabo oświetlona. Szedłem poboczem, chodnika niestety nie było. Za plecami usłyszałem nadjeżdżający samochód. Obroty silnika świadczyły, że porusza się on dość szybko. Zszedłem jeszcze bardziej na pobocze, niemal do krawędzi rowu melioracyjnego. Nic nie pomogło. Przeleciałem przez cały samochód i pofrunąłem do rowu. Na moje szczęście jesienią rowy były zasłane liśćmi, co zamortyzowało upadek. Samochód, jak się potem dowiedziałem, prowadził pijany kierowca. Uciekł z miejsca wypadku. Pamiętam jeszcze, że po pewnym momencie , przechodzący ludzie zobaczyli mnie w rowie ale odpuścili sądząc, że jestem po kilku głębszych. Udało mi się doczołgać do najbliższej posesji gdzie otrzymałem wreszcie pomoc.

Cała ta opresja skończyła się lekkim wstrząsem mózgu i złamaniem nogi w kostce bez przemieszczenia. Widać nie był mój dzień.

Ten wypadek pozostanie ze mną w pamięci do końca moich dni. Dalsze wydarzenia, które albo mi się przydarzyły, albo których byłem świadkiem ugruntowały we mnie filozofię, której trzymam się do dzisiaj.

Czy boję się Covida? Czuję przed nim respekt. Bardziej boję się ludzi. Od momentu wypadku, żyję wiarą, że kiedy ów dzień przenosin do innej rzeczywistości nadejdzie to wtedy już nic mi nie pomoże. To oczywiście nie znaczy, że zachowuję się jak kamikadze. Nigdzie przecież mi się nie spieszy. Jest to oczywiście moje subiektywne odniesienie do strachu o siebie samego.

Moich serdecznych znajomych syn, nieco ponad tydzień temu wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Rodzice odchodzą od zmysłów. Telefon nie odpowiada. Zawiadomiona policja nic nie ustaliła. Strach ich paraliżuje.

No właśnie jak się ma lęk o siebie do lęku o najbliższych? Czy jest jakaś skala porównawcza? Chyba nie ma. I tu masz rację Szarabajko, tego nie znam i wolałbym nigdy nie poznać.

Znaczy się, że przejmować się nie ma czym. Jesteśmy w dobrych rękach. 🙂

26 myśli na temat “Strach

Dodaj własny

  1. Na ogół bardziej się obawiamy o naszych bliskich (nawet jak jest to kot, czy pies mieszkający z nami) niż o nas samych. Ale ten „ogół” to czysta statystyka. Mamy przecież przypadki, gdy: a/ matka zabija dzieci, aby utrzymać przy sobie kochanka, lub dla odmiany b/ 7-mio latek zabija matkę, bo ta zabrała mu komputer, c/ zabija się najbliższych bez ważnego powodu (np. emerytka nie dała synowi na piwo), itd., itp., …
    Także z emocjami (lęk, strach, przerażenie) nie jest prosta sprawa, bo każdy człowiek to inna struktura osobowości. Znane są przypadki, gdy w ogniu walki ktoś sięga po pistolet i okazuje się, że nie ma ręki, inny „ktoś” umiera od ugryzienia mrówki, bo wydaje mu się, że został użądlony przez fruwającą obok osę. O hipochondrykach już nie będę pisał, bo to oddzielny temat. Reasumując, warto się zastanowić czym jest ten strach, bo czasem powodem naszego „zejścia” może być tylko ten stan. 😉

    Polubienie

    1. W Twoich przypadkach mamy tez do czynienia z emocjami. Te albo strach kreują uczucie strachu albo je likwidują i zastępują agresją. Nie jestem żadnym znawca tematu ale tak bym to wytłumaczył. Umiejetność panowania nad emocjami to zapewne i sukces w panowaniu nad strachem. Tak mi się wydaje.
      Psychika ludzka jest w pewnym stopniu nieobliczalna, pewnie dlatego wielu reaguje inaczej w podobnych sytuacjach

      Polubienie

      1. Emocje to temat b. trudny, zarówno w teorii (na studiach mieliśmy to przez trzy lata na prawach egzaminu) jak i w praktyce. Jako ciekawostkę podam, że na ten sam bodziec możemy reagować zupełnie inaczej, gł. w zależności od naszego stanu psychofizjologicznego (zmęczenie, znużenie), doświadczenia (bo boimy się tego co nieznane), albo innych manipulacji psychiką. I nie musi to być spojrzenie czysto behawioralne.
        Strachu nie da się opanować do końca i zresztą nie ma takiej potrzeby, bo to jest jeden z naszych środków obrony (stawia nasz organizm w gotowości, albo paraliżuje). Natomiast emocje to niezbędny element w procesie naszego funkcjonowania w układzie kar i nagród. Oczywiście olbrzymią rolę odgrywają „proporcje mocium panie”. Myślę, że na ten można pisać w nieskończoność, ale po co, skoro nikt na to nie zwraca uwagi, tylko wali siekierą między oczy.

        Polubione przez 1 osoba

        1. W Ekwadorze poznałem homeopatę z Kanady. Dużo właśnie mówił na temat emocji i jak potrafią trawić nasze zdrowie psychiczne. Dał mi pare rad, które nawet do mnie trafiły. Stosowałem się do nich przez jakiś czas. Nawet to funkcjonowało. Potem gdzieś, z powodu podróży, przestałem. Będę musiał to odszukać.
          Od siekiery trzymam się z daleka.

          Polubienie

  2. Dziękuję za piękną i szczerą notkę podsumowującą naszą dyskusję 🙂

    Oczywiście, każdy radzi sobie z obawami, lękami, strachem po swojemu. Twoje podejście określiłabym jako fatalistyczne: co ma być, to będzie; niewiele ode mnie zależy. Takie pogodzenie się z losem i zdanie na niego jest na pewno znacznie zdrowsze, niż ciągła z nim szarpanina. Ja z kolei, nie znoszę własnej bezradności. Sądzę, że zawsze COŚ można zrobić, choćby tak niewiele, jak napisanie notki. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, jak to niewiele znaczy, ale małe coś, ty jednak nie jest nic 🙂 Tak mnie wychowano. Żeby nie milczeć, nie być biernym i obojętnym. Oczywiście płacę za to wysoką cenę, bo zawsze jest coś za coś. Czy przez to się mniej boję? Ależ skąd! 🙂 Ale śpię spokojniej.

    Najbardziej wartościowe w tej dyskusji jest to, że mimo innego spostrzegania świata i reagowania na niego, nadal się lubimy i szanujemy. Przynajmniej taką mam nadzieję.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pełna zgoda, każdy reaguje inaczej. Po części to wynik wychowania, po części doświadczenia życiowego.
      Fatalizm tak się chyba nazywa moja postawa. Czego fatalizm, tego nie bardzo rozumiem. Masz racje, moje myślenie kręci się wokół „co ma być to będzie”, co oczywiście nie znaczy, że siedzę z założonymi rękami. Żyje zdając sobie sprawę, że nie na wszystko mam wpływ. To na co mam staram się robić jak najlepiej.
      Tak sobie zawsze wyobrażałem dyskusje. Nie zgadzać się to wcale nie znaczy nie tolerować się wzajemnie. Wszyscy mamy prawo do własnego punktu widzenia i życia po swojemu, tak długo, jak nie wpływamy na życie innych.

      Polubienie

  3. Kiedyś mieliśmy z mężem problemy kregosłupowe. Skorzystaliśmy i nadal czasem korzystamy z usług kręgarza, ale nie wszyscy sa na to gotowi, w obawie o partactwo. Mój ból był tak wielki, ze pokonał strach, ale już dziecka nie oddałam w ręce kręgarza, choć chciał tylko sprawdzić…
    Moje ciało i zdrowie to co innego, a lęk o dziecko jest inny,.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ogólnie jestem zdania, że o siebie boimy sie mniej niż o najbliższych. Człowiek żyje jakby był nieśmiertelny, ze skały, musi sie stać coś złego żeby otworzył oczy.Ja mam za sobą dwa wypadki w pracy, w tym upadek na betonowy chodnik, ale wierzę że coś nade mną czuwa i że każdy z nas ma wyznaczona datę której nie ucieknie… Co do wirusa, to gdyby wszyscy ludzie zachowywali sie rozsądnie, to i strach nie byłby potrzebny.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo ciekawy artykuł. Straszny ten Twój wypadek, Marku. Dziś w telewizji widziałem rowerzystów złośliwe potrącanych przez kierowców samochodów – skur**syńtswo.
    Życzę dużo zdrowia dla Ciebie, rodziny i trzymam kciuka za syna znajomych!

    Polubienie

  6. Przede wszystkim należy odróżnić strach od lęku. Strach przychodzi z zewnątrz. Czułeś go słysząc nadjeżdżający samochód. Lęk pochodzi z wnętrza. Czujesz go, kiedy wyobrażasz sobie, że każdy samochód może Cię zabić. Wiem, że nie o tym jest notka. Dlaczego warto to sprecyzować? Bo o najbliższych czujemy lęk, nawet, jeśli zagrożenie jest wyimaginowane.
    Nie bardzo rozumiem jaka jest różnica między lękiem przed chorobą a respektem wobec niej. Zwłaszcza, że z definicji respekt zawiera element lęku ( „szacunek w stosunku do jakiejś osoby połączony z onieśmieleniem, czasem też z lękiem”). Ale zgadzam się, w przypadku Covidu to ludzie stwarzają zagrożenie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pisząc ten tekst, tez wydawało mi się, że jednak lęk to pojęcie bliskoznaczne a nie jednoznaczne. Na potrzeby mojego postrzegania strachu może trochę to ujednoliciłem. Respekt i lęk w kontekście artykułu różnią się jedynie moim stosunkiem do wirusa. Nie wywołuje on we mnie specjalnego lęku, aczkolwiek respektuje jego istnienie. Nie wdając się w zbytnie dywagacje, wszystko co robię to bardziej z troski o innych ludzi, bo jednak wierze jestem im to winien.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: