Warszawsko-krakowskie rozważania

Niespodziewanie wpadła mi w ręce książka autora dla mnie zupełnie nieznanego. Pewnie bym się nią nawet nie zainteresował gdyby nie fakt, źe właśnie skończyłem czytać jakiś cienki kryminał i naszła mnie ochota na zmianę gatunku. Zanim o książce..

Rodzina rodzicielki mojej pochodzi spod Brzeska, w dzisiejszym małopolskim. W owym czasie wychowanie seksualne stało raczej na niskim poziomie. Toteż dziesięcioro drobiazgu w rożnym wieku ganiało po zagrodzie.

Wraz jednak z dorastaniem każde z nich szukało szczęścia gdzie się dało. Naturalnym kierunkiem był Kraków gdzie znakomita większość rodzeństwa mojej mamy się osiedliła. Jedna z sióstr skończyła jednak w Warszawie.

Dla nas Kraków zawsze był miejscem największej ilości podróży rodzinnych. Trzeba było jednak kilku dni żeby móc wszystkich odwiedzić.

Do Warszawy nie było po drodze. Pamietam jednak, że i tam jako dzieciak jeszcze, rownież dojechałem.

Kraków podobnie jak Warszawa ma swój specyficzny sposób wysławiania się. Z tym krakowskim miałem więcej do czynienia z uwagi na częstsze tam pobyty. Nie będę o tym pisał bo zbyt słaby jestem w temacie. Zainteresowanych opowieściami o specyfice Krakowa i jego unikalnym żargonie odsyłam do blogu bezpukania.eu, którego autorka Ultra, doskonale porusza ten temat w wielu swoich wpisach.

Warszawa ma podobnie. Prawdę mówiąc nie jestem pewien czy to trwa w dalszym ciągu, czy jednak powoli ów sposób mówienia zanika. Autorem książki, o której wspomniałem na początku jest Stefan Wiechecki znany pod pseudonimem Wiech.

Raz w życiu jako dzieciak z rodzicielką odwiedziłem warszawskie kuzynostwo. W tamtych czasach na rynku muzycznym królował Jarema Stępowski, ze swoją typowo warszawską gadką. Czytając Wiecha stanął mi ów aktor/piosenkarz przed oczami. Uśmiałem się serdecznie z tego ichniego gadania i z tego „panie kochany, jak pragnę zdrowia”, który z tamtych czasów tez utkwił mi w pamięci.

Przy okazji. Wielu blogerów wypowiadało się na swoich stronach na temat

przemocy w domu. No to fragment z książki w tym temacie.

Hela, zastanów się, jaka to różnica. A ona mnie pokazała, że jest różnica, i to poważna: Pogotowie córka musiała wołać.

Chwileczkie, panie szanowny – przerwał mu Maniuś – jak wodziem pan jest mężczyzna nie ułomek, w taki sposób nadziwić się nie możem, że da się pan swojej pani tak kołować, zaczem za kok troszkie złapać i nauczyć szaconku dla konsystorskiego towarzysza życia. Czyżby ona była wyższa od pana?

Skąd, o połowę mniejsza, tylko że nerwowa, a mnie znowuż salonowe otrzaskanie nie pozwala podnieść ręki na kobietę, nawet pomimo, że to moja żona.

No tak jest, ale wszystko ma swoje granice i czasem powinieneś się pan poświecić dla jej dobra i spuścić jej nieduże manto, bo może się kiedy fatalnie naciąć.

Co racja to racja, ale nie mogie się jakoś zdecydować i już sześć miesięcy tak cierpię”.

Jasno z powyższego wynika, że z powodu braku salonów chłopy dzisiejsze jakby mnie otrzaskane. No i z tego się biorą te konsekwencje.

Gwoli wyjaśnienia, to właśnie ta książka zainspirowała mnie do „warszawskiego” tytułu jednej z moich ostatnich notek „Co my zrobymy z Balbyną”. Czy to brzmi po warszawsku? Ciekaw jestem.

24 myśli na temat “Warszawsko-krakowskie rozważania

Dodaj własny

  1. Na warszawskim żargonie nie znam się za bardzo, choć odwiedzaliśmy ciotkę męża w stolicy, a płyty Stempowskiego puszczała często.
    Na spotkaniach rodzinnych zdarzały się żarciki typu: jak się żony nie bije, to w niej wątroba gnije…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Lubię język starej Warszawy. W domu rodzinnym Tato był miłośnikiem Grzesiuka, a więc książka „Boso, ale w ostrogach” i płyty z jego piosenkami. Kiedyś w tzw. muzyce biesiadnej śpiewaliśmy coś z Grzesiuka, a teraz … Nikt nie śpiewa

    Polubione przez 1 osoba

  3. Detalycznie i leguraminowo Stefek Wiechetczak figuruje u nasz w domu. Ostatnimy czasy nawet najmłodsze latorośla poczeli uskuteczniać warsiawską lyterature pięknom. Śmichu było co nie miara. Walery Wątróbka, śwagier Piekutoszczak, ślubna Genia, Teoś Piecyk to ferajna z fasonem i humorem najczyściejszej proby 😉 Pozdrawiamy

    Polubione przez 1 osoba

    1. Serdeczne dzięki za ten komentarz. To wspaniałe, że to kultywujecie. Mnie najbardziej utkwiła z tej warszawskiej mowy piosenka Stępowskiego..szło to jakoś tak..No to jadziem na Belany, cała paka rusza dziś. Pan Kafelusz ten siemrany, ruda Zośka, ja i Ździś…jeśli dobrze pamietam.
      Serdeczne pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: