Zakupy cz. 2

Cuenca praktycznie nie posiada galerii handlowych w rozumieniu jakie się u nas wykształciło. Na obrzeżach miasta istnieje jedno sporej wielkości molo z różnorodnymi sklepami. W samym mieście jest kilka mniejszych mól ale to nic co mogłoby przypominać to co u nas.

Sklepy spożywcze tez nie maja konkurencji. Super Maxi to jedyna firma, która przypomina to do czego jesteśmy przyzwyczajeni w krajach zachodnich. Większość artykułów spożywczych można kupić w tysiącu małych rodzinnych sklepach. Mają one jednak te wadę, że do większości z nich nie ma wejścia. Drzwi są w formie kratownicy i z ulicy można jednie przez te drzwi kupić potrzebne artykuły. My nie korzystamy z tego typu kramów bo wolimy Super Maxi, gdzie wybór jest większy i jest to sklep samoobsługowy.

W centrum istnieją również dwa tak zwane markados, które przypominają mała hale targową. Tu można zjeść, kupić owoce, warzywa i inne produkty pochodzenia rolnego.

Moja lista uwzględniała oba powyższe miejsca plus hurtownie artykułów leczniczych i chemicznych. Owa hurtownia na czas obostrzeń była zamknięta. Jednak będąc ostatnim razem udało mi się wyczytać, że pracują trzy razy w tygodniu. Właśnie dlatego wybrałem się do Cuenki w środę aby moc kupić artykuły do produkcji mydła, tak, tak Luśka to robi sama.

Gdy dopadłem hurtowni była jednak zamknięta. Obok dzwonek mówił, że należy się zapowiedzieć. Bum, dzwonię. Otwiera jakiś młodzieniec. Wyłuszczam mu swoją sprawę. On mi pokazuje kartkę, którą wcześniej przeczytałem. Jednak nie do końca. Otóż zgodnie z instrukcja trzeba zadzwonić do biura złożyć zamówienie i dopiero wtedy można zgłosić się po towar. Chryste Panie, dzwonić? No, może zrobią mi wyjątek. Absolutnie. Dzwonić, zamówić i basta. Biorę swój telefon wykręcam numer, oczywiście zajęty. Wykręcam znowu. Ktoś podnosi. Mówię, że po hiszpańsku to ja mogę skląć Kaczyńskiego. Nie załapali. Ok. Teraz najważniejsze, tłumacze w miarę swoich możliwości co mi potrzeba. No nie wierze, pani naprawdę zrozumiała. Pięć minut potem drzwi się otwierają dostaje swój towar. Płace i czekam na resztę. Otrzymuje piec dolarów i jakiś bilon. Moje piec dolarów jest kompletnie mokre bo właśnie przeszło płukanie.

Ponieważ chciałem się skupić na środkach ostrożności to nie będę opowiadał całej swojej bieganiny. Przed wejściem do markado stoi tunel. Aby wejść do środka trzeba dać się spryskać czymś bezzapachowym. Chciałem wziąć prysznic. Nie dało rady. Wręcz odwrotnie, maska na twarz i rękawiczki na łapy.

Super Maxi, zanim się do niego wlezie też trzeba mieć maskę i rękawiczki. Potem pierwszy facet spryskuje człowieka znowu jakimś środkiem owadobójczym. To jednak nie koniec. Drugi frajer. Na rękawiczki wylewa jakiś środek odkażający. Nie, wciąż nie można wejść i robić zakupów. Trzeci gamoń przykłada jakiś miernik do czoła. Już myślałem, że jestem do odstrzelenia. Chwalić Boga miernik nic nie wykazał. Zanim dali mi wózek, to jeszcze i jego raczki spryskali jakimś paskudztwem. Tak wydezynfekowany wreszcie dotarłem do wnętrza ziemi obiecanej. Tu miałem najwiecej do kupienia. Szukam mojej kartki. Szlag by to trafił – zgubiłem. Sporo pamiętałem. Chyba nawet wszystko, bo w domu reklamacji nie było.

Dwa tygodnie przerwy od tych fajerwerków. Może coś się poprawi.

Nie ma to jak w domu.

27 myśli na temat “Zakupy cz. 2

Dodaj własny

  1. Dobre z tą hurtownią 🙂 Całe szczęście, że można było załatwić wszystko od ręki, że po telefonie nie kazali ileś tam czekać.
    No a ten opis zakupów to zupełnie jak w filmie science-fiction 😉

    Polubienie

  2. Matusiu Kochana! A w sumie czym Was tak zlewają? Pachnie jak spirit? 😉 Niby dobrze, bo dbają.

    U nas maska i rękawiczki (jeśli już) to własne. Nie do kupienia (mam na myśli te z certyfikatem), podobnie jak środki odkażające. Jest jak w stanie wojennym: niby nic nie ma, a wszyscy mają 🙂 No, prawie. Kiedyś jakiś menel nie miał maski, więc go pani wyprosiła, a on chciał piwko tylko…Aż mi go żal było. Nie wyglądał na kogoś, kto by mu maseczkę skołował. Każdy mógłby się znaleźć w takiej sytuacji.

    Pewnie, że najlepiej w domu, tyle, że kurnik widzę głównie 🙂

    Polubienie

    1. U góry zdjęcia widać skrzydła dachu. To nasz hacjenda.
      Nie wiem czym mnie opryskami. Dość powiedzieć, że jak wpadłem do domu skoczyłem w pomieszczeniu z pralką z polecenie zrzucenia z siebie wszystkiego. No nie wszystkiego, całkiem. 😃
      Maska chociaż wielokrotnego użytku to staramy się je zmieniać. Rękawiczki natomiast używamy tylko jednorazówki i po wyjściu ze sklepu, kubeł.
      Bawi mnie fakt, ze mówią o zwolnieniu zakażeń. Wymyślają jednak coraz to bardziej zwariowane nakazy i obostrzenia.

      Polubienie

  3. A ja się nie potrafię odnaleźć w nowej sytuacji, bo wielkie i całodobowe Tesco zlikwidowali rzut beretem ode mnie. Od lat tam robiłem zakupy. Teraz muszę jeździć do Biedronki. W reklamach mówili, „Biedronka jest tak blisko”. A koło mnie nie ma. Także też mam na co narzekać. 😉

    Polubienie

    1. Staram się patrzeć na wszystko z dystansem. Odległość od sklepu nie męczy nas aż tak bardzo jak te ograniczenia. Ale chyba wszyscy w mniejszym lub większym stopniu zostaliśmy zaskoczeni tym co się wokół nas dzieje.

      Polubienie

  4. U nas takich nie ma obostrzeń. W sieciówkach chodzą ludzie koło siebie, przecież przejścia są wąskie. Nikt nikogo nie pryska. Ludzie chodzą w maskach i rękawiczkach. Wielu towarów przywożonych z ciepłych krajów brakuje, ale to akurat najmniejszy problem.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tutaj jest dość ciekawie. Z jednej strony major miasta przekonuje o konieczności utrzymywania obostrzeń, z drugiej jednak jakby więcej ludzi na ulicach i przed sklepami nie ma już kolejek aby do nich wejść. Tylko to głupie dezynfekowania, widać wola na zimne dmuchać.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

skowron pisze

mała cząstka mnie / little part of me

. . .

love each other like you are the lyric and they are the music

Banter Republic

It's just banter

Yelling Rosan Blogi

is award free one

cocinaitaly

comida italiana

tylnymi drzwiami do raju - Mauritius

kopalnia wiedzy o Mauritiusie, informacje, ciekawostki, anegdoty

w drodze

o rzeczach, które są interesujące, bo się nimi interesuję

Galopujący major

Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono

babateam

Z przymrużeniem oka.

%d blogerów lubi to: