Na odludziu

Siarczyste ścierwo i splunięcie w swoją stronę usłyszał i doświadczył jeden z blogerów. Podpadł kupującej Gazetę Polską tym, że kupował Tygodnik Powszechny. Dostało się też kioskarce. Możecie o tym przeczytać sami https://wczorajszefotografie.wordpress.com/2020/02/15/jeszcze-obled/

Zbieram się do podróży w rodzinne strony i mam mieszane uczucia. Jestem daleki od generalizowania, mam jednak wrażenie, że stopień schamienia naszego społeczeństwa jeszcze nigdy nie był na tak niskim poziomie. Nie sądzę aby to była tylko nasza przywara. Mało mnie jednak interesuje jak jest w innych krajach. Przerażajace jest to co się dzieje w moim domu.

Nie ulega wątpliwości, że za taki stan rzeczy odpowiadają przede wszystkim ludzie i instytucje, które kiedyś bardzo dawno temu cieszyły się względnym autorytetem społecznym. To właśnie one schamiały w pierwszej kolejności a lud przyjął ten stan rzeczy jako normę i standard.

Walka o władze przestała być wymianą argumentów a stała się bezlitosnym linczowaniem kontrkandydata. Nikt już nie kontroluje słów ani gestów. Nikt nie sprawdza wiarygodności zasłyszanych informacji. Wszystko polega na tym aby dobić, zgnoić, ośmieszyć, opluć i obrzucić błotem. To się sprzedaje, to właśnie kupuje ulica, ze swoją świetoszkowatą mentalnością pozbawioną samokrytyki.

Mieszkam na prawie odludziu. Wielu z tych, którzy nas tutaj odwiedzili pyta nas czy nie tęskno nam do ludzi. Nie, zdecydowanie nie. Męczą mnie ludzie swoim brakiem akceptacji, że ktoś może być inny od nich, że można myśleć inaczej. Męczy mnie fałszywe bohaterstwo i takiż patriotyzm. Przyprawia mnie o mdlenie przedefiniowanie wszystkich wartości, które kiedy kojarzyły mi się z czymś pozytywnym. Bezzasadna nienawiść, niczym nieuzasadniona wrogość do inności na jednym biegunie i przyklaskiwanie oszustom i oportunistom, hipokryzja, akceptacja kłamstwa na drugim to dzisiejsza codzienność w postępowaniu tak zwanych ludzi. Wyjątki tylko potwierdzają regułę.

Podejrzewam, że podobne problemy mają miejsce w wielu krajach w tym i w Stanach, i w Ekwadorze. Nikt jeszcze jednak nie nazwał mnie ścierwem ani nie splunął w moją stronę tylko dlatego, że czytam inny periodyk.

Tak, czuje się dobrze na odludziu.

Człowiek żyjący w małej grupie żyje w większym świecie.