Dzień z życia…

W bliżej nieokreślonym miejscu gdzieś w Polsce odbyło się spotkanie prezydenta Dudusia z wyborcami. Chociaż oficjalnie kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła to jednak, kto zabroni prezydentowi.

Adrian jak zwykle tryskał humorem, opowiadał dowcipy sam się z nich śmiejąc. W spotkaniu udział wzięła małżonka Agata z domu Niemowa tradycyjnie nie mówiąc ani słowa, jak to niemowa. Nawet gdyby chciała coś powiedzieć, nie była w stanie z uwagi na niezamykające się usta jej męża.

Prezydent w swoim wystąpieniu nawiązał do wielu znanych z historii cytatów sławnych ludzi, powiedzeń z którymi się utożsamia.

Zebrane ludziska z nabożną cisza wysłuchali prezydenckich opowiadań o walce z komunizmem dla dobra ludu.

Zebrani niczym zaczadzeni naciskali w kierunku Adriana, żeby choć dotknąć swego bohatera. Spotkanie trwałoby w nieskończoność gdyż nie obowiązki prezydenta. Oczekiwał go już prezes, niestrudzony bojownik w walce o lepsze jutro kraju. A, że była to sobota Adrian życzył wszystkim udanego weekendu.

I tylko okoliczne kaczki zdawały się nie podzielać ludowego entuzjazmu.