Para roku..na wesoło.

Stary rok postanowiłem zakończyć mocnym akcentem. Przyszły na płaszczyźnie politycznej nie zapowiada się zbyt ekscytująco. Chyba, że popatrzymy na to wszystko humorystycznie.

W PRL-u mieliśmy znakomitych kabareciarzy. Ze smutkiem trochę wspominam tamtego Jana Pietrzaka, któremu coś zaszkodziło po dziejowej zmianie. Był jednak doskonały obśmiewając włodarzy tamtego systemu.

Kabaret mam zatem we krwi. Aktualna władza niewątpliwie nie ma poczucia humuru. To banda smutnych oszustów, która na wszelki wypadek wytłukła wszelkie możliwe lustra, żeby się w nich nie oglądać.

W swoim kabaretowym zapamiętaniu postanowiłem dzisiaj spojrzeć na mijający rok i wybrać duet, albo jakąś parę i okrzyknąć ich królem i królową sylwestra.

Z wielu Fbkowych wpisów robię sobie zdjęcia, które potem wykorzystuje do swoich artykułów. Tak będzie i tym razem. Mam fotę Broszki-Kokoszki z Prezesem-Frazesem, mam rewelka zdjęcie Pawły z Piotrem sędziów tzw Trybunału. Szkoda, że Rysiek Kaprysiek przestał być marszałkiem seniorem bo mam jego fotę z Witkiem tzn. Elizabetą, ich jednak musiałem anulować. Agata Niemowa w ukłonie tanecznym z pewnym biskupem też super fota. Niezliczone ujęcia Adriana w kole gospodyń wiejskich też kabareciaste.

Kogo wybrać na parę roku? Ból głowy dopadł mnie okrutniasty. Przeglądam te ujęcia, każde ma coś w sobie i ciężko się zdecydować.

Eureka. Po kolejnym przeglądzie to zdjęcie podbiło i zawładnęło mną całkowicie.

Królewna Engelina i król Antonio Brzoza. Wstyd, że czepiają się wydatków królewny. To nic w porównaniu do kosztów utrzymania Elżbietki z Londynu.

Tosiek to mój ulubiony podmiot rozrywkowy. Gość jest wręcz genialnym bajkopisarzem. Zasłużył się też w wojsku i na policji. Był u mnie we wpisach już szogunem, hetmanem, Tonym Macho czyli naszym Jamesem Bondem i jeszcze kilkoma innymi postaciami. Ta fota jednak bije wszystko co o nim pisałem na tak zwaną głowę. Tosiek z Engeliną J. skradli moją pompę bezdyskusyjnie.

Życzę wszystkim udanej zabawy sylwestrowej i dużo uśmiechu w Nowym Roku. Dbajcie o zdrowie, niestety je mamy tylko jedno.

Trujący sukces

Kilka tygodni temu rząd trąbił o sukcesie naszego premiera związanym z postawieniem się podczas szczytu Rady Europejskiej w sprawach emisji pyłów i zanieczyszczenia powietrza. Cieszy się prezes, prezydent i cała masa specjalistów od propagandy. Cieszą się i ci, którzy z czytaniem mają odrobinę problemów a jedynym autorytetem w tych sprawach, poza przewodnią siłą narodu, jest arb. Jedraszewski.

W Angorze z 23 grudnia ubiegłego roku w artykule „Co trzeba wiedzieć o smogu”, przeczytałem co następuje.

Każdego roku zanieczyszczone powietrze przyczynia się do śmierci 45 tysięcy Polaków, podczas gdy w wypadkach drogowych ginie 3300 osób. Najbardziej zagrożone są dzieci o osoby starsze a normy zanieczyszczeń przekraczane są nawet 600 razy.

Oddychamy najgorszym powietrzem w Unii Europejskiej. W aplikacji o stanie powietrza na trenie naszego kraju, w niektórych regionach można znaleźć ostrzeżenia „lepiej zostać w domu”, albo „ogranicz swoją aktywność do pomieszczeń”. W tej sytuacji wyjście na zewnątrz wiąże się z koniecznością wdychania powietrza, które drapie w nosie i gardle oraz zagraża zdrowiu. Problem dotyczy właściwie całej Polski, choć są regiony, gdzie wprost nie daje się oddychać. Winny temu jest smog. To taka toksyczna mgła, której nazwa wzięła się połączenia angielskich słów smoke (dym) i fog (mgła). Po raz pierwszy zjawisko to doprowadziło do katastrofy ekologicznej w grudniu 1952 roku, kiedy taki smog zawładnął Londynem. Prze cztery dni jego trwania smierć poniosło do dwunastu tysięcy ludzi. Doprowadziło to do uchwalenia ustawy o czystym powietrzu cztery lata później.

Smog najczęściej występuje w okresie jesienno-zimowym. Pojawia się w czasie wyżowej pogody, mglistej i bezwietrznej pogody, kiedy wydobywający się z kominów weglowy pył, dwutlenek węgla i dwutlenek siarki tworzą z mgłą kwaśny aerozol, który uszkadza układ oddechowy i może doprowadzić do niedotlenienia organizmu lub trwałych uszkodzeń oskrzeli.

Przed dziesięciu Laty Rada Unii Europejskiej i Parlament Europejski wydały dyrektywę w sprawie jakości powietrza w Europie. Dyrektywa, znana pod nazwą CAFE (Clean Air for Europe), ustaliła normy dla pyłów zawieszonych PM10 i PM2.5. W przypadku PM10 średniodobowe norma wynosi 50 mikrogramów na metr sześcienny. Problem jednak w tym, że o ile normy są jednolite w całej Unii Europejskiej, to państwom pozostawione decyzje w sprawie ustalenia progów alarmowych. We Francji jest to 70 mikrogramów na metr sześcienny podczas gdy w Polsce ten próg jest skandalicznie wysoki i wynosi 300 mikrogramów na metr sześcienny. Gdybyśmy przyjęli francuskie normy alarmowania dla naszego kraju, to alarm smogowi musiałby obowiązywać w Krakowie aż prze 100 dni w 2017 roku. W tej sprawie Polska, niestety, jest najbardziej liberalnym krajem Unii Europejskiej.

Główną przyczyną smogu jest tak zwana „niska emisja” czyli spaliny pochodzące z kotłów i pieców na paliwa stałe w gospodarstwach domowych. Dotyczy to tak zwanych „kopciuchów”, które nie spełniają żadnych norm a ich liczbę szacuje się na około trzy miliony w całej Polsce. W Łodzi jest ich około 100 tysięcy, w Warszawie 15 tysięcy a Krakowie około 6 tysięcy.

Największe zagrożenie ze strony kopciuchów dotyczy emisji rakotwórczego benzopirenu, związku chemicznego wykazującego duża toksyczność przewlekłą i zdolność do kumulowania się w organizmie. Źródłem tej trucizny w powietrzu jest aż w 87% właśnie niska emisja. Benzopiren powstaje podczas spalania węgla i drewna w niskiej temperaturze. Chodzi tu o temperaturę ogniska na poziomie 300 – 400 stopni C. Im gorszej klasy węgiel tym ta temperatura jes5 niższa. Norma sredniorocznego stężenia benzopirenu wynosi 1ng/m sześcienny. W najbardziej zanieczyszczony miastatach, takich jak Brzeszcze, Nowa Ruda czy Nowy Targ, stężenia te sięgają średniorocznie 15 – 20 ng/m sześcienny. Analizując jednak poziomy miesięczne, okazuje się, źe będą one sięgać 50 a nawet 100 ng/m sześcienny.

Równie groźny jest pył zawieszony PM2.5. Jego niewielkie cząsteczki mogą przedostać się bowiem do krwiobiegu, co w efekcie prowadził do nasilenia objawów astmy, POChP, osłabienia czynności płuc, rozwoju nowotworów płuc, gardła i krtani, zaburzeń rytmu serca, miażdżycy. Norma średniorocznego stężenia PM2.5 wynosi 25 mikrogramów na metr sześcienny. W 2012 roku była ona dwukrotnie wyższa w Krakowie co było rekordem europejskim. Oznacza to, że oddychając takim powietrzem, można czuć się tak, jakbyśmy w ciągu roku wypalili ponad dwa tysiące papierosów.

Zanieczyszczenie smogiem najbardziej groźne jest w warunkach inwersji termicznej, gdy temperatura rośnie wraz z wysokością, dym nie unosi się do góry i zanieczyszczenia kumulują się przy powierzchni ziemi. Sprzyjają temu wysokie ciśnienie atmosferyczne, brak wiatru, wzmożone palenie w piecach zimą a także położenie geograficzne. Dlatego problem dotyczy szczególnie miejscowości w dolinach i kotlinach górskich taki jak chociażby Zakopane czy Nowy Targ.

Polska ma najbardziej liberalne w Europie zasady dotyczące poziomów informowania społeczeństwa o zanieczyszczeniu powietrza. Widać to na przykładzie poziomów dotyczących stężenia pyłów PM10. Jeszcze w 2012 roku o alarmie można było mówić przy poziomie średniodobowe 200 mikrogramów na metr sześcienny. Później podniesiono ten próg do 300 mikrogramów na metr sześcienny. A jak to wygląda w innych krajach? Poziom alarmowy dla Szwajcarii wynosi 100 mikrogramów na metr sześcienny, Finlandii – 80, Włoch – 75, Francji – 70, Słowacji – 150, Czech – 100.

Z powyższego jednoznacznie wynika gdzie ma nasze zdrowie rządząca formacja. Dla mnie jest oczywiste, że bardziej w dolnych częściach ciała niż w sercu. Ponad 40 tysięcy rocznie umiera z powodu chorób związanych z zanieczyszczeniem powietrza a oni twierdzą, że osiągneli sukces. Ja rozumiem, że pięć stów to lepsze niż nic. Za nie jednak zdrowia sobie nie kupicie. Truli, trują i truć będą bo traktują swoich wyborców jak ciemny lud, który czuje się dobrze w tym zabójczym smogu.

Źródło: Angora nr 51, 23 grudnia 2018.