I zjawił się człowiek

Nasze spacery po okolicy odbywają się zasadniczo tą samą trasą. Nie mamy wyjścia bo droga prowadzi tak jak prowadzi. Nigdy nie doszliśmy do jej końca bo tak zwana „para” nam na to nie pozwala. Za każdym razem staramy się jednak dołożyć parę setek metrów.

Ścieżka, którą się poruszamy wije się wśród pastwisk, które są ogrodzone tak aby jaśnie wielmożnie krówki posilały się tylko w jedny określonym miejscu. Gdy trawa jest dostatecznie wygryziona, następuje zmiana miejsca.

Mamy na tej drodze parę miejsc, które lubimy szczególnie odwiedzać. Jednym z nich było skupisko okolicznych jodeł. Czuć tam było inny zapach no i w okolicy drzew iglastych jakby grzybom było lepiej. Na tym odcinku dróżka była pokryta igliwiem.

Dotarcie do tej iglastej przystani zabiera nam około godziny. W tym miejscu na ogół decydujemy się czy idziemy dalej, czy też odpoczynek i wracamy.

Samych jodełek nie widać. Igliwie na drodze mówi jednak samo za siebie

Niestety ostatnia nasza wycieczka uzmysłowiła nam, że pomimo dzikości całego terenu i dość skomplikowanej drogi, nie tylko my odwiedzamy to miejsce ale i ludzie dla, których walory i uroda tego miejsca nie maja żadnego znaczenia.

I przyszedł człowiek..

I zniszczy drzewa

Nie mam pojęcia jak te deski zostaną zwiezione na dół. Samochód tu raczej żaden nie dojedzie. Znosić to w rękach czy na plecach też nie wchodzi w grę. Koń miałby uzasadnienie, tylko po co ciąć to na deski. Łatwiej byłoby cały pień ściągnąć i potem dopiero robić z niego to co było zaplanowane. Tartak tutaj chyba nie istnieje bo te deski goście tną piłą spalinową. Tak czy inaczej nasze oglaki zostały nam brutalnie odebrane. Będziemy szukać wyżej..