Świąteczne wspomnienia

Czy macie jakieś święta Bożego Narodzenia, które szczególnie utkwiły wam w pamięci? Przetrzątnąłem właśnie zakamarki moich wspomnień. Nie ma tych jedynych niezapomnianych świąt. Pamiętam natomiast niemal wszystkie te pierwsze, które wiązały się z pewnymi zmianami w moim życiu. I to będzie o nich właśnie.

Po naszym ślubie zamieszkaliśmy u moich teściów w Łańcucie. Wyrwany spod opieki mamy i taty miałem mieszane uczucia. Ale dla tej dziewczyny.. Pierwsze święta poza domem. To musiała być jedna z tych zim stulecia. Śnieg opanował całe miasto. Zimno było wręcz nieprzyzwoicie. Śnieg skrzypiał pod stopami. Wtedy posypywali jeszcze piaskiem a nie solą. Prawdziwa zima. W takich warunkach po wigilii udaliśmy się na pasterkę. Zawsze ta msza przemawiała do mnie bardziej niż poranne celebracje następnego dnia. Nastrój pasterki był wtedy bardzo specyficzny. Dla mnie to było coś specjalnie podniosłego. No i to przenikliwe zimno, którego jednak nie czuło się aż tak bardzo. Po bodaj półtorej godzinie gdy msza dobiegła końca stało się to co utkwiło w mojej pamięci. Oto na trąbach długich na kilka metrów zagrali obwieszczając nowinę niczym Wojski, miejscowi wirtuozi. Dźwięk był niesamowity i tak potężny, że nogi mi się w kolanach ugięły. A gdy już ich gra dobiegła końca to niczym właśnie to Wojskiego na rogu granie, miało się wrażenie, że oni wciąż grają choć to tylko echo grało. Byłem jeszcze na kilku pasterskich w Łańcucie. Ta pierwsza była jednak jedyna w swoim rodzaju.

Teraz kilka lat do przodu. Wlasnie opuściłem rodzinne stronę. Znalazłem się w Wiedniu. Zjechałem tam pod koniec listopada czyli miesiąc przed świetami. Pierwsze święta z dala od rodziny. Cieżko było. Jednak moje wspomnienie wiąże się z następnymi świetami. Mieszkałem wtedy razem bodaj chyba z dwunastoma osobami w wynajętym apartamencie. Ścisk panował w nim niemiłosierny. Tak zastały mnie tamte święta. Postanowiliśmy znowu udać się na pasterkę. Wyruszyliśmy na nią pewnie na godzinę przed jej rozpoczęciem. Komunikacja wiedeńska dochodziła niemal w każde miejsce. Trzeba było jedynie się trochę przesiadać. Ta wiedeńska pasterka to było już inne przeżycie. Pełny kościół ludzi ścisk w nim jakby za chwile miał nastąpić koniec świata i tylko to jedyne miejsce miała przetrwać. Nikt jednak na to nie zwracał uwagi. Nagle znaleźliśmy się wszyscy w innym miejscu. Polski kościół, polski ksiądz, polska mowa, polskie kolędy. Wtedy jeszcze instytucja ta nie była partyjnym komitetem i rzeczywiście nas poza granicami jednoczyła. To wtedy po raz pierwszy spotkałem się ze znakiem pokoju. Na hasło przekażcie sobie znak pokoju, ludzie jakby oszaleli. To nie były zwykle uściski dłoni. To było obejmowanie się, to była prawdziwa radość ze znalezienia się wsród swoich. Tego się nie da ani opisać ani opowiedzieć, to trzeba przeżyć.

Zrobiło się przydługo. Nie przepadam za niekończącymi się opowieściami. Odłożę zatem na potem moje pierwsze święta w USA i Ekwadorze.

6 myśli na temat “Świąteczne wspomnienia

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: