Ideologie i narzędzia

Coraz bardziej zanikają różnice między systemem, jak wielu lubi mówić, słusznie minionym a tym, z którym mamy do czynienia obecnie. Ludzie lubią pamiętać o brakach w zaopatrzeniu, niemożliwości posiadania paszportu, barku wolności, nomenklaturze stanowisk i temu podobnych zjawiskach tak charakterystycznych dla ówczesnego ładu.

Tamci przywódcy też mieli swoją religie, zwaną socjalizmem. Niektórzy wolą określenie komunizm. Ja jednak sądzę, źe do tego systemu nigdy nie doszliśmy. Ówcześni wodzowie głęboko wierzyli w swoją nieomylność, nadrzędność partii i jej kierowniczą rolę. W ślad za tym podążały przecież określone przywileje w zakresie zajmowanych stanowisk, dostępu do lepszych towarów. Wystarczyło jedynie być po linii, przyklaskiwać partyjnym dyrygentom i głośno mówić językiem politycznej poprawności. Dobrze też było mieć jakieś dojście do kogoś na górze, to zawsze ułatwiało wiele spraw.

Tamten system nie tolerował opozycji, początkowo niszczył ją wszelkimi sposobami a potem utrudniał jej życie zakazami i prawem.

Jak jest dzisiaj? Zmieniła się tylko ideologia lecz narzędzia pozostały te same. Wywalczyliśmy sobie wolność, która dała nam olbrzymie możliwości osobistego rozwoju. Nie potrafimy jej jednak uszanować. Oddaliśmy się znowu w ręce fanatyków i fundamentalistów. Ci jednak są gorsi od poprzedników bo wykorzystują ideologię mocno zakorzenioną w naszej kulturze. Chrześcijaństwo przecież to nic innego jak odmiana ideologii. Wielu uważa, że to ono pozwoliło nam przetrwać najtrudniejsze czasy w naszej historii. Sporo w tym jest prawdy. Dziś jednak stało się ono narzędziem w rękach hipokrytów, cyników i zdewociałych fanatyków. Podobnie jak w Polsce Ludowej, obecna władza w każdy możliwy sposób stara się nam narzucić swój sposób postrzegania świata. Nie toleruje inności, niszczy opozycję wszelkimi jej dostępnymi metodami. Im głośniej krzyczysz z obecną władzą i jej przyklaskujesz, możesz liczyć na szereg przywilejów dostępnych tylko jej najbardziej oddanym członkom. Wykorzystuje się do tego naiwność ludzi głęboko wierzących, dla których garstka klęczących wichrzycieli stała się bohaterami. Tymczasem masy dla tych herosów walki o lepsze jutro, są ni mniej ni więcej tylko mięsem wyborczym. Im ciemniejszy lud tym łatwiej nim manipulować. Lud być może i nie jest aż tak ciemny, boi się jednak przeciwstawić jedynej sobie znanej ideologii. Dodatkowo w każdą niedzielę jest indoktrynowany przez równie cyniczną co władza hierarchie kościelną.

Indoktrynacja i propaganda zabiła w masach samodzielne myślenie. Oddały się one w ręce religijnych fanatyków paradoksalnie jeszcze bardziej zmaterializowanych niż znienawidzeni wyznawcy ideologii komunistycznych.

Masy niestety tkwią w błędnym przeświadczeniu, że postawienie się aktualnie władzy to wyrzekniecie się wiary. Tymczasem winno być odwrotnie, walka z tym establishmentem to walka w obronie wartości chrześcijańskich.