Uzależniony.

Z twarzą głupią swym wyrazem

Stoi Jędrek przed obrazem.

Wpatrzon w niego w uniesieniu

Ręce wznosi w uwielbieniu

Na obrazie pana swego widzi

I choć Jędrkiem on się brzydzi

Ten go sławić będzie zawsze

Nawet gotów jest się zaprzeć

Swej rodziny oraz wiary

I uwierzyć w kocie czary

A maszkarze z malowidła

W zadek z chęcią by bez mydła

Wlazł i chętnie tam zamieszkał

Choć to dupa rzezimieszka

Czy ludowi zatem dziwić się wypada,

Że w człowieku, który kraj okrada

Widzi swego w nim patrona

I za niego gotów byłby skonać?

Z powyższego mi wynika,

Że kraj łatwo jest wybzykać

Zwłaszcza gdy masz w Belwederze

Prymitywne nader zwierze

Co to przeszło przez tresurę

Nawet nie wie, źe jest szczurem

Takie były początki

Lecz już po chwili,

A dzisiaj