O tenisistach i robactwie

Po ostatnich wydarzeniach w kraju, związanych z sejmowym lotnikiem i jego dymisją, które opisałem na swoim blogu, dopadły mnie nostalgiczne myślenice. Wydźwięk moich notek w sumie nie był zapewne zbyt patriotyczny.Trochę mnie pokrzepiała grupa o nazwie KastaWatch, która również wylewała swoją frustracje w formie niedwuznacznych notek, gdzie się dało, do kogo się dało. Ona jednak działa pod auspicjami pierwszego sędziego i prokuratora, też pierwszego zresztą. Chłop na takim stanowisku pewnie wie co jest dobre dla kraju. Nie to co ja, tysiące kilometrów od ojczyzny.

Może ja już niepolski chłop jestem? Taka oto dręczącą myśl mnie opanowała od samego piątkowego rana.

W poniedziałek w Nowym Jorku rozpoczyna się ostatnia odsłona tenisowego wielkiego szlema. Otwarte mistrzostwa Stanów Zjednoczonych to jeden z czterech największych turniejów tenisowych. Wystąpią najlepsi zawodnicy tej dyscypliny. Wśród nich, w singlu pewne miejsce miało zapewnione trzech naszych graczy, dwie panie i jeden pan. Dodatkowo mogliśmy wprowadzić, dzięki eliminacjami wstępnym, jeszcze dwie dziewczyny i jednego chłopaka. Śledziłem ich pojedynki na platformie tenisowej, która na bieżąco uaktualniana stan meczów. Spośród trójki kwalifikantkę, Katarzyny Kawy, Magdaleny Fręch i Kamila Majchrzka, jedynie Magda odniosła sukces w postaci awansu do turnieju głównego. W zmaganiach brało udział pewnie ponad sto kobiet i mężczyzn z różnych krajów. Jakoś mało mnie interesowały wyniki innych zawodników.

W międzyczasie nasz aktualnie najlepszy tenisista Hubert Hurkacz, i druga po Idze Światek tenisistka Magda Linette, oboje awansowali do finałów nieźle obsadzonych turniejów na Bronxie i w Cincinnati. Oboje wygrali swoje mecze stając się mistrzami owych zmagań. Mecz Magdy śledziłem na komputerze. Mecz Huberta transmitowała miejscowa telewizja i, a jakże, obejrzałem go w całości.

Od poniedziałku Iga Światek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz, wszyscy w singlu oraz Alicja Rosolska i Łukasz Kubot w deblach, rozpoczną udział w otwartych mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w tenisie. Będę im kibicował i trzymał za nich kciuki.

Ten wpis nie ma być żadną propagandą tenisa. Jedni się interesują sportem inni nie. Nic w tym złego. Chociaż poza Polską przebywam więcej niż połowę swojego życia, ona wciąż buzuje w mojej krwi, czego dowodem miał być powyższy wykład na temat naszych tenisowych kadr.

W sporcie zdarzają się również przekręty. Aby jednak dojść na szczyt trzeba na to ciężko zapracować, często rezygnując z innych przyjemności życia.

Myśl tą dedykuje członkom KastaWatch. Plucie na swoich kolegów po fachu, zamiast ciężkiej pracy, też może być skuteczną metodą awansu. Tak jednak czyni tylko robactwo.