Awaria na pokładzie

Zgodnie z oczekiwaniami Panama, okazała się najtrudniejszą częścią naszego lotu. To właśnie tam zmienialiśmy samoloty. Widać wciąż trwa jakiś alarm antyterrorystyczny bo to małe lotnisko zostało podzielone na części. Dla odlatujących do kraju marzeń wszystkich Ziemian wydzielono kilka bram odlotowych. Przed nimi kolejne prześwietlanie bagażu oraz każdego pasażera. Nie ma znaczenia czy to tranzytowy podróżnik czy taki, który wsiada na samolot w Panamie i przed chwila przeszedł już przez te wszystkie urządzenia bezpieczeństwa przed wejściem w strefę odlotów. Wszyscy jak jeden mąż jeszcze raz razem z bagażem podręcznym do prześwietlenia. Przecież na lotnisku w strefie bezcłowej można kupić bombę, karabin maszynowy, podręczny granat, przenośną wyrzutnie rakietową czy inną broń masowego rażenia i nigdy nie wiadomo co takiemu nawiedzonemu, lecącemu do Stanów strzeli do głowy. Na wszelki wypadek parę ekstra promieni rentgenowskich, tak dla pewności i sprawa załatwiona. Zapomniałem dodać, że ta kontrola wymaga ściągnięcia obuwia. Ponoć bramy przez, które przechodzi delikwent nie są dostatecznie dokładne.

Nasz samolot przyleciał na czas ale tłok był z odlotami i przetrzymali nas chwile na płycie zanim udostępnili nam rękaw. Szukamy naszej bramy. Jest. Mamy około czterdzieści pięć minut. Pędem w stronę wskazanego miejsca. A tam kolejka jak za mięsem w czasach słusznie minionych. Wiadomo bez nas nie odlecą. Trochę jednak człowiek czuje się jak domowy bomb majsterkowicz.

Rozglądasz się dookoła ludzie wsiadają lecąc w różnych kierunkach bez tego całego cyrku. Żadnego dodatkowego sprawdzania przy lotach do Europy, Ameryki Południowej czy w innych kierunkach. No cóż na samolot do Stanów pchają się sami terroryści. Na kogo nie spojrzysz wygląd ma podejrzany, twarz śniada na czole napis drukowanymi literami, Jestem Członkiem ISIS, czy jak tam nazywa się to państwo pełne terrorystów.

Pomimo tych wszystkich podejrzeń nikogo o dziwo nie cofnęli. To było najbardziej zaskakujące. Może dobrze, że wśród kontrolujacych zabrakło prezydenta USA wtedy pewnie nikt by nie wlazł na samolot. Zdziwiło mnie również, że na lotnisku zabrakło muru na wzór tego jaki chce na granicy z Meksykiem. Myśle, że to poważne niedopatrzenie i pewnie rząd panamski będzie się musiał z tego wytłumaczyć.

No ale ja tu tak obśmiewam zacnego prezydenta a tymczasem okazało się, że jego ostrożność i dbanie o nasze bezpieczeństwo było i jest słuszne. Gdy wreszcie nasz odrzutowiec został odprawiony, ruszył z grubej rury w kierunku pasa startowego. Po chwili jednak zatrzymał się. Po kolejnych paru minutach przemówił kapitan. Jakieś światełka w kokpicie nie chciały zgasnąć i trzeba było wracać do bramy. Technicy mieli wszystko sprawdzić. Po około dwóch godzinach radosna wiadomość, to nie była bomba ani nic w tym rodzaju po prostu awaria systemu chłodzenia. Coś tam wymienili i już z powrotem na pas startowy. W sumie ucieszyłem się, że to na przykład nie odpadło jakieś skrzydło czy inny element lotny bo wtedy następne przesiadka i kolejna kontrola bo przecież nigdy nic. Ile wiadomo.

Zastanawiałem się dlaczego ludzie czekają do ostatniej chwili z wejściem na poczekalnie przy branie odlotowej zamiast odwalić to i mieć święty spokój później. No i zdałem sobie sprawę, że jak już przejdziesz przez tę kontrole toś bracie uziemiony. Chce ci się na ten przykład do kibla, sorry trzeba wyjść na zewnątrz i potem kolejna kontrola. Ludzie czekają zatem do ostatniego momentu by oddać nadwagę i wtedy już na spokojnie walą na spotkanie z agentami od bezpieczeństwa.

Polecam zatem lot do USA każdemu kto lubi sceny krew w żyłach mrożące. Hm chyba coś mi się pokręciło, polecam raczej tym z poczuciem humoru.

39 myśli na temat “Awaria na pokładzie

Dodaj własny

  1. Podobnie jest z lotami do Australii.
    A wyobraź sobie, że przez bramkę trzeba przejść jak się przylatuje tranzytowo do Dohy albo Dubaju. Bo nie wiadomo co niebezpiecznego się zabrało z samolotu.

    Polubienie

    1. No widzę, że Ferdków Kiepskich jest więcej na tym świecie. A na poważnie, myślę, że tu chodzi o eskalację strachu. Terrorystów jest chyba więcej w polityce niż działających poza nią. Najlepszym przykładem Twój jenerał co to z porażką pogodzić się nie umie.

      Polubienie

        1. Szczerze mówią jestem przekonany, że w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o kreowanie strachu. A ten nasz Ferdek to jest w tym specjalistą. Myśle tez, że państwo w tej formie jaką obecnie mamy przechodzi kryzys, politycy próbują ten trend odmienić. Żyją przecież z narodu i państwa.

          Polubienie

  2. Dla takiego materiału na notkę warto by było i cofnąć się do tego kibelka 🙂 Może druga kontrola (podejrzany typ!) jest jeszcze bardziej ekscytująca i ściąga się nie tylko buty? 😉
    Mniej śmieszne jest to zatrzymanie startu maszyny. Prawdziwego powodu i tak nie podadzą, bo po co im panika albo, co gorsza 🙂 zwrot biletów. Jednak te może życzenia nie były takie całkiem od czapy, więc nadal trzymam kciuki.

    Polubienie

    1. Myślałem o tym Szarabajko. Jakoś ci kontrolerzy (rki) nie wyglądali zachęcająco do bardziej konkretnej kontroli.
      Widziałem taki filmik. Małżeństwo przechodzi kontrole. Pogranicznik pobieżnie obracaj faceta. Do kobitki jednak się przyłożył dość ostro. Piersi przewalcować po czym zabrał się do niższych partii pchając łapy gdzie się da. Oburzony mąż nie wytrzymał i zaczął protestować. Na co żona jeszcze bardziej oburzona do męża: pozwól panu wykonywać jego obowiązki.😂😂😂

      Polubienie

    1. Macie teraz powodzie. Gdyby tak zalało całe Twoje miasto (tfu) i jedynym ratunkiem byłby helikopter. To co wtedy byś zrobiła? Oczywiście jest to pytanie ekstremalne. Ja wierze w przeznaczenie, jak dziś mam być mój dzień ostatni to nic nie pomoże.

      Polubienie

      1. Marku w helikopter bym wsiadła, ale nie w samolot, który leci 10 km nad ziemą! Po katastrofie smoleńskiej boję się jeszcze bardziej. U mnie nie ma powodzi na szczęście i świeci slońce. Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

    1. Obmacują przeważnie gdy maszyna coś tam pokaże. Tak czy inaczej to podwójne kontrolowanie jest dla mnie tylko i wyłącznie chęcią spowodowania w nas strachu. Jak wiesz strach jest jednym z ważniejszych czynników manipulowania ludźmi. To wszystko tomwymyslmbardziwjnpolitykow niż konkretnego zagrożenia.

      Polubienie

      1. Obmacują bo nie wolno mi przechodzić przez bramki. Oprócz swojego paszportu, muszę mieć specjalne zaświadczenie, po to właśnie aby przez nie nie przechodzić i aby mnie nie potraktowali paralizatorem, oraz paszport kardiowertera. Latamy oba😁

        Polubienie

  3. A ja Twój opis przeczytałam i pomyślałam, że dobrze wyszło z tą kontrolą, skoro dostarczyła sporo uśmiechu, tak zabawnie ją opisałeś. Niesamowite jest to, że na lotnisku można kupić karabin i granat, więc nie ma co się dziwić, że ktoś jednak to kupi. Może gdyby więcej wyobraźni miał człowiek, to nie produkowałby broni, która zabija.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Słuszna uwaga, nigdy nie wiadomo kto i co kupi. Widziałem nawet kopie Rudego z napisem Blondyn. Chyba chodziło o tego amerykańskiego Donka albo cuś. 😂😂😂.
      Zanim skonam ze śmiechu to jeszcze pozdrowię serdecznie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: