Dlaczego nie umieramy?

Ostatnio moimi wpisami rządzą przypadki. A to jakiś kontrowersyjny dokument, na temat złego zachowania duchownych, to znowu wtrącanie się Stanów w nasze sprawy. Ostatnio wpadła mi w oczy strona poświęcona łamigłówką językowym w naszym dialekcie. Nie miałem pomysłu na następny wpis i już miałem wziąć sobie dzień wolny.

Niespodziewanie przed północą mojego czasu otrzymałem taki oto komentarz do mojego wpisu „Ślepa Przyjaźń”.

Niezmiennie jestem pełna podziwu dla państwa tak niezadowolonych a ja tam jestem szczęsliwa, żyje we wspaniałym kraju pomiędzy wspaniałymi ludźmi . Ktoś uszczypnie ktoś pogłaszcze ktoś zrobi cos źle a inny naprawi. Pięknie i wspaniale od świtu do nocy a państwu, poddany pretekst natychmiast wyzwala lawinę smutków ale skoro tak dlaczego nie umieracie . Ja na waszym miejscu, pewnie już nie raz bym skoczyła z wieżowca lub dokonała zywota w inny sposób.Zeby było uczciwie , państwa, sutasów, też mam za wspaniałych ludzi. Jesteście wszak też kolorami w palecie .

Już myślałem, że pani Kloszard zapomniała o mnie, bo nie odzywała się przez jakiś czas. Jak widać wlazłem jej szczęściu ponownie za skórę i nie mogła sobie odmówić.

Publikuje komentarze i nie chowam się przed krytyką. Rozumiem, że inni mogą postrzegać rzeczywistość inaczej i staram się to szanować.

Ton wpisów pani Kloszard przeważnie jest zaczepny, od czasu do czasu obraźliwy. Jednak ostatni przeszedł wszelkie normy przyzwoitości, że nie wspomnę o dobrym wychowaniu. Otóż do wszystkich podobnie myślących do mnie padło pytanie, „dlaczego nie umieramy”? A skoro już tak się dzieje to szanowna pani Kloszard proponuje nam zbiorowe samobójstwo. To niby miałby być taki gest patriotyczny, żebyśmy nie przeszkadzali szczęściu mojej komentatorce i jej podobnym.

Ponieważ owe pytania są w tonacji „wy” zdecydowałem się na ten wpis z prośbą do wszystkich o możliwie klarowne wyjaśnienie Kloszard dlaczego nie umieramy albo dlaczego nie popełniamy samobójstwa.

Ja ze swej strony na to pytanie mogę tylko powiedzieć, że nigdzie mi się nie spieszy. Przykro mi, że negatywnie wpływam na szczęśliwe życie Pani. Jeszcze raz powtórzę swoje pytanie, skoro jest Pani tak dobrze, to czego Pani szuka w świecie ludzi nie podzielających pani samozachwytu.

Prawdę mówiąc niech Pani daruje sobie odpowiedź, mało mnie ona interesuje.

Reklamy