Z ekwadorskiego ogródka – guanabana

Często jestem pytany o specyficzne owoce i warzywa tego regionu. Jakoś specjalnie nie mogłem się do tego zabrać. Przed wszystkim z powodu naszej kuchni, która w większości wciąż opiera się na polskim jedzeniu.

Będę się starał wychodzić na przeciwnym pytającym, stąd dzisiaj mały wstęp na temat tego z czym się już spotkaliśmy i co jedliśmy dla spróbowania.

Kupiliśmy ostatnio guanabanę owoc szeroko znany w tej strefie klimatycznej. Można go znaleźć zarówno w Azji jak i w wielu krajach Ameryki Południowej.

Angielska nazwa tego owocu to soursop. Próbowałem ustalić czy istnieje polska nazwa, niestety bezskutecznie.

Guanabana to owoc typowo tropikalny. Na naszej wysokości nie występuje. Do Cuenki zatem jest dowożony z niższych terenów.

Guanabana to sporych rozmiarów owoc na zewnątrz zielony pokryty czymś co przypomina kolce jeża. Nie są one jednak kłujące. Jadalna cześć znajduje się oczywiście pod skórą. Jest to coś w rodzaju białej papki. Nie jestem specjalistą w opisywaniu doznań smakowych. Zajrzałem na Wikipedię i oto jak oni opisują smak tego owocu: owoc aromatycznie przypomina ananasa, smakuje natomiast jak mieszanka truskawek z jabłkami z dodatkiem kwasku cytrynowego. Wewnętrzna papka ma natomiast kremową konsystencje przypominającą trochę banana a trochę kokos.

W większości krajów je się właśnie to białe kremowe wnętrze chociaż jak podaje Wikipedia w Indonezji robią z tego zupę.

Ponoć owoc ma właściwości antyrakowe. Jednak doświadczenia, czyż można się spodziewać czegoś innego, tego nie potwierdziły.

Zgodnie z Wikipedią w owocu najwiecej występuje witaminy C oraz witaminy B1 i B2.

Na naszej wysokości owoc ten nie występuje. Temperatura poniżej plus pięciu stopni negatywnie wpływa na owoc a poniżej plus trzech na całe drzewo i liście.

Kupiliśmy to z ciekawości. Rzeczywiście smak dojrzałego owocu jest inny od tego do czego przywykliśmy. Pierwsze kęsy je się z dużą przyjemnością bo odnosi się wrażenie orzeźwiającego smaku. Jednak po kilku następnych porcjach staje się to dość mdłe, przynajmniej dla mnie. Jedliśmy ten owoc dwa dni. Nie różnił się smakowo na następny dzień. Sądzę, że od czasu do czasu zagości na naszym stole ale bez żadnych wariacji.

Owoc w całej okazałości.

A tak wyglada wewnątrz.

Jemy białe wnętrze.

Warto spróbować.

30 myśli na temat “Z ekwadorskiego ogródka – guanabana

Dodaj własny

      1. Banany mówisz? Pewnie dotarła do Waszego kraju informacja o narkotykach umieszczonych w kartonach z bananami sprowadzonymi z Ekwadoru. Komuś się pomyliły pudełka i sprawa się „rypła”.
        Tak, czy inaczej wiemy że można spróbować egzotycznego owocu

        Polubione przez 1 osoba

        1. Niestety graniczymy z Kolumbią. Na granicy wciąż dochodzi do jakichś przepychanek. Na początek wydaje mi się, mimo wszystko, import z bananami zaoszczędziłby na kosztach transportu. Taki program pilotażowy. A potem jakby chwyciło juz samodzielnie. Tak czy inaczej trzeba by pare groszy wyłożyć. 🙂

          Polubienie

  1. Owoc kompletnie mi nieznany. Nie spotkałam go nigdzie albo nie zwróciłam na niego uwagi. O tym owocu czytałam pod nazwą soursop. Miał być orzeźwiający w tropikach.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

        1. Cały problem polega na tym, źe wyszukiwarki z reguły pracują w języku kraju, w którym przebywasz. Muszę wbić hasło po polsku żeby zmienił się język. Z ręką na sercu Przyznam, że nie mialem zielonego pojęcia jak guanabana nazywa się po naszemu. Dzięki zatem

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

%d blogerów lubi to: