Dobrze mieć górę.

Ekwador a zasadniczo, poza Brazylią, cała Ameryka Południowa ma silne związki z Hiszpanią. Większość okolicznych rodzin ma w kraju na półwyspie iberyjskim kogoś tam, jakąś sto dwudziestą piątą wodę po kisielu ale jednak ma.

Nie inaczej jest z rodzinami w Cuence. Ktoś mi nawet mówił, że choć miasto liczy ponad sześćset tysięcy ludzi to jeśli zrobić im tutaj jakieś drzewo genealogiczne to się okaże, że większość ma wspólnych przodków.

W Ekwadorze podobnie jak we wszystkich krajach kultury hiszpańskiej kobieta nie przyjmuje nazwiska męża lecz po ślubie pozostaje przy swoim nazwisku. Jest ono zawsze dwuczłonowe, najpierw nazwisko rodowe matki a potem ojca. Zatem jeśli matka była z domu Kowalska a a nazwisko,ojca to Nowak to synowie i córki będą się nazywać Kowalska Nowak. Jeżeli teraz córka po owych rodzicach poślubi chłopaka po matce z domu Kaczyńska po ojcu Mazurek to ich dzieci trzymają nazwiska dziadków obu rodziców czyli w tym przypadku Nowak Mazurek, a ów Mazurek byłby kontynuowany w kolejnej generacji. Trochę to skomplikowane, ale tylko dla nas.

W Ekwadorze najbardziej popularnym nazwiskiem jest Jaramillo. Spotkałem bardzo wielu tubylców, którzy mają w jednym ze swoich członów właśnie to nazwisko. Spotkać można bardzo wielu Herediów, Moscosów, Espinosów, Lassów, Morenów. Wbrew pozorom Sanchez wcale nie jest taki popularny.

Owe hiszpańskie rodziny po zniewoleniu Inków zasadniczo podzieliły pomiędzy siebie olbrzymie połacie ziemi, stając się niemal wyłącznymi ich właścicielami.

Dzielili potem to pomiędzy swoje dzieci, a te pomiędzy następnych spadkobierców. Okazał się, że cała góra wraz z jej dolinami, na której zdecydowaliśmy się kupić działkę to własność jednej rodziny. Senior rodu, zdecydował się rozparcelować swoją cześć, podzielił ją miedzy dzieci, zostawiajac sobie ileś tam hektarów na własne potrzeby. Z tej puli cześć zdecydował się sprzedać. I tak pół hektara przypadło nam.

My znaliśmy jego córkę, którą nasza wspólnota mieszkaniowa zatrudniła jako administratorkę budynku. Jej mąż okazał się być architektem.

Zanim pokazali nam te tereny spędziliśmy sporo czasu z innymi agentami zajmującymi się sprzedażą domów i ziemi poszukując czegoś odpowiedniego.

W pewien weekend pojechaliśmy jednak na wycieczkę. Po niej już nic innego nie wchodziło w grę. Urzekła nas okolica, odległość od Cuenki spełniała nasze wymagania, no i ta dzika rzeka, która stanowiła granice naszej działki. Zeszliśmy do niej z posesji brata naszej administratorki i to był koniec.

Pozostały negocjacje.

Rzeka, jak widać

Nurt jak to w górach.

Dym syna właściciela gory zbudowany z okolicznego kamienia.

I pół hektara na sprzedaż. Tak wyglądało wtedy.

28 myśli na temat “Dobrze mieć górę.

Dodaj własny

  1. Sprawiasz, że staję się człowiekiem zawistnym 😉 patrząc na zdjęcia trochę ci zazdroszczę. A tak poważnie, myślę że jesteś człowiekiem szczęśliwym w takim otoczeniu, mimo że na najwyższym miejscu listy Forebsa twoje nazwisko pewnie nie figuruje. To da się odczuć po twoich wpisach. Można mieć fajne życie, nie będąc Rockefellerem. Wystarczy wiedzieć czego się chce od życia 😀

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Można mieć fajne życie nie będąc specjalnie, że tak powiem, dzianym. Kiedyś mocno dałem się wkręcić nieistotnym zachciankom. To minęło wolę skromniej, wyszło mi na to, że wtedy życie jest pełniejsze.
      Dzięki za miłe słowa, sprawiała mi nimi sporą radość.

      Polubienie

  2. No to nareszcie wiem dlaczego jesteście tam, gdzie jesteście. 😉
    Uroczy, dziki zakątek. Wyobraź sobie, że ja też w latach 70/80′ ub.w. miałem działkę pod Łodzią, której jedną granicę wyznaczała rzeka. Rzeka brzmi przesadnie, bo to wyglądało raczej jak większy rynsztok w mieście, ale za to woda była źródlana. Gdy w okresach suszy rzeka wysychała sprzedaliśmy działkę. Teraz tylko podczas długotrwałych deszczów płynie tam coś jak ścieki. Źródełko też wyschło, wydojone przez przemysł.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Powiem szczerze, że ta rzeka była bardzo ważnym elementem. Ostatnio po sporej ilości opadów deszczu słychać jej, już nie szum, ale głośny krzyk opadającej i uderzającej z duża siłą wody. Często tam schodziłem aby na nią popatrzeć. Problem jest jednak z powrotem. Cały czas stromo pod górkę, trochę brakuje tchu. 🙂

      Polubienie

  3. Ja to na miejscu takiego Ekwadorczyka czuł bym się obrażony że żona nie przyjmie mojego nazwiska 🙂 Ale z drugiej strony po rozwodzie nie ma problemu ze zmianą 🙂 Piękne tam masz, nie dziwię się że z taką pasją opisujesz te miejsca.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Doskonale rozumiem, o czym piszesz. Działam dokładnie tak samo, i mój młodszy syn też. Można powiedzieć „poza rozumem”, same emocje, ale może w tym właśnie tkwi mądrość? Kiedy wybierałam mieszkania wydawało się to mało rozsądne, bo kierowałam się ich atmosferą. Nie brałam wcześniej np. w ogóle pod uwagę mieszkania na parterze. Dopóki agentka prawie siłą mnie tu nie zawlokła i to półprzytomną, bo nocą zimą, po jakimś durnym szkoleniu. I nagle po prostu wiedziałam, że tu chcę żyć. Nawet ceny nie negocjowałam. Podobnie wybieram meble, biżuterię. Niby chcę kupić coś „rozsądnego” a potem się zakochuję i…dobrze na tym wychodzę 🙂

    Polubienie

  5. Bujna roślinność cały rok to marzenie. Niemniej niesamowite widoki cały czas muszą relaksować, wyciszać. W czasie obfitych opadów ta rzeka pewnie niszczy drogę dojazdową, bo groźnie wygląda, gdy spływa ze stromych gór. Jeszcze zastanawiam się, czy u Ciebie wiatry są silne, bo dziś u mnie głowę urywa. Ale równikowego słońca również zazdroszczę.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Koryto rzeki płynie doliną, droga jest znacznie wyżej. Niemniej ponieważ ma charakter drogi bitej to ciągły deszcz powoduje koleiny i droga robi się brzydka. Raz na rok ją naprawiają ale to niezbyt wystarcza. Wiatr wieje mocniej przede wszystki w czerwcu. Reszta roku nie mamy z nim problemu. Roślinność uspakaja zdecydowanie, jesli do tego dołożysz ciszę i ten szum rzeki w oddali, to już tylko brakuje błękitu nieba i kawałka chleba…🙂

      Polubienie

  6. TaTwoja dzialka bardzo podobnie wyglada do mojej w Abdach wenezueskich. I podobnie sie w niej zakochalismy, od pierwszego wejrzenia. A teraz musialam ja zostawic, juz taka wybudowana i wypielegnowana. Pozdrawiam Warszawy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

Lance Sheridan

Internationally Published Poet

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Co zostało na alei róż...

Jestem swoją myślą, rzuconą w świat, pomiędzy tysiącami innych twarzy. Wyznania depresjonistki z syndromem DDA

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

Wymiar Zdrowia

Dietoterapia online, konsultacje z dietetykiem przez internet. Indywidualne plany żywieniowe oraz gotowe jadłospis online.

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: