O kapocie i głupocie

Postanowiłem dać Wam chwile odpocząć od moich ekwadorskich opowieści i pomęczyć Was chwile moimi rymowankami.

Natenczas Jaro

Chwycił swą szarą

Zimową kapotę

Co jego biedotę

Podkreślać miała

Egzamin zdała

Owa kapota

Bo ludu głupota

Jest bezgraniczna

I równie cyniczna

Jak człek ów mały

Co dla swej chwały

Mędrca udaje

W rządzeniu krajem

Zbudź się ciemnoto

Pod tą kapotą

Oszust się kryje

Co dla nas szyje

Dług ponad miarę

Który za karę

Płacić będziemy

Gdy po nim na ziemi

Jak po Stalinie

Pamięć przeminie

Z apartamentu do oazy spokoju.

Tysiące myśli przechodziło przez nasze głowy gdy wreszcie staliśmy się właścicielami naszego apartamentu. Nie byliśmy gotowi zamknąć rozdziału Stany ale wiedzieliśmy, że zbliżamy się do tego momentu. Mieszkanko miało służyć tylko nam. Nie planowaliśmy wynajmu. Jak to jednak zwykle bywa my swoje, życie swoje. Dowiedzieliśmy się niespodziewanie o człowieku, który organizował wyjazdy emerytowanych absolwentów wielu uczelni amerykańskich, niczym na kolonie. Czterotygodniowe turnusy połączone były z poznawaniem kultury, nauką języka i zwiedzaniem. Punktem wyjściowym była Cuenca. Turnusy składały się na ogół z dwudziestu uczestników, których należało zakwaterować w miarę blisko siebie.

Nasz apartament spełniał ich oczekiwania. Szybko dogadaliśmy się co do warunków zastrzegając sobie prawo do swojego pobytu z odpowiednim wyprzedzeniem.

Potrzebowaliśmy więcej czasu na podjęcie ostatecznych decyzji. Wynajem pozwalał nam na przyjazdy w terminach wygodnych dla nas. Jednocześnie zawsze czekało na nas trochę gotówki na nasze potrzeby.

Kolejne wizyty w Ekwadorze to była przede wszystkim potrzeba poczucia czy możemy się tu znaleźć. Z każdą wizytą czuliśmy się lepiej. Coraz lepiej poznawaliśmy miasto, poznaliśmy za każdym razem więcej ludzi i tych ze Stanów i tutejszych. Życie tutaj wydało nam się mniej skomplikowane i prostsze, że nie wspomnę o kosztach utrzymania. Oglądaliśmy wiele miejsc w okolicy aż trafiliśmy na naszą oazę spokoju. Kości zostały rzucone, decydując się na zakup działki wiedzieliśmy, źe nasz czas w Stanach dobiegł końca.

Nie zamknęliśmy drzwi, otworzyliśmy jedynie nowe.