Uliczny „szpital”

Już wielokrotnie na tych stronach pisałem o moich inklinacjach w kierunku medycyny alternatywnej. Poznaje tutaj coraz więcej różnych metod. Niektóre wzbudzają moje zainteresowanie, inne natomiast wprawiają mnie w zdumienie.

Narzucanie wiary chrześcijańskiej niewiele zmieniło w sposobie myślenia Ekwadorczyków, zwłaszcza starszych. Dla wielu z nich pojawił się nowy Bóg, ale starego tak do końca nie maja zamiaru się wyrzec. Brzmi to trochę jak panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Zapewne coś w tym jest.

Przejawia się to również w wierze w złe moce czy duchy. Owe niewidzialne kreatury mogą nie tylko posiąść człowieka lecz też spowodować różne choroby. Brzmi to prawie jak ciemnogród. Sam bym się w tym kierunku myślenia skłaniał. Co jednak mnie zaskoczyło to to, że w owe przesądy wierzą również ludzie wykształceni. Prawdę mówiąc nie jestem pewien czy wierzą, czy po prostu dla pewności wolą się przed złymi duchami zabezpieczyć. Zatem i ja się zgadzam, że lepiej na zimne dmuchać.

Metoda jest zdumiewająco prosta i kosztuje jeno parę dolców. Niemal w każdym mieście znajdują się targowiska. Można na nich znaleźć specjalistki i specjalistów od przepędzania demonów i chorób przez nie spowodowanych. To taki uliczny szpital pełen niespodzianek. Przychodzą do niego ludziska w rożnym wielu, z różnymi problemami. Leczenie polega na … umiejętności czytania jajka. Ono to bowiem toczone jest po ciele delikwenta, po czym po jego rozbiciu następuje odczyt schorzenia. Sam się temu nie poddałem. Wyznaczyłem sobie bowiem pewną granicę zdrowego rozsądku. Dodatkowo jestem przesądny i nie daj Boże, mógłbym ściągnąć na siebie jakieś paskudztwo.

Ludzie jednak przychodzą i to dość sporo. Przede wszystkim wierzą, zgodnie z zapewnieniem mojego sąsiada, który jest lekarzem, że lepiej być przezornym niż potem żałować. Po rozbiciu jajka i odczycie następuje wybór zielska, które ma uchronić przed siłami nieczystymi i pobudzić ciało do walki ze wszystkim co w nim niedobre. W tym celu garścią owych ziół całe ciało zostaje otrzepane kilkakrotnie. Nie jestem pewien czy towarzyszy temu jakaś modlitwa czy coś w tym rodzaju. Zielarki jednak dokonuje tego z pełnym poświeceniem i mocno skoncentrowane.

Po użyciu taka wiązka do niczego się już nie nadaje. Jej moc została wykorzystana a co ważniejsze i demon i choroba zostały w niej uwięzione. Co to znaczy? Nie wiem dokładnie, wiem natomiast, że niewolno tego dotykać bo złe przeskoczy na ciekawskiego i odtąd on będzie zarażony. Byłem kiedyś świadkiem właśnie takiego zdarzenia. Matka z córką, turystki, postanowiły z ciekawości spróbować bo córka narzekała na bóle brzucha. Nastąpiło zatem jajkowe badanie, po czym biczowanie wiązka z rożnego rodzaju ziół. Zielarz odłożył je potem na bok, ale ciekawska matka chciała je dotknąć i powąchać. W ostaniej chwili przestraszony medyk zasłonił jej ciałem drogę to zużytych ziół. Przewodnik potem nam wytłumaczył możliwość przejścia choroby.

Jak już zaznaczyłem, próbować nie próbowałem, bardziej chyba nawet ze względu na bycie przesądnym niż z jakiegokolwiek innego powodu. Zdumiewa mnie jednak jak wiele ludzi, zapewne chcąc uspokoić siebie samych, poddaje się temu „leczeniu”. Zaszkodzić pewnie nie zaszkodzi, wszystko odbywa się dobrowolnie a znachorki przy okazji maja źródło dochodu.

Czyli ogólnie wszyscy zadowoleni.

37 myśli na temat “Uliczny „szpital”

Dodaj własny

    1. Na szczęście nie byłem zmuszony do korzystania z niej. Do mojego ajurwedyka nie ma zapisów. Za pierwsza wizytę i diagnozę płacę 15 dolarów, następne są bezpłatne. Póki co to mi wystarcza. Demonów też udaje mi się unikać. 🙂

      Polubienie

        1. No to jeszcze raz powtórzę, podobałoby Ci się w Ekwadorze. Cueenca leży 2500 na poziomem morza, ja mieszkam jeszcze pięćset metrów wyżej. Zdarza się w mieście temperatura około 30 stopni, chociaż rzadko. W nocy mamy od czasu do czasu, szczególnie w sierpniu „chłodzik” około 2 stopni powyżej zera. Równik w górach może mylić.

          Polubienie

      1. Mam pecha, bo wg nowych ustaw reprywatyzacyjnych stałem się spadkobiercą dwóch kamienic w Łodzi, i małego dworku pod Lwowem z prawie 1200 ha ziemi. Chciałem scedować prawa do tych spadków, ale wtedy bym dostał tylko ok. 8% odszkodowania. Natomiast po przejęciu, i administrowaniu przez min. 5 lat mogę te nieruchomości sprzedać. Na razie jednak wszystko się toczy w sądach od ponad 2 lat … a więc najbliższą dekadę mam z głowy, a potem to już chyba tylko na te „lepsze pastwiska”. 😉 😀

        Polubienie

  1. Syn koleżanki mieszka w Chinach i korzystał z usług zielarza. Fakt, że zioła to jednak nieco inna metoda niż wróżenie z jajka., ale jak to mówią – człowiek chory i truciznę połknie i nie zapyta o cenę…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie jest dobre gdy wszystko wiemy lepiej i nie probujemy nowych rzeczy, nie otwieramy sie na nowe. Nie wszystko to co nie miesci sie nam w glowie musi byc glupie. ;))))

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Ekwadorku, ale w Polsce też jest cała masa uzdrowicieli i pamiętam historię, kiedy rodzice zabili swoje dziecko poprzez głodówkę. Wszędzie są ludzie durni, którzy wierzą ludziom chętnym łatwych pieniędzy!

    Polubienie

  3. Z tym toczonym jajkiem to jakaś niesamowita historia. Nie mogę wyobrazić sobie, że ktoś w to może uwierzyć. I wykształceni też? Siła sugestii jest wielka, więc pewnie stąd te wyleczenia po tym jaju.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  4. W każdym z nas, gdzieś tam głęboko ukryty, drzemie guślarz. Tylko jedni się do tego przyznają, inni za nic w świecie, nawet przed samym sobą. Komu, choć raz w życiu, kiedy materia zdaje się być nieprzyjazna i wyzwala „złą energię”, nie przyszły do głowy metafizyczne rozważania 😉

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mnóstwo w tym racji. Wiem to po sobie również. Z jednej strony jestem przesądny z drugiej przesądy mam skłonności do określenia ciemnogrodem. Taki niby brak konsekwencji. A może jednak trochę wiary w zjawiska paranormalne?

      Polubienie

  5. W jednym ze swoich programów Cejrowski, za którym obaj nie przepadamy, odwiedził taki „uliczny szpital”. Jeśli o mnie chodzi to w to nie wierzę, ale w nich to jest na tyle mocno zakorzenione że jeszcze wiele,wiele lat będzie trwało. Nie pamiętam gdzie, może w Guadalupe (??) pielgrzymi wrzucają do ognia świece w kształcie narządów które ich bolą,wierząc że Matka Boska ich wyleczy- dla kogoś zdrowo myślącego to też może wydawać się śmieszne,a dla tych którzy tak robią ma sens…Podobnie jest i tutaj…

    Polubione przez 1 osoba

  6. „Dodatkowo jestem przesądny i nie daj Boże, mógłbym ściągnąć na siebie jakieś paskudztwo.” – hahaha nie widzisz paradosku? 😀 Z jednej strony takie wierzenia to wedlug Ciebie ciemnogród, a z drugiej jestes przesadny 😛 Przesady to dopiero ciemnogrod haha 😀

    Jak nie zaszkodzi, a moze pomoc, to czemu nie? W koncu to tylko ziola… 🙂 Chrzescijanstwo probowalo zniszczyc cala zebrana dotychnczas wiedze naukowa i narzucic swoje dziecinne wierzenia w Boga i jego wole. Wybieram dawanie diablu ogorka, czy jak to tam bylo 😛

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Słusznie wytknęła mi pewną niekonsekwencje. Napisałem też „zatem i ja zgadzam się, lepiej na zimne dmuchać”. Sam póki co nie zrobię takiego zabiegu, bo robiąc coś trzeba wierzyć w zasadność terapii. Ktoś mi powiedział, że jeśli nasz obiekcje to efekt może być odwrotny. Stąd przesądność. Użyłem słowa ciemnogród ale w sensie można by pomyśleć, i skłaniałbym się w kierunku, że to…Osobiście mam jednak wiele szacunku do ludzkich wierzeń czy przesądów bo jak sama zauważyłaś w tekście przyznałem się do bycia przesadnym. 😃😃

      Polubienie

  7. Przyjechał też kiedyś do Chełma „znany w świecie” i z reklam w gazetach znachor. Z ciekawości wraz z żoną skorzystaliśmy z pierwszej bezpłatnej „kuracji”. Wyobraź sobie, że on „leczył” …zdrowaśkami przy zapalonych świecach i ustawionym świętym obrazku. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  8. Kiedy tak to czytam, to przychodzą mi na myśl nasze podlaskie szeptuchy. Nigdy nie byłam u żadnej, znam tylko z opowiadań. Jedna mieszka blisko mnie, kilkanaście km nas dzieli, może ciut więcej. Ona szepta jakieś tam modlitwy i odczynia choroby za pomocą różnych rzeczy, a to popiół, może też i jajko, kto wie, zioła też. Niektórzy mówili, że w konkretnym miejscu muszą coś tam wyrzucić, jak od niej wyjadą. Coś, co od niej dostali, jakieś tam zawiniątko. Ludzie do niej walili drzwiami i oknami. Zawsze tłum ludzi i mnóstwo samochodów pod domem. Kto niewierzący, podobno od razu wypraszała i pytała się czego ten ktoś u niej szuka.

    Polubienie

    1. Wynika mi z tego, że jest w ludziach potrzeba, może to złe słowo, ale jest w nas coś co powoduje, że porzucamy tak zwany zdrowy rozsądek i dla spokoju własnego sumienia decydujemy się na tego typu kroki. Sam nie poddałem się takiej kuracji, ale daleki jestem od potępiania ludzi za ich wiarę w lecznicze wartości takiej terapii. Ponoć wszystko dzieje się w głowie.🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

%d blogerów lubi to: