Indianie i dziki

No nic nie poradzę, że lubię Indian. Ukształtował mnie zapewne tak niezapomniany Winnetou. Szlachetny, prawy Indianin ze szczepu Apaczów. Oczytałem się tego ile wlazło. W kinie obejrzałem zapewne wszystkie jego przygody. Kiedyś nawet kupiłem sobie jakieś DVD, tak ku pamięci. Gdy wróciłem do domu byłem bardzo ciekaw jak to odbiorę po tylu latach. „A fu”, wyrwało mi się już na początku gdy, nie tylko biali, ale też Indianie zaczęli szprechać w języku z zza Odry. Póki co Winnetou umarł dla mnie.

Nie znaczy to jednak, że umarli i Indianie.

Oglądałem całkiem niedawno film pt. „Women walks ahead”. Nie mam oczywiście pojęcia pod jakim tytułem i czy w ogóle ten film grano w Polsce. Jest to lekko udramatyzowana historia oparta na faktach. Dotyczy kobiety pragnącej malować a jednym z ludzi, których chciała uwiecznić był sam Sitting Bull, jeden z najbardziej znanych Indian i do tego prawdziwa postać. Był on wodzem szczepu Hunkpapa Lakota i mocno dał się we znaki amerykańskiej armii.

Bardzo ciekawa historia dotycząca końcówki jego życia. Ale rownież i interesująca opowieść o kobiecie starającej przełamać się bariery niechęci i tradycjonalizmu.

Warto obejrzeć bo wiele wydarzeń tu przedstawionych rzeczywiście miało miejsce.

Sitting Bull ma wiele wspólnego z moim Winnetou. Prawy, wyznający proste zasady wynikające z jego wiary w co jest dobre a co złe. Był on symbolem dla ówczesnych Indian stąd biali bali się go jak diabeł święconej wody.

Amerykanie już wtedy myśleli kategoriami dzisiejszych władz naszego kraju. Być może stąd to uwielbienie naszego establiszmentu do amerykańskich metod rozwiązywania problemów. Ponad sto pięćdziesiąt lat temu królowało powiedzenie, że dobry Indianin to martwy Indianin. W przełożeniu na dzisiejsze czasy w Pislandzie, dobry dzik to martwy dzik czy dobra puszcza to puszcza bez drzew.

Trochę to nieludzkie porównanie bo jednak Indianin to człowiek, dzik to zwierze a drzewo to roślina. Metoda eksterminacja jest jednak taka sama i sprowadza się do okrucieństwa, chciwości i nienawiści.

Strach i przemożna wiara białych najeźdźców postrzegająca czerwonoskórych jako coś gorszego doprowadziły do ich eksterminacji i zniszczenia kultury. Gdzieniegdzie można jeszcze znaleźć spadkobierców Indian w Stanach. Są to jednak w większości ludzie już zamerykanizowani, niewiele mający wspólnego z legendą Sitting Bulla.

Podobnymi przesłankami kierują się pomyleńcy przy zwalczaniu dzików. Wyrżną ich w pień a jak w przyszłości ktoś będzie chciał zobaczyć to zwierze to metodą Pawlaka wypastują świnie na czarno i wpuszczą do lasu. Tylko czy lasy jeszcze będą?

32 myśli w temacie “Indianie i dziki

    • widzianezekwadoru 18 stycznia, 2019 / 8:56 pm

      Na to definitywnie wygląda. Za długo był spokój dla tych wszystkich polityków. Każą nam walczyć sami chowając się za plecami.

      Polubione przez 1 osoba

        • stopociechblog 18 stycznia, 2019 / 9:31 pm

          A wiesz, że o tym pomyślałam, kiedy wysłałam odpowiedź, że już świat pozwala sobie na duże, żeby nie rzec siedmiomilowe kroki.

          Polubione przez 1 osoba

        • widzianezekwadoru 18 stycznia, 2019 / 9:34 pm

          Przerażające i porażające. Musimy się zniszczyć by siebie wzajemnie docenić. Chore.

          Polubione przez 1 osoba

  1. Tatul 18 stycznia, 2019 / 8:40 pm

    Ja też chowałem się na dziełach Karola Maya. Pożyczaliśmy sobie pomiędzy chłopakami zaczytane do imentu kawałki książki, która się rozsypała na części. Dziwiłem się i początkowo nie dawałem wiary temu, że autor to Niemiec i z niezbyt bohaterską przeszłością.Wiedział jednak dla jakiego czytelnika pisze i potrafił to robić. Takich bohaterów później już nie spotkałem

    Polubione przez 1 osoba

    • widzianezekwadoru 18 stycznia, 2019 / 9:24 pm

      Tak było i ze mną. Były tego trzy tomy. Wydawali to z takim poślizgiem, że trzeba było wracać do pierwszego tomu żeby przypomnieć sobie jak to się skończyło. Pamietam do dziś tata Winnetou miał na imię Inczuczuma a siostra Nszo Czi. No i ten przeklęty Santer. Widać nasz wódz i prezes w jednym też to czytał tylko wybrał Santera jako swojego bohatera. Potem i ja takich bohaterów nie pamiętam. Howgh.

      Polubione przez 1 osoba

  2. szarabajka 18 stycznia, 2019 / 9:07 pm

    Zapomniałeś jeszcze dodać, że dobra stadnina, to taka bez koni…
    Także mam ogromny szacunek dla Indian. Ich los kładzie się czarną plamą na historii Ameryki.

    Polubione przez 2 ludzi

    • widzianezekwadoru 18 stycznia, 2019 / 9:29 pm

      Jak mogłem o tym zapomnieć. Prezes tak się stara by w naszej pamięci pozostać. No szlag, przepraszam.
      Film, o którym piszę pokazuje smutny koniec Sitting Bulla. Zgadzam się z Tobą. Spychali ich w coraz gorsze miejsca odbierając wszystko. Okrutne.

      Polubienie

  3. sagula 18 stycznia, 2019 / 9:58 pm

    W przełożeniu na dzisiejsze czasy w Pislandzie, dobry dzik to martwy dzik czy dobra puszcza to puszcza bez drzew. Płaczę!

    Polubione przez 1 osoba

    • widzianezekwadoru 19 stycznia, 2019 / 12:16 am

      Wiem jak bardzo leży Ci to na sercu bo piszesz o tym. W zasadzie mogłem dedykować ten tekst Tobie, co niniejszym czynię.

      Polubienie

  4. thaftaniuk 19 stycznia, 2019 / 5:08 am

    Nie wiem czy słyszałeś, ale w moim Chełmie też jest pisarz Longin Jan Okoń, który cały cykl swoich powieści o Indianach napisał z prawdziwym artyzmem.

    Polubione przez 1 osoba

  5. spzd 19 stycznia, 2019 / 12:04 pm

    To był pierwszy cykl całe trzy tomy do których wracałam i wracałam, o nimczym innym nie marzyłam bardziej niż być winetiu 😉

    Polubione przez 1 osoba

  6. jotka 19 stycznia, 2019 / 12:13 pm

    Filmu nie widziałam, a może być ciekawy, któż kiedyś nie oglądał i nie pasjonował sie westernami?
    Nie tylko na dziki są zakusy, na żubry także!

    Polubione przez 1 osoba

  7. Stanley Maruda 19 stycznia, 2019 / 3:04 pm

    No proszę, czytaliśmy te same książki. Był okres że potrafiłem całą niedzielę przeleżeć czytając o przygodach Winnetou 🙂 A potem zrobiłem „przerzutkę” na sensacyjne i tak mi już zostało 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ultra 20 stycznia, 2019 / 3:00 pm

    Winnetou to ulubiony bohater szlachetnej sprawy w walce o wolność. Sama przebierałam się w strój Indianki, pióropusz robiłam z piór, a tato łuk napinał sznurkiem. Już dzieci rozumiały różnicę między zaborczością a walką o swoje prawa i ojczyznę.
    A film może kiedyś obejrzę.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • widzianezekwadoru 20 stycznia, 2019 / 4:11 pm

      Co dla mnie ciekawe ta kiedysiejsza walka o swoje prawa sprowadzała się do dwóch kolorów: białe – dobre, czarne – złe. Dzisiaj się to okrutnie rozmyło.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s