Wczoraj i dzisiaj

Lubię gdy moje dni mają swój rytm zsynchronizowany z moimi potrzebami. Czytam zatem gdy mam ochotę czytać, oglądam gdy mam ochotę oglądać czy piszę gdy mam na to właśnie ochotę.

Nuda mnie nie zżera bo wasze jest coś do zrobienia a jeśli nie, to mogę oddać się moim drobnym przyjemnostką.

Gdy jednak zbliża się godzina druga, zakładam swoje kamasze, kurtkę, czapkę i wychodzę na mój niemal dwugodzinny spacer. Mam swoją trasę a na niej park z małym stawem pełnym kaczek.

Te dwie godziny to mój czas dla siebie. Nic nie słyszę, nikogo nie widzę, czasami nawet gadam do siebie. W trakcie tych spacerów powstają myśli, które stają się potem motywem mojego blogowego wpisu.

Nie inaczej było dzisiaj. Święta i ich atmosfera atakują mnie ze wszystkich stron. Nie czuję tego samego w Ekwadorze. Być może ze względu na lato, które tam właśnie panuje o tej porze roku. Być może dlatego, źe obchodzimy je ostatnio w bardzo skromnym gronie co nie wymusza na nas przechodzenia przez tą całą kawalkadę czynności związanych z ich przygotowaniem.

Ile to już lat minęło od moich ostatnich świąt w Polsce? Takie pytanie zakiełkowało w mojej głowie dzisiaj podczas mojego sam na sam ze sobą.

Liczę raz, liczę drugi, jakoś nie wydawało mi się, źe to aż tyle. No owszem byłem w kraju wielokrotnie ale jeśli dobrze pamiętam to nigdy w grudniu a zatem i nigdy w okresie świąt.

To był listopad 1987 gdy wyruszyłem na podbój świata. Najpierw do Wiednia, potem New Jersey by dotrzeć do Cuenki. Opuściłem trzydzieści dwa polskie grudnie, to więcej niż połowa mojego ziemskiego żywota.

Te pierwsze były zdecydowanie najtrudniejsze. Pompa mocno krwawiła. Sam wsród obcych. Z marzeniami jednak, których materializacja nawet nie zaczęła się krystalizować. Nie było skypów, whattsapów, nie wspominając o telefonach komórkowych. Jedyna możliwość kontaktu była z budki telefonicznej na kartę. Trzeba było się spieszyć z tym co się chciało powiedzieć bo karta wygasała w przyspieszonym tempie. A tyle było do powiedzenia. Dusza wyrywała się klaty rozum jednak twardo stawiał sprawę: teraz albo nigdy. Wybrałem teraz chociaż z bardzo mieszanymi uczuciami.

Co nas nie zabije to nas wzmocni. Po trzydziestu dwóch lat będzie to moja pierwsza wigilia w ojczyźnie. Cieszy mnie fakt bycia znowu razem z rodzicami. Jednak nie czuje tak jak czułem wtedy. I tak pomyślałem sobie, źe pewnie się zmieniłem. Nie ulega watpliwości. Jest jednak drugi aspekt, który dzisiaj na moim spacerku mnie uderzył. Boże Narodzenie to niewątpliwie święta bardzo rodzinne. Niezależnie od tego kiedyś były one rownież swoistą manifestacją jedności nas tutaj w kraju i szczególnie nas emigrantów żyjących gdzieś tam w rożnych zakątkach świata. Dzisiaj już tego nie czuję. Może tylko ja.

17 myśli na temat “Wczoraj i dzisiaj

Dodaj własny

  1. Miejmy nadzieję na to, że oczekiwanie tego spotkania jest równie gorące po stronie rodziców, krewnych i przyjaciół. Oni też się stęsknili. Na wszelki wypadek radzę zabrać atrakcyjne prezenty, bo tu wciąż wierzą w św. Mikołaja.
    Radosnych Świąt

    Polubione przez 1 osoba

    1. Przygotowaliśmy prezenty jeszcze w Ekwadorze żeby były trochę inne. Jestem zatem przygotowany pod tym względem. Emocji tez nie zabraknie, trochę się ich nawet boję, zwłaszcza, że w Szczepana wyjeżdżamy. Będzie zatem trochę huśtawki nastrojów.
      Dzięki za życzenia i Tobie z całą rodzinką zasyłam świąteczne życzenia wszystkiego co najlepsze.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Niezależnie od tego gdzie mieszkamy, czasy zawsze się zmieniają, szczególnie emigrantom za siedmioma górami….. Mieszkam od lat w Szwecji, często odwiedzam kraj ale też inaczej czuję. Z oczywistych względów zatraciłam poczucie codzienności polskiej, które poniekąd definiuje naszą przynależność narodową. Interesuję się tym co się dzieje w Polsce ale gdy tam jestem zauważam dosyć duże braki spowodowane nieobecnością w tym środowisku. Pogarsza się też elastyczność języka ojczystego. Prowadzę blog w j polskim aby częściowo to skompensować.

    Patrząc na to z innej strony to zamieszkując w obcym kraju zyskałam dwie ojczyzny i wszystko co się z nimi wiąże. Jestem przede wszystkim Polką, kocham Polskę ale jestem też obywatelką szwedzką i bardzo lubię Szwecję.

    Tobie życzę wspaniałego pobytu w Polsce. Szkoda, że mieszkasz tak daleko od niej.

    Polubienie

    1. Na podstawie tego co piszesz mogę stwierdzić, że nie różnimy się w opiniach. Nieobecność, nawet jeśli wciąż interesujemy się problematyką kraju, powoduje to jak to określiłaś „poczucie zatracenia codzienności”. Ja myślę jednak, że życie poza krajem i poznawanie innych kultur pozwala mi na szersze spojrzenie niejako z innej perspektywy.
      Wybraliśmy Ekwador bo marzyło nam się więcej ciepła. Wyjątkowo nie lubię zimy.
      Dzięki za życzenia i pozdrawiam świątecznie.

      Polubienie

  3. Ponad 30 lat to kawał czasu, nie dziwota, ze sie zmieniłeś i inaczej odczuwasz pewne sytuacje.
    Wszyscy sie zmieniamy, zmienia sie świat wokół i tylko wspomnienia z dzieciństwa pozostają takie same.
    Rodzinnych wzruszeń Ci życzę:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, tak zmieniamy się i rzeczywistość wokół nas rownież. Czasami mam wrażenie, że wolałbym mniej pamietać. Nie narzekam jednak i dzisiaj cieszę się, że wróciłem na jeszcze jedne święta na stare „śmiecie”.
      Dzięki za życzenia. Dużo wzruszeń życzę rownież i Tobie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Co mi tam....

Poza facebookiem istnieje życie.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

%d blogerów lubi to: