Kocie perypetie

Nasz ekwadorski sąsiad rodem ze Słowacji po odbębnieniu dwóch lat w trakcie, których nie mógł opuści kraju na więcej niż trzy miesiące, czując się tutaj odrobinę samotnym, zdecydował się na dłuższy pobyt w kraju swego urodzenia. Zanim jednak do tego doszło, aby zapewnić sobie towarzystwo jakiejś żywej istoty, zafundował sobie dwa małe koty. Wtedy jeszcze nie wiedział, że były to kocice. Gdy dorosły prawda wyszła wreszcie na jaw. W naszej okolicy jednak kot to ewenement, większość mieszkańców preferuje bowiem psy. Nie miał zatem nasz Słowak obaw większych o cnotliwości swoich wychowanek. Co prawda dokuczały mu okresy w czasie, których kotki szukały chętnego na ich wdzięki miaucząc w niebogłosy. Chętnego jednak brakowało bo i niby skąd miałby się wziąć. Pewny swego zostawił więc pannice samotne, a nam zlecił ich dokarmianie, wcześniej przygotowując wystarczającą ilość karmy na okres jego nieobecności. Dwie panienki na wydaniu zostały zatem same na gospodarstwie. Jedna czarna z długowłosym futrem, druga typowa szara jak to zwykle bywa kot. Czarna to typowa domatorka, na ogół była w domu lub koło niego za każdym razem kiedy składem im „żywnościową” wizytę. W przeciwieństwa do szarej, która zdecydowanie przedkładała zwiedzanie okolic nad siedzenie w domu. I tak w ciszy i spokoju minął okres nieobecności ich pana. Milan przedłużył swoją nieobecność do dziewięciu miesięcy, kiedy wiec wrócił bez specjalnego żalu przekazałem mu obowiązki opiekuna kotów. Jakoś po trzech dniach jedna z kotek zaczęła znikać z domu. Zaniepokojony Słowak zdecydował się ja śledzić, ot tak na wszelki wypadek. Ku jego zdziwieniu owa pannica właśnie się okociła. Sześć małych gamoni zafundowała gospodarzowi na jego powitanie. Co ciekawe, nie była to ta, która zwiedzała okolice lecz czarna domatorka. Cóż było robić, Milan został kocim dziadkiem z sześcioma wnukami. Mnie zdziwił, przede wszystkim fakt, że to ta kręcąca się koło domu została mamą. Gdy się jednak nad tym zastanowić widocznie brak jej było doświadczenia, którego szara pewnie miała trochę więcej. Słowak też dostał nauczkę bo choć w okolicy niby kocurów brak to jak panna zechce to jednego zawsze znajdzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Co mi tam....

Poza facebookiem istnieje życie.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

%d blogerów lubi to: