Kto żyje nie tym co kocha….

Choć rządzącą partią dowodzi król Wszechpolski Jarosław Rydzykobojny Kaczyński to jednak jej prawdziwym bohaterem jest jego brat bliźniak tragicznie zmarły Lech. Bez tej śmierci, istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzisiejsi bohaterowie ludu nigdy by nie doszli do władzy. Okoliczności katastrofy smoleńskiej pozwoliły ponownie wypłynąć na powierzchnie szanownemu prezesowi, który mimo, że ponosi moralną odpowiedzialność za ten wypadek, potrafił umiejętnie ją przerzucić na sprawujących ówcześnie władze. Inna sprawa, że rząd Donalda Tuska popełnił sporo błędów przy badaniu jego okoliczności, może nie tyle jeśli chodzi o przyczyny, bo te nie budzą moich watpliwości w świetle kompromitujących osiągnięć komisji pod kierownictwem niezastąpionego bajkopisarza niejakiego Antoniego z Macierewiczów, jednak należało zapewne być ostrożniejszym przy rozpoznawaniu zwłok ofiar katastrofy. Tak czy inaczej działania Jarosława Kaczyńskiego jako żywo przypominają mi to co się działo w okresie gdy do władzy dochodzili partyjniacy robotniczo-chłopscy. Wtedy też zwalano winę za wszystkie nieszczęścia kraju na przeciwników i partie będące w opozycji do „prawdziwych Polaków”. Ówczesne partie były rownież bardzo skuteczne w swojej propagandzie i wmawianiu narodowi co dobre a co złe. Jak już się to nie udawało to zawsze można było coś sfałszować i wmówić ludowi, że to wina „imperialistów” z zachodu. Bolesław Okrutny Bierut dzielił i rządził jak chciał i jak mu się podobało. Ówczesna władza, dzięki powojennemu podziałowi Europy i sprzedania Polski pod wpływy braci ze wschodu, nie musiała się liczyć z żadną opozycją a jeżeli już taka się pojawiła przyczepiono jej odpowiednią etykietkę antysystemową potem szybka rozprawa poparta „dowodami” działalności antyustrojowej i na tym sprawa się kończyła. Nie ulega watpliwości, że czarny charakter naszej rzeczywistości politycznej zmierza do właśnie takiego scenariusza sprawowania przez siebie władzy. Póki co chowa się za plecami ludzi bez twarzy a gdy już nikt i nic nie będzie mu w stanie zagrozić, ogłosi się monarchą absolutnym. Wszystko dzięki jednemu tragicznemu dniu w naszej najnowszej historii, 10 kwietnia 2010 roku. Kiedy w marcu 1956 przywieziono ciało zmarłego, o ironio rownież w Rosji, Bolesława Bieruta nawet wszechmogącym komunistom nie przyszło do głowy aby pochować go na Wawelu. Nawet ci przeklęci, nie mylić z wyklętymi, wiedzieli i cenili znaczenie tego miejsca dla naszego kraju. To oczywiście nie świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego wina, że spoczął w miejscu gdzie nie powinien, to kolejna zbrodnia jego mściwego brata, który poza sianiem niezgody niczym innym dla nas się nie zasłużył a swoim brakiem szacunku dla naszej historii skrzywdził już niejednego z nas w tym swojego brata.

W swojej skrzynce elektronicznej, w której przechowuję to co uważam za ważne, znalazłem taką oto mądrość wypowiedziana przez Edmonda Rostanda:

„Człowiek, który żyje nie tym co kocha ale tym co nienawidzi jest chorym człowiekiem”. Proponuje chwile refleksji nad tą myślą.

https://ksiegamysli.files.wordpress.com/2018/02/rostand.jpg?w=708&h=708

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s