Klaun z gitarą.

„A wszystko te czarne oczy” wypaliłem z grubej rury a raczej z samego dna moich płuc, podpierając się przy tym szarpaniem wszystkich strun pożyczonej od sąsiadów gitary. Jeszcze w ubiegłym roku miałem nadzieje nauczyć się grać na tym instrumencie. Może to lekka przesada, miałem bowiem zamiar opanować przynajmniej jedną piosenkę. Wyginałem zatem moje paluchy próbując posiąść chociaż parę akordów. I nie szło mi nawet najgorzej. Poradziłem sobie z ćwiczeniami mojej ręki, ku swemu zadowoleniu. Jedyne co kazało mi się zastanowić nad swoim talentem i męczyło moją „artystyczną” duszę, to fakt totalnego rozstrojenia instrumentu po każdym moim treningu. Prawdę mówiąc nawet i to nie było najgorsze. Ja po prostu tego nie słyszałem. Dopiero gdy mój nauczyciel pytał mnie „a co to się stało z gitarą” docierało do moich zmysłów, że samo granie i znajomość akordów to jest mało, trzeba mieć jeszcze chociaż odrobine słuchu. U mnie uszy rozmiaru są właściwego lecz to co słyszą na niwie muzycznej już niekoniecznie są zdolne wyłapać. I nie mowię tu o minimalnych uchybieniach lecz o różnicach, które nawet dla muzyka szkoły podstawowej są nie do zaakceptowania. Porzuciłem zatem swoje marzenia o byciu gitarzystą a instrument, na który wciąż spoglądam z zazdrością postawiłem oparty o ścianę. W tym samym pomieszczeniu znajduje się nasz stół do potrzeb wszelkich, od konsumowania posiłków do grania w karty przez siedzenie przy nim w dni chłodne gdy w kominku harcuje ogień. Nasze wieczory z Łucją i Karolem podporządkowaliśmy rywalizacji remi brydżowej. Cześć reguł gry przyjęliśmy od naszych gości, cześć oni zaakceptowali od nas. I tak każdego wieczoru ze zmiennym szczęściem przy odrobinie alkoholu oddawaliśmy się karcianej rozrywce. Rozrywka rozrywką, każdy jednak chciał rownież wygrać lub chociaż pogrążyć aktualnego lidera. Kiedy zatem jednego z naszych wieczorów wreszcie karta się do mnie uśmiechnęła, nie mogłem nie zauważyć minorowych nastrojów moich przeciwników. W każdym z nas przecież jest potrzeba rywalizacji, która u jednych jest większa niż u innych. Powiem szczerze, w tym temacie nasza czwórka niewiele się różniła i bardziej cieszyła nas możliwość bycia razem i wspólnej gry a dopiero potem przychodziła chęć zwycięstwa. Nastroje zatem nigdy nie były minorowe, może bardziej będące wynikiem niedowierzania w „moje umiejętności”. Widząc ten nastrój, rzuciłem kątem oka na gitarę. Już po chwili szarpałem jej strunami wychwalając jej czarne oczy, dokładnie nie wiem czyje. Nie to jednak było najważniejsze, lecz gromki śmiech jaki wydobył się i pojawił na twarzach karcianego grona. Dostało mi się za moje beztalencie lecz ten śmiech utwierdził mnie w przekonaniu, że warto było znęcać się nad instrumentem. Chociaż muzykować zdecydowanie nie będę to chyba mam talent klauna….z gitarą oczywiście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Co mi tam....

Poza facebookiem istnieje życie.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

heygoodway

blog podróżniczo-lifestylowy

seashelllove

Z miłości do muszelek i niebanalnej biżuterii

RomanticSugar94

„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”. – Rachel Zoe

%d blogerów lubi to: