Chabazie i inne drzewa.

W słoneczne dni najlepiej czuje się na naszym patio. Po wybudowaniu domu jego zdolności użytkowe były minimalne ze względu na wiejący wiatr i dość częste opady. Postanowiliśmy zatem oszklić i zadaszyć to miejsce. Decyzja okazała się ze wszech miar słuszna. Z patia powstała użytkowa szklarnia, której części Luśka nie mogła sobie odmówić aby jej nie zagospodarować na potrzeby grządek kwiatowych. Centralną jego cześć stanowią jednak stół i cztery fotele. To tu na ogół spożywamy nasze posiłki i tu po nich zapadam w stan poposiłkowej drzemki. Do tego celu idealnie zdają egzamin fotele, które dwa zsuwam siedzeniami do siebie co daje efekt łóżkowy, a po znalezieniu wygodnej pozycji oczka same się zamykają i już nic mnie wtedy nie interesuje. Mam w tym względzie całkiem niezłe doświadczenie i tylko od czasu do czasu mój program dnia burzą Luścyne pokrzykiwania zachęcające mnie do bardziej aktywnego wypoczynku czyli udziału w pracach porządkowo-ogrodowych. Dzisiaj na przykład mojej ogrodnicze podpadło drzewo, które rozrosło się w złą stronę i swoimi gałęziami utrudnia i blokuje wzrost jakiegoś innego badyla. Nie, nie źle to określiłem bo badyl posadziła Luśka a drzewo to jakaś okoliczna samosiejka, zatem to ona jest tym badylem a nie odwrotnie. Owa samosiejka nie tylko zakwitła kwiatami ale rownież zaowocowała czymś na kształt mango. Owoce jednak są owinięte zielonym liściem. Narodziło się tego od gradobicia i to jeszcze tak, że wplotło się to wszystko w gałązki drzewka posadzonego przez nas. Trzeba było obciąć nadmiar gałęzi z tego chabazia i to w momencie kiedy w najlepsze zapodałem w swoją relaksującą ucieczkę od rzeczywistości. Słonko, mój sprzymierzeniec w tym względzie, muskało mnie zachęcająco swoimi promykami i jeszcze sekunda i może nawet by mi się coś przyśniło, gdyby nie ten przeklęty chabaź. Wyrwany ze słodkiego lenistwa, wiedziałem już, że zemszczę się na tej samosiejce i wyrwę gada z korzeniami. I pewnie tak by się skończyło, gdybym się nie dowiedział od mojej pani, że owe owoce mają działanie halucynogenne i są wykorzystywane przez szamanów w trakcie rożnych ichnich uroczystości. Podobno nawet działanie tego specyfiku jest silniejsze od ayawaski. I gdy tak piszę tę notkę, przed oczami stanęła mi twarz pewnego Ryszarda z partii rządzącej. Nie, nie będę ryzykował.