Między kroplami deszczu.

Odkąd odwiedziliśmy się od naszych znajomych, że planują nas odwiedzić, z niepokojem obserwowaliśmy niebo. Nie to spirytualne lecz to zwiastujące pogodę. Jakoś nie bardzo warunki atmosferyczne przejmowały się naszym niepokojem. Wreszcie nadszedł czas odwiedzin, który miał trwać tydzień. Nic nie wskazywało na powrót słońca na nieboskłon a wręcz przeciwnie wyglądało na to, że będziemy mieli kontynuacje chłodu i deszczu. Gdy zatem nasi znajomi zawitali w nasze progi o trzeciej nad ranem w ubiegłą sobotę w okolicy w najlepsze trwała mżawka będąca przedłużeniem ostatnich deszczowych dni. Takie warunki uniemożliwiały jakiekolwiek planowanie zwiedzania okolicy, toteż miny z Alicją mieliśmy nietęgie. Pomimo zapewnień Karola i Łucji, że nie mają większych oczekiwań, wiedzieliśmy, że nikt nie leci przecież do innego kraju po to aby siedzieć na miejscu i patrzyć w okno. Niech się zatem dzieje wola nieba z takim właśnie nastawieniem kładliśmy się spać po krótkiej powitalnej rozmowie. I stał się się cud, niebiosa usłyszały nasze zawodzenie bo oto już po przebudzeniu nad nami pojawiło się słoneczko po raz pierwszy od paru dni a może nawet tygodni. Aura uległa diametralnej poprawie i jak się okazało pózniej mieliśmy wymarzony tydzień na wszelkiego rodzaju eskapady po terenie. Zgodnie z zapewnieniami Karola to było wynikiem jego układów na górze. Tak czy inaczej niespodziewana zmiana pogody poprawiła wszystkim humory. Chociaż to byli już trzeci znajomi, którzy zawitali w nasze progi, to jednak po raz pierwszy wizyta trwała dłużej i połączony była z noclegami w naszej oazie spokoju. Byliśmy zatem ciekawi jak to zniosą ludzie, którzy jednak na codzień żyją trochę inaczej. Nasze obawy okazały się bezpodstawne, Karol z Łucją szukali odpoczynku i mamy nadzieję, że go znaleźli. Naszej okolicy niewiele można zarzucić jeśli ktoś szuka spokoju i wyciszenia. Nie tęsknimy zbytnio za cywilizacją i mało nas interesują bieżące wydarzenia w świecie zwariowanych polityków. Staramy się być na bieżąco ale nie jest to dla nas najważniejsze. Spędziliśmy zatem z naszymi gośćmi bardzo miły i sympatyczny tydzień na niemal codziennych wyprawach w ciekawe miejsca i codziennych zawodach remibrydżowych. Tu kończyła się moja gościnność bo chęć zwycięstwa brała zawsze górę na konwenansami. Na pociechę z lekko sfrustrowanemu Karolowi postanowiłem podzielić się z nim swoimi umiejętnościami gitarowymi, licząc po cichu na jego „drewniane uszy”. Niestety mój totalny brak talentu muzycznego jest trudno niezauważalny i chyba trzeba być głuchym aby ten fakt przeoczyć. No cóż serdecznych śmiech gości był wystarczającą zapłatą. Wczoraj wizyta dobiegła końca a w nocy spadł deszcz i chociaż dzisiaj znowu mamy słoneczny dzień to wszystko powyższe przytrafiło się między kroplami deszczu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s