Panowie i wasale

Jeżeli ktokolwiek miał jeszcze jakieś watpliwości to po dzisiejszym dniu już nie powinien. Świat coraz bardziej stacza się w kierunku nieuchronnego konfliktu. Oddaliśmy władze a co zatem idzie kontrole nad naszym życiem ludziom pozbawionym skrupułów, którzy w swoim działaniu nie kierują się naszym dobrem lecz swymi partykularnymi i osobistymi interesami. Potęgując napięcie przez ostanie lata wmawiali i wmawiają nam, że wszystko co robią jest dla naszego bezpieczeństwa. Tymczasem zagrożenia z jakimi mamy dzisiaj do czynienia z terroryzmem włącznie to jest wynik ich bezmyślnego a może raczej planowanego działania. Dzisiejsza decyzja prezydenta Stanów Zjednoczonych dotycząca Jerozolimy wpisuje się w ten ciąg działań zmierzających do wywołania globalnego konfliktu. Nie jest tajemnicą, że nasz Wielki Brat jest odpowiedzialny za finansowanie większości wojen, przewrotów, zamachów stanu i temu podobnych pomysłów, zmierzających do wprowadzenia amerykańskiej demokracji na całym świecie. Tak było, tak jest i tak będzie bo lobby przemysłu zbrojeniowego potrzebuje zarabiać pieniądze. Podejmując dzisiejszą decyzję o uznaniu Jerozolimy jako stolicy państwa izraelskiego, Donald Trump zapewne liczy się z możliwością turbulencji na świecie a szczególnie na Bliskim Wschodzie, mało go to jednak interesuje. Jego wybujałe ego i bezkrytyczny narcyzm podpowiedziały mu, że skoro żaden z poprzednich prezydentów Stanów tego nie zrobił to widocznie nie mieli tak zwanych „jaj”. On je przecież ma, problem w tym, źe w nich ulokował się rownież jego rozum. Nie mam watpliwości, że swoją decyzją nie tylko zagroził bezpieczeństwu przeciętnego obywatela USA ale rownież skonfliktował Stany Zjednoczone z resztą światowych mocarstw. Lobby izraelskie na świecie to potężna siła. Jakakolwiek jego krytyka natychmiast spotyka się z podejrzeniem o antysemityzm w czym pomaga oczywiście religia Holocaustu. O mocy i wpływach tej frakcji na politykę amerykańskich prezydentów przekonaliśmy się po raz kolejny. Po internecie krąży setki wypowiedzi przedstawicieli rządu izraelskiego z jego premierem na czele, kto w obustronnych relacjach ze Stanami jest wasalem a kto wydaje polecenia. Podchodziłem zawsze do tego z dystansem i umiarkowaniem. Trump rozwiał moje watpliwości i gdybym chciał stosować retorykę prezesa jedynie słusznej opcji w naszym kraju, to musiałbym określić go jako zdradziecką mordę. To co dzisiaj zrobił nie miało bowiem nic wspólnego ani z dobrem ani z bezpieczeństwem przeciętnego Amerykanina. Wręcz odwrotnie. Może jednak właśnie o to chodzi?