Pięćset plus.

O święty Jarosławie

Wstaw się w mej sprawie

Do sądu gminnego

By mnie niewinnego

Na wolność wypuścił.

Ja wiem żem spuścił

Mej ślubnej lanie,

Lecz drogi panie

Prezesie kochany

Byłem zalany.

Te więc pretensje

Źem przepił jej pensje

I jeszcze z krzykiem

Były wynikiem

Że nerwy straciłem

I przywaliłem.

To jej jest wina

Bo cała gmina

Wie już od dawna,

Że ręka ma sprawna

Nie znosi krzyków

I żadnych wybryków

Gdym jest zmęczony

I podchmielony.

A pieniądz na dziecko

Co zabrać zdradziecko

Pragnie mi żona

To rzecz sprawdzona,

Że moja to kasa

Bo ja bobasa

W jej łonie zasiałem

I ojcem się stałem.

Lecz sądzi sędzia

Nie mając pojęcia 

Żem ja gagatkiem

Bom skrzywdził matkę.

Za zmianą sądów 

I ich poglądów

Tobie głos daje  

Bo mi się zdaje,

Że nasi sędziowie

Mieszają w głowie

Nie tylko matkom

Lecz także ich dziatkom,

Co mnie rujnuje

I zdrowie psuje.

Królu mój złoty

Przez swe głupoty

I pociąg do łóżka

Dręczy mnie wróżka

Co napić się nie da

Gdy przyjdzie kolega.

Mądrości chodząca

Wszystko wiedząca

Coś kraj umiłował 

I zrezygnował

Z kobiety, dla niego

Wyboru słusznegoś 

Władco dokonał 

Jam się przekonał 

Ze racje miałeś

Gdy kraj wybrałeś.

Wielmożny panie

Mam jedno pytanie  

Co mnie nurtuje,

Czy przysługuje

Te pięćset złotych

Gdy się ma koty?

Telewizji Norodowej odbiorca

I Twój oddany wyborca 

Płytka blondynka

Rozwój technologii i jej wpływ na nasze życie chyba nikogo już nie dziwi. Mało tego chyba niewielu z nas potrafiłoby żyć bez komputera, komórki, internetu, mediów społecznościowych, poczty elektronicznej żeby wspomnieć tylko najbardziej popularne „wypełniacze” wolnego czasu. Łatwe i wygodne metody nawiązywania kontaktów, możliwość dzielenia się z innymi naszymi osiągnięciami to zapewne ta pozytywna strona rozwoju technologii. Sam z tego korzystam. Czasami bywam jednak zaskoczony faktem z jaką łatwością operatorzy internetu determinują miejsce mojego pobytu. W Ekwadorze zasypywany jestem tamtejszymi reklamami, gdy się tylko znalazłem w Stanach, nagle amerykański kit opanował mój komputer. Teraz atakują mnie oczywiście polscy reklamodawcy. Czasami dowiem się czegoś fajnego ale w większości jest to bezsensowna papka, na którą generalnie szkoda czasu. I tak oto niespodziewanie dostałem żart na temat byłej kandydatki SLD na prezydenta naszego kraju. Wypowiada się ona w nim na temat byłego prezydenta Kwaśniewskiego, używając w stosunku do niego określenia „głęboka komuna”. Ktoś to skomentował „lepsza głęboka komuna niż płytka idiotka”. Nie wiem dokładnie czym kierował się Leszek Miller wystawiając Magdalenę Ogórek na kandydatkę na prezydenta z ramienia swojej partii, mogę jedynie podejrzewać. Ośmieszył siebie, swoje ugrupowanie i za to powinien być stracony w otchłań nicości. To, że ktokolwiek z nim jeszcze rozmawia na temat polityki dziwi mnie podobnie jak wiedza biskupa Hosnera na temat możliwości zajścia w ciąże gwałconej kobiety. Wypowiedzi ludzi na temat PRL-u, zwłaszcza tych, którzy go znają z opowiadań Kaczyńskich i Macierewiczów to dla mnie kompletnie nowa jakość, która cuchnie tanim populizmem. Co gorsza nikt nie zwraca uwagi, że to właśnie ci dwaj zaciekle walczący z pozostałościami poprzedniego ustroju, w swoim postępowaniu kierują się identyczna ideologią. Jeśli już obeznana z odległymi czasami naszej historii pani Magdalena chce użyć słowa głęboka to bardziej ono pasuje do jej nawiedzonego sponsora. Tak czy inaczej i ja wolę Kwaśniewskiego głęboką komunę niż jej płytki idiotyzm. A swoją drogą, dobrze by było, gdyby zechciała spojrzeć w swoje odbicie w lustrze, powinna w nim zobaczyć kwintesencję wszystkich kawałów na temat blondynek, z całym szacunkiem dla tych ostatnich.

Kibolska motywacja

Najbardziej rozpoznawalny polski klub piłkarski, jakim niewątpliwie jest Legia Warszawa, przechodzi poważny kryzys. Sporo się o tym pisze w ostatnim czasie bo oczekiwania sprawozdawców sportowych i kibiców były zdecydowanie większe. Klęska w rozgrywkach europejskich i żenująca postawa całego zespołu w rozgrywkach ekstraklasy przelała czarę goryczy co bardziej krewkich debili, którzy uzurpują sobie prawo do nazywania siebie kibicami. Mało im, że nikt w całej Europie nie chce ich widzieć na swoich stadionach. W swojej trosce o ich „ukochaną drużynę” postanowili spuścić manto zawodnikom za brak zaangażowania. Chociaż nie jestem fanem Legii, sam czuje się bardzo zawiedziony jej postawą, szczególnie w rozgrywkach o europejskie puchary, zwłaszcza, źe przeciwnicy, z którymi warszawska drużyna przegrała byli do pokonania. Dobrze było w ubiegłym roku oglądać wielki Real w Warszawie, szkoda tylko, źe to było przy pustych trybunach. Winnym nijakości aktualnej Legii okazał się jej trener, bo tak zwykle bywa, zwłaszcza gdy właściciel zespołu to ktoś, kto słabo zna się na sporcie i sądzi, źe to tylko biznes jak każdy inny. Z ciekawością przeczytałem wywiad z Michałem Żewłakowem, byłym dyrektorem sportowym legionistów. Po przejęciu klubu przez Dariusza Mioduskiego, nie widział on dla siebie przyszłości przy Łazienkowskiej, ze względu na styl pracy nowego szefa. Sport to niewątpliwie rownież biznes ale tu emocje odgrywają większą rolę, a tych zdaje się brakować nowemu właścicielowi. Można odnosić sukcesy w wielu dziedzinach, co nie znaczy, że przełoży się to na sport. Przekonało się o tym już paru tzw biznesmenów, którym się wydawało, źe sukces w piłce to kwestia pieniędzy. Odgrywają one dużą rolę ale nie na poziomie parudziesięciu milionów eurosów. Dzisiaj trzeba paręset milionów tej waluty o czym najlepiej świadczy przykład PSG. To jednak temat na osobny artykuł. Drużyna Legii po ubiegłorocznym sukcesie została wyprzedana a zawodnicy, którzy mieli zastąpić wczorajszych bohaterów nie dorośli im nawet do pięt. I nie była to wina trenera, jeśli kogokolwiek to w pierwszej kolejności właściciela, który w ten sposób pochwalił się swoją wiedzą i rozeznaniem na rynku. Pan Mioduski definitywnie nie wie co robi, ale nie mając ani wiedzy, ani emocji, ani sportowej złości można się było tego po nim spodziewać. Robienie czegoś tam dla samego faktu robienia to jak strzelanie w ciemno. Nie jestem ani psychologiem, ani znawcą ludzkiej psychiki, mam jednak wrażenie, że Legii brakuje boiskowego lidera. W szatni mógł nim być Jacek Magiera, ale nie będzie bo go juz nie ma. Przepłaceni przeciętniacy, których kariery zmierzają ku końcowi nie będą gryźć trawy, nawet jeśli banda tępych wyrostków urządzi im ustawkę. Lider to rzecz bezcenna, o czym przekonuje się polityczna opozycja w naszym kraju. Warszawska mydlana opera jeszcze chwile niestety potrwa, bo taka jest sztuka jaki jest jej reżyser a ten w klubie jest w najlepszym razie przeciętny. Tak czy inaczej zachowanie kiboli i brak ochrony dla piłkarzy na ich własnym obiekcie to kompromitacja dla całej organizacji. Dawno temu w Stanach, prowadzący studio sportowe komentator radiowy na utyskiwania kibiców co do formy zawodników i ich zaangażowania tak mniej więcej odpowiedział fanatykom zespołu: „jeśli coś wam się nie podoba lub drużyna was zawodzi to najlepszym sposobem jest nie przychodzić na ich mecze, nie kupować koszulek, pamiątek czy innych rzeczy klubowych. Zawsze takie działania przekładają się na spadek zainteresowania reklamodawców i sponsorów a bez nich nie ma premii i lepszych zarobków”. Być może właśnie to powinni sobie wbić do swoich pustych głów tępi specjaliści od motywacji warszawskiej drużyny. Byłoby to z korzyścią dla nich i prawdziwych kibiców.

Rząd rządzi czy błądzi?

Powoli kolesiostwo i mianowanie na odpowiedzialne stanowiska ludzi bez przygotowania merytorycznego i fachowego zaczyna odbijać się rządzącym coraz większa czkawką. Ludzie roku Krynickiego Towarzystwa Wazeliniarzy z panią Beatą i panem Jarosławem na czele wyglądają równie żałośnie jak i rzeczona organizacja. Czego ci wprowadzacze dobrej zmiany się nie dotkną, kończy się kompromitująco.

Totalny rozgardiasz zapanował w sadownictwie, zniszczono niezależność Trybunału Konstytucyjnego czas na sądy niższego szczebla. Póki co postawił się prezydent, ale czy on kieruje się dobrem państwa czy własnym interesem, ciężko w tej chwili zdeterminować. Walka jednak trwa i każdy ciągnie w swoją stronę oczywiście dla naszego dobra.

Hetman Wielki Koronny ośmiesza nasz kraj w zakresie jego obronności gdzie się da i jak się da. Skonfliktował nas z całą Europą bo on podobnie jak Portoryko chciałby abyśmy stali się kolejnym stanem Wielkiego Brata. I tu prezydent nie zgadza się z posunięciami agresywnego inspektora od spraw lotniczych, tyle że ten niewiele sobie z tego robi. Kto jest zwierzchnikiem wojska? Nikt nie bardzo wie, domyślamy się jednak, źe jest to….prezes. Idźmy dalej.

Niejaki pan Szyszko co to niby miał chronić środowisko kompletnie pomylił ochronę z niszczeniem i tnie wszystko co wpadnie mu pod siekierę. Niby winien temu kornik, którego poza nim niewiele osób widzi. On jednak dostrzega olbrzymie zagrożenie dla lasów, z taką samą ostrością jak minister obronności zamach w Smoleńsku. Proponuję zatem powołanie komisji sejmowej do spraw kornika i wciągniecie do niej paru specjalistów komisji do spraw zamachu na wschodzie, po tylu burzach mózgów ci ludzie powinni być już wprawieni w opowiadaniu bajek.

Nieprawdopodobne osiągnięcia mamy w sprawach zagranicznych. Tutaj nasz pierwszy dyplomata zasłynął nawiązaniem stosunków z San Escobar. Poprzednikom przez osiem lat to się nie udało, nic tylko piać z zachwytu. Prawdę mówiąc nie wiem czy jeszcze jakiekolwiek inne sukcesy były udziałem pana Witolda. Zdaje się jednak, że za marazm w dyplomacji według pana ministra odpowiadają mianowani przez poprzedników pracownicy. Postanowił zatem odwołać kogo się da i skąd się da, oczywiście poza San Escobar, tam bowiem siedzi szczyt inteligencji ministerstwa.

W ministerstwie od edukacji przypomnieli sobie o modelu osiem plus cztery. Kiedyś to był wrzód komunistyczny. Teraz ten sam system stanie się filarem i pomostem do lepszego kształcenia. Przy okazji zmieni się program, zwłaszcza historyczny, bo prawdziwych patriotów i bohaterów w poprzednim pominięto. Trzeba będzie się uczyć na nowo od dzieciaków. Dobrze, źe wiem kto jest królem Polski, póki co to powinno wystarczyć.

W sprawach wewnętrznych wszystko rownież działa bez zarzutu. Ochrona przysługuje lepszemu sortowi a gorszy musi się liczyć, źe wszystko co robi jest najprawdopodobniej bezprawne. Przekonał się o tym gorszy sort skatowany na posterunku policji, a potem policjanci, którzy przez pomyłkę chcieli zmusić lepszy sort do zachowania porządku. Dlatego zgodnie z wytycznymi wodza mamy te dwie grupy, bo gdyby ich nie było to kogo miałaby bić policja.

W swoich rozważaniach nie mogę pominąć specjalisty od zdrowia rodaków. Ten znawca tematu nie ma zamiaru pozostawać w tyle za innymi członkami wszechwiedzącego rządu. Stopień jego ignorancji dotyczący odkryć w medycynie jest wręcz nie z tego świata. I on sobie z tego zdaje sprawę wprowadzając nakaz szczepienia wszystkiego co chodzi na dwóch nogach i jest wyższe od metra pięćdziesiąt. Dzięki temu już wszyscy wkrótce otrzymamy zastrzyk w ramie na znieczulenie i przestaniemy się czepiać. Chore stosunki w lecznictwie dopiekły młodym lekarzom podobnie jak coraz większej liczbie ludzi dobra zmiana.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że ludzie wciąż wierzą, że zero jest większe od dwudziestu siedmiu, na co wskazują badania opinii publicznej. Z taką matematyką – oj będzie się działo.