Płatni patrioci

Niejednokrotnie na moim blogu wypowiadałem się na temat zasadności istnienia chyba najbardziej poronionej instutucji hucznie zwanej Instytutem Pamięci Narodowej. Nie mam watpliwości, że pracują tam historycy szkoleni przez wielkiego znawcę naszych dziejów Antoniego z Macierewiczów. Ostatnio dotarło do mnie, że i marszałek senior szanowny pan Terlecki to też historyk. I on zapewne wtrącił swoje pięć groszy w zakresie przekazania wiedzy obiektywnie prawdziwej na temat przeszłości peerelowskiej naszego państwa, przegranym życiowo pracownikom instytutu. Z tak rzetelnym przygotowaniem historycznym, ruszyli ci naprawiacze życiorysów pokrzywdzonych do grzebania w papierach, by zdecydować kto przeklęty a kto wyklęty, komu się należy określenie patriota a komu zdrajca. Patrioci i wyklęci to oczywiście ci, którzy poświęcili swoje życie walce z władzą robotniczo-chłopską, czyli przeklętymi zdrajcami. Śmiem przypuszczać, że każdy podejmował świadomą decyzje, po której stronie barykady chce stanąć. Wyklęci patrioci włączyli zatem o wolną i lepszą Polskę, nie bacząc na nieprzyjemności z tym związane. Robili to przecież dla dobra ojczyzny, bo tak ma przecież każdy patriota. Wolność wreszcie dotarła nad Wisłę, oczywiście zgodnie z patriotów najlepszą wiedzą dzięki nim. Korzystają z niej zatem pełnymi garściami, odbijać sobie przy okazji na swoich przeciwnikach, za wszystko co tylko można, w tym za swoje nieudane życie. Chełpią się tym swoim patriotyzmem zawsze tam gdzie nie ma on większego znaczenia. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że te niedobre „komuchy” musiały mnie uczyć złego pojęcia tego słowa. Spojrzałem zatem na jego definicję. 

Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar i pełną gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub czasami nawet życia.

Takiej właśnie definicji uczyli mnie w peerelu. Widocznie musiano ją zmienić w IPN, o czym nie wie jeszcze Wikipedia. W owym instytucie Prześmiewców Najaranych, doszli do wniosku, że dla tych wyklętych patriotów za ich świadome patriotyczne decyzje, często kończące się wyrokiem skazującym, teraz należy się odszkodowanie w formie kasiory. Oddani byli zatem ojczyźnie za srebrniki a nie z miłości do niej? Jan Maria Rokity właśnie wygrał ponad sto tysięcy zlociszy za swoją bezprzykładną walkę o wolność ojczyzny. Że to z naszych podatków, bo przecież system, który go więził nie istnieje, to nieistotne. Kolejni patrioci wyciągają łapy po blisko pięć stów dodatku za swoje cierpienia dla ojczyzny. Ile może być tych wyklętych patriotów? Dziesięć, dwadzieścia tysięcy? To pewnie i tak zawyżona liczba. I wychodzi mi na to, że to te dwadzieścia tysięcy własnoręcznie obaliło system i dało nam wolność, za co trzeba ich teraz wynagrodzić. Reszta protestujących i strajkujących, których były miliony to matoły, które schowały się za plecami prawdziwych dzielnych bojowników o wolność. A może to jednak było odwrotnie? Może to jednak banda przegranych cwaniaków schowała się za plecami strajkujących, już wtedy traktując ich jak mięso armatnie? Kto wie czy było tak, skoro czas powoli zaciera ślad, jak o chłopcach z tamtych lat z pewnej piosenki. IPN nie ma jednak złudzeń, że to miliony matołów wyjechało na plecach paru tysięcy prawdziwych patriotów miłujących……no właśnie co dokładnie? 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s