Obludnicy spod kaplicy

Najpierw z rana się gorliwie modlą

Lecz po chwili już się podlą

Zawsze, wszystko im przeszkadza

Kiedyś była robotnicza władza

Co to kością stała im w przełyku

Czary mary, fiku miku 

I już nie ma robotników

Wówczas oni byli w opozycji

Jak rzesz dumni byli z tej pozycji

Teraz mają swoich przeciwników 

Co kłopotów im stwarzają wciąż bez liku

Weźmy na ten przykład konie

Chcieli im pomocne podać dłonie

Te się jednak oburzyły

I stadniny w cyrk zmieniły

Co rozniosło się po całym świecie

I już śmieje się z nas każde dziecię

Dla zmydlenia wszystkich oczu

Ku damskiemu się zwrócili kroczu, 

Ono bowiem z końmi współpracować miało

I w ten sposób paniom się dostało.

Te w obronie swoich miejsc intymnych

Zgotowały władzy prysznic zimny.

Trzeba było znowu szukać winnych.

I znaleźli zdrajców, których pełno dookoła 

W sądach, w mediach, nawet w szkołach

Chcieli z nimi po dobroci oraz w zgodzie 

Lecz ich mordy są zdradzieckie i w narodzie

Wciąż buntują, oraz ludzi przeciw władzy kuszą 

Za co konsekwencje ponieść muszą.

To z historii coś mi przypomina 

Jeśli myślisz, że Adolfa lub Stalina

Toś jest w błędzie drogi czytelniku

Bo to wzór dzisiejszych jest pątników

Zakłamanych i zgubionych w swojej wierze

Co to pod publikę klepią swe pacierze

Niczym ci co wymyślili święta inkwizycję

Tylko po to by obronić swą pozycję

Nie ma co odsłaniać ich przyłbicy 

Bo to znani obłudnicy spod kaplicy

Jedna myśl w temacie “Obludnicy spod kaplicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s