Święta Rodzina.

Chwile się zastanawiałem nad tytułem tego wpisu. Dwa pomysły przychodziły mi do głowy: Święta Rodzina i Osiem tysięcy sto złotych. Pierwszy wynika z imienia szpitala w Rudnej Wielkiej pod Rzeszowem a drugi z kosztem operacji przeprowadzonej na pewnej pacjentce zwanej poniżej moją żoną. Ostatecznie wygrała Święta Rodzina a o przyczynach tego faktu w dalszej części. 

Dwa miesiące temu szanowna małżonka doznała złamania nogi. Próbując skoku z około pół metra pośliznęła się na pustaku. Upadek z niego zaowocował złamaniem piszczela i kolana. Niestety w Polsce przebywamy czasowo co wiąże się z brakiem ubezpieczenia. Zapewne mogliśmy je wykupić ale nikt z nas nie spodziewał się, że może ono być potrzebne. Ekwilibrystyczne wyczyny Alicji uświadomiły nam jednak, że warto od czasu do czasu posłuchać sloganów reklamowych ubezpieczycieli wszelkiej maści. Jeden z nich mówi „przezorny zawsze ubezpieczony”. To hasło zda się wspomagać mądrość ludowa, która mówi: „mądry Polak po szkodzie”. Tak czy inaczej stanęła moja żona przed koniecznością operacyjnej naprawy swojej nogi. W dobie wolnego wyboru placówki leczniczej padło na szpital Świętej Rodziny w Rudnej Wielkiej. Wpływ na to miała, do pewnego oczywiście stopnia, wiedza naszych przyjaciół na temat okolicznych placówek zdrowia. Korzystając z ich nieocenionej pomocy znalazła się zatem moja małżonka w owym szpitalu. Nie było złudzeń od początku, ze będzie konieczny zabieg składania poturbowanych kości. Tak się też stało i chwile po przybyciu do placówki i wstępnych oględzinach, podpisaniu dokumentów była już operowana. Do tej pory wszystko szło zgodnie z planem a i sam zabieg odbył się bez większych niespodzianek.

Już parę godzin po nim,podczas gdy moja żona wciąż odczuwała efekty narkozy,  pojawiła się w sali pani z księgowości domagając się uregulowania rachunku, który zamknął się wyżej wymienioną przeze mnie kwotą. Nie wiem na jakiej podstawie przedstawicielka szpitala sądziła, że jest to coś w rodzaju kieszonkowego, dość jednak powiedzieć, że żądała niemal natychmiastowego uregulowania rachunku. Owa pani powoływała się na jakieś procedury, z których widocznie wynika, że rachunek należy przedstawić pacjentowi, gdy ten jeszcze nie jest do końca kontaktowy po anestezjologii. Widocznie ściągalność zobowiązań finansowych w tym właśnie momencie jest najwyższa bo widmo dalszego leczenia na zewnątrz szpitala przemawia do pacjenta z odpowiednią siłą. Cóż było robić, zwłaszcza gdy wszystko boli. Z pomocą ponownie przyszli nasi przyjaciele i już po chwili kwota została przetransferowana na rachunek szpitala. Nie mamy oczywiście zastrzeżeń ani do jej wysokości, ani do konieczności jej uiszczenia. Sposób i czas to już jednak inna sprawa. Do tego należy dodać fakturę, z której poza kosztem kompletnie niczego nie można się dowiedzieć. Nie wiemy z czego dokładnie składa się naliczona kwota i co kryje się w usłudze pod tytułem koszt operacji. Wiele rzeczy przecież było robionych od badania krwi, przez prześwietlenie komputerowe i anestezjologię po samą operację. Trzeba rownież pamietać o dwóch dniach w szpitalu. Co ile kosztowało nie bardzo wiemy. Mogę się jedynie domyślać, że opieka niższego szczebla personelu szpitalnego chyba nie była ujęta w tym rachunku skoro pielęgniarka, którą o pomoc poprosiła moja żona mocno się zdziwiła, że czegoś się od niej oczekuje bo na prośbę mojej żony o wsparcie przy dojściu do toalety, członkini świętej rodziny pielęgniarek odparła, cytuję: „może mam panią wziąć na ręce”.  Wyjątkowy pokaz chamstwa i arogancji. Nie znam zbytnio realiów szpitalnych w naszym kraju, na szczęście, wiem jednak, że w środowisku lekarskim, kto żyw podpisuje klauzule sumienia. Nie może być zapewne inaczej w placówce pod tak szlachetnym imieniem. Co to jest sumienie? I tu pewnie pacjenci diametralnie różnią się jego definicją od lekarzy.  To chyba jednak takie czasy, że wszyscy inaczej tłumaczą sobie wartości zwane kiedyś uniwersalnymi, jak na przykład sumienie. 

Po sześciu tygodniach od zabiegu i kontroli lekarskiej, można było zacząć obciążanie nogi. Wizyta kontrolna potwierdziła, że nie było żadnych powikłań i wszystko goi się zgodnie z oczekiwaniami lekarza. Niestety rehabilitacja obciążeniowa nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami Alicji. Stąd chciała sprawdzić co dokładnie zostało wykonane w trakcie zbiegu. Jak już wspomniałem jedyną pozycją na niby fakturze jest koszt operacji bez żadnych detali. Próba kontaktu ze szpitalem w celu uzyskania większej ilości informacji kończy się zawsze tak samo. Po wybraniu numeru telefonu, otrzymujemy informacje o naszym miejscu w kolejce do tej usługi. Co ciekawe przesuwa się ona dość szybko do momentu aż jesteśmy następni w kolejce. Za każdym razem okazuje się, że właśnie przed nami znalazł się jakiś upierdliwy pacjent, który zapewne ma tysiące pytań. Ciekawsze jest jeszcze to, źe gdy po dłuższym oczekiwaniu rozłączyliśmy się, by ponownie wybrać numer, znowu przesuwaliśmy się bardzo szybko do momentu…..następnego w kolejce. Ponownie ten sam pech i nierozumiejący innych petentów delikwent. Będziemy próbować, może się uda.

W Polsce zapanowała dziwna moda na nazywanie wszelkiego rodzaju placówek użyteczności publicznej imionami świętych, które do tej pory były zarezerwowane dla kościołów i jego parafii. Osobiście nie specjalnie mi to przeszkadza i nie mam nic przeciwko temu. Powoływanie się jednak na imiona świętych powinno chociaż w minimalnym stopniu wiązać się z fundamentalnymi wartościami wiary, w naszym przypadku chrześcijańskiej. Śmiem wątpić czy aby tak jest napewno w przypadku placówek służby zdrowia i nie tylko. Chowanie się za plecami Świętej Rodziny czy innego świętego nie zwalnia nikogo, a wręcz odwrotnie, z bycia przyzwoitym. W przeciwnym przypadku powoływanie się na to co czcimy jest zwykłym prostackim chwytem, który w dodatku narusza drugie przykazanie, zakazujące nadaremnego używania imienia Bożego. Nie mnie jednak sądzić i oceniać innych. Wolałbym jednak aby rzeczy nazywane były zgodnie z ich przeznaczeniem. Dla przykładu szpitale o wysokim wskaźniku wysyłania ludzi do krainy wiecznych łowów mogłyby się nazywać „Nogami do Przodu”, człowiek odrazu wie czego może się spodziewać. Placówki z drogimi zabiegami „Rżniemy Równo” i już wiem co mnie czeka gdy się tam udam. Poza tym taka nazwa, chociaż do bólu, to jednak szczera. Co się stało z tym określeniem, które przecież ma zabarwienie pozytywne? Albo w tym samym tonie „Pacjent Dziany Mile Widziany”. Tak, tak wiem z kilometra czuć sarkazm ale równie sarkastyczne jest udawanie członka świętej rodziny nie mając z nim nic wspólnego. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s