Ciało, dusza i podróżowanie

2013 312

Z przeprowadzonych badań na sobie wynika mi ewidentnie, że moja dusza lub jestestwo czy jakkolwiek inaczej się to nazywa, niemając formy fizycznej przystosowuje się do wszelkiego rodzaju zmian miejsca pobytu na ziemi relatywnie bez większych problemów. Co innego dzieje się z ciałem. Ta cześć mnie jest o wiele bardziej oporna i ma w wielkim powtarzaniu wszelkie moje próby przyspieszenia procesu aklimatyzacji do nowego środowiska. Dusza już od dawna cieszyła się na moją podróż i z jej stanu nawet jestem zadowolony. Ciało jednak nie chce podzielać mojego entuzjazmu i dokucza mi z sobie tylko wiadomych powodów. Dam mu jeszcze parę chwil na dostosowanie się do strefy czasowej a potem, jeśli nie zauważę współpracy, to będę zmuszony nakładać na nie jakieś kary za brak posłuszeństwa. Z drugiej strony, pośpiech w tym przypadku nie jest chyba wskazany, bo przecież kary mogą boleć a z natury nie toleruję bólu. W konsekwencji mogłoby się to przerodzić w niechęć to turystyki, która przecież wiąże się z podróżowaniem. Już po paru linijkach tego tekstu widać, źe rozwiazanie problemu nie będzie łatwe. Karać się nie da z uwagi na ból, na wszelkie przekupstwa moje ciało nie reaguje jakimkolwiek zainteresowaniem. Oszukanie go wprowadzeniem w stan halucynacyjny też nie wchodzi w grę z uwagi na ograniczony dostęp do tego rodzaju używek. Totalna kwadratura koła. Co gorsza cierpiące ciało negatywnie wpływa na stan ducha, którego siła niosła mnie do celu podróży. Najlepszym rozwiązaniem byłoby posiadanie kilku ciał. Dusza mogłaby się do nich przenosić w zależności od potrzeb, ożywiając je na określony czas. Te będące w stanie spoczynku odpoczywały sobie w oczekiwaniu na powrót ducha. Mając kilka ciał, używając je ekonomicznie, można by zapewne przedłużyć ich egzystencje a i swoją przy okazji. Należałoby jednak wcześniej wiedzieć gdzie te oczekujące na naszą duszę ciała umieścić Chociaż brzmi to zapewne dość futurystycznie i nierealnie to istnieje pozycja książkowa twierdząca, że istnieją ludzie, którzy potrafią przenosić się w czasoprzestrzeni w zaledwie kilka sekund z jednego końca świat an drugi. Nie używają oczywiście do tego kilku ciał, lecz mają zdolność, która umożliwia im tego rodzaju podróżowanie. Póki co mnie to jednak nie grozi ani jedna, ani druga metoda i w drodze powrotnej będę zapewne skazany na linie lotnicze. W pewnym sensie to też jest jakiś postęp w porównaniu z Titanikiem.