Huraganowe kobitki

Jak niemal każdego roku, wrzesień to termin moich podróży. Znając termin, w którym chcę lecieć, z odpowiednim wyprzedzeniem, poszukuje biletów starając się znaleźć jak najkorzystniejszej ceny. Tak też było i w tym roku. Kiedy jednak pani Irma Huraganowa zaczęła się coraz bardziej rozpędzać, zmierzając w kierunku przez, który będę przelatywać zacząłem mieć obawy co do mojego lotu. Za późno jednak na zmiany. Zatem pełen niepewności wyruszyłem dzisiaj w trasę, która z Ekwadoru wiedzie do Panamy a stamtąd do Stanów. Pierwsza część nie koliduje z podmuchami pani Irmy, zatem wylecę zgodnie z planem. Zgodnie z zapewnieniami obsługi linii lotniczej, drugi lot nie jest rownież zagrożony. Przed wyjściem z domu patrzyłem jeszcze na informacje dotyczące ruchów niebezpiecznej Irmy. Wygląda, że traci impet, tyle że informacje dotyczące prędkości wiatru jak również kierunku, w którym się ona przypuszczalnie będzie poruszać, zmieniają się z godziny na godzinę. W całym tym zamieszaniu i tak mogę mówić o odrobinie szczęścia. Ostatnio bowiem lataliśmy właśnie przez Miami, a tamtejsze lotnisko w związku z huraganem zostało zamknięte. Tegoroczne anomalia pogodowe zdają się zatem kontynuować. W Ekwadorze mieliśmy wyjątkowa ilość opadów deszczu w porze mokrej, nie notowanych od ponad trzydziestu lat. Polskę nie tak dawno nawiedziło tornado, teraz Irma dewastuje Karaiby. Huragany w tej okolicy to nic nowego. Irma jednak swoją siłą, zgodnie z tym co mówią media to najmocniejszy huragan w historii tego rejonu. Kolejne mniejsze i większe wyspy zostają po przejściu Irmy kompletnie zdewastowane a turyści uwięzieni na bliżej nieokreślony czas. Co gorsze Irmę goni nijaki Jose, trochę słabszy ale w kontekście szkód wyrządzanych przez kobitkę może tylko dołożyć do i tak już sporych strat materialnych. I tym razem okazało się, że pieniądze nie zawsze pomagają w kontaktach z naturą. Właściciel linii lotniczy Virgin Airlines, Richard Bronson, który jest posiadaczem jednej z wysepek na trasie huraganu też nie został oszczędzony a on sam wraz ze swoim gośćmi musiał się chować w piwnicy. Nikomu się, na szczęście nic nie stało. Przyroda jednak jeszcze raz udowodniła, że w walce z nią jedyne co możemy zrobić to się przygotować do jej złego humoru i to w zasadzie jest wszystko. Ostatnio tak dużo mówiliśmy o kobietach przy okazji Katriny, która mocno dala się we znaki Nowemu Orleanowi. Irma pewnie nie będzie łagodniejsza. Cóż z dziewuchami lepiej nie zadzierać, zwłaszcza gdy są w złym humorze.