Dobrzy i źli

Nasz stosunek do Rosji jest znany pewnie w całej Europie. Wynika on oczywiście z historii, która mówi o wielu niegodziwościach jakich doświadczyliśmy ze strony tego wschodniego kraju. Zabory, powstania, zsyłki na Sybir, wojny z bolszewikami, zajęcie wschodu Polski po najeździe hitlerowców, PRL i wreszcie dwie rany, które tkwią w sercach naszych elit politycznych niczym drzazgi czyli Katyń i Smoleńsk. Ten ostatni, chociaż wciąż nie udało się go powiązać z bezeceństwami Rosji to, to nie ma akurat znaczenia. Tragedia wydarzyła się w drodze do Katynia, czyli miejsca rosyjskiego ludobójstwa na Polakach co powoduje, że ów wypadek, bez względu na okoliczności można, a nawet trzeba wpisać do kolumny zła jakie zostało na naszym narodzie dokonane. Kolumna dobra oczywiście nie istnieje, bo została zlikwidowana razem z upadkiem demokracji ludowej w naszym kraju. Inna sprawa, źe w tamtych czasach nie istniał bo istnieć nie mógł spis rzeczy złych co wynikało z naszych braterskich więzi z Krajem Rad. Chociaż prawdę mówiąc można było źle mowić o zaborach, bo te były winą Cara, z którym mieli rownież na pieńku bolszewicy. Mniejsza jednak o to. W stosunkach z Rosją mamy tendencje do generalizowania i praktycznie każdego obywatela tego kraju uważamy za wroga i winnego za podłą historie pomiędzy naszymi krajami. W czasach PRL-u przejeżdżając tranzytem przez ówczesne ZSRR sam z tych wypadów nie mam najlepszych wspomnień. Nie świadczy to jednak o tym abym każdego Rosjanina miał uważać za wroga do grobowej deski. Ludzie wszędzie są tacy sami, jedni oferują pomoc inni patrzą jak wykorzystać drugiego człowieka. Dlatego ślepe posłuszeństwo peerelowskie i bezgraniczną nienawiść aktualnych elit uważam za przejaw kompletnej głupoty. Dlaczego akurat teraz pisze na ten tamat? Ano zmotywował mnie Dmitrji Muserski, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy siatkarz Federacji Rosyjskiej. Odwiedził on miejsce rzezi katyńskiej, po czym zdecydował się umieścić taki oto wpis na ten temat.” Uważam za wielką głupotę przypisywanie całemu narodowi odpowiedzialności za czyny jednego człowieka czy grupy ludzi. A jeszcze głupsze jest przekazywanie tej nienawiści z pokolenia na pokolenie. To, co się stało, było straszne, nie da się temu zaprzeczyć… Jednak ja nikogo nie zabiłem, nie mam żadnych negatywnych emocji w stosunku do żadnego narodu, który kiedykolwiek wyrządził krzywdę Rosji, Związkowi Radzieckiemu czy Cesarstwu Rosyjskiemu”. W trakcie wywiadu dla Wirtualnej Polski dodał jeszcze: – „Zbrodnia Katyńska to zbrodnia Józefa Stalina i niektórych jego popleczników. Co mają do tego ludzie, którzy żyją w całkiem innym czasie i reżimie? Jaki związek, dla przykładu, z tą tragedią mam ja? Dlatego, że mieszkam obecnie na terytorium byłego Związku Radzieckiego Dlaczego więc rzecz nie idzie również o innych państwach, które wchodziły w jego skład? Zgodnie z taką logiką Rosjanie powinni się „obrazić” na Francję za Napoleona albo na Niemców za Hitlera. Uważam, że takie myślenie to wielka głupota, to już przecież historia. Zbrodnicza historia stalinowskiego reżimu. Od tego nie ma jednak ucieczki”. W trakcie wywiadu odwołał się rownież do filmu „Mam na imię Khan”, z którego przytoczył następujące słowa: „ludzie dzielą się na dobrych, którzy robią dobre uczynki, i złych, którzy czynią zło, a innej różnicy między nimi nie ma”. – To wszystko. Innej różnicy nie ma! A nie, że ten Rosjanin, tamten Polak, ten chrześcijanin czy muzułmanin – dodał od siebie. Do mnie to przemawia i zastanawiam się czy uda nam się dożyć czasów, w których ten podział będzie wytyczną działania wszystkich polityków i nie tylko.