Sam czy samotny?

Pozostając sam na „gospodarstwie” zawsze staram narzucić sobie pewien rytm, który pozwoliłby mi na, nie tyle racjonalne wykorzystanie czasu, co takie jego zaplanowanie aby patrzeć w przyszłość. Temu celowi służą między innymi transmisje sportowe z rożnych imprez. Toteż Roland Garros czy obecnie Wimbeldon są właśnie wyznacznikami czegoś na co czekałem czy oczekuję w przyszłości. Niezależnie od tego mój rytm rownież wyznaczają wyprawy do Cuenki, które mam zaplanowane na każdy wtorek i piątek. Czas w ten sposób upływa mi bez specjalnej kontemplacji nad sprawami, które, tak jak w przypadku mojego słowackiego sąsiada, mogłyby doprowadzić mnie do depresji. Winą za ten stan obarczył on swoją samotność i nie docierały do niego nasze próby uzmysłowienia mu, że rownież żyjąc wsród ludzi można być samotnym. Patrząc na niego zastanawiam się często, o co go spytałem, czemu zdecydował się zamieszkać w miejscu, które nie ma nic wspólnego z życiem miejskim. Jego odpowiedzi zmieniają się jednak tak często jak pogoda, bez specjalnych przyczyn czy powodów. Niewątpliwie aura na zewnątrz odgrywa sporą rolę w jego nastawieniu do życia. Słońce zapewne na każdego wpływa pozytywnie i optymistycznie, w przeciwieństwie do zachmurzonego nieba i opadów deszczu. Czy jednak można popadanie w stany depresyjne zrzucić na warunki atmosferyczne? Z naszych rozmów ewidentnie wynika, że potrzebował odpoczynku od ludzi, przeliczył  się jednak ze swoimi możliwościami, co dodatkowo pogłębia jego frustracje, bo sam dokładnie nie może określić czego chce. Jeśli do tego dodamy brak zainteresowań to otrzymamy pełny obraz mojego europejskiego sąsiada. Nasze zdrowie psychiczne to wciąż niedokończona książka. Poradnie psychologiczne stają się coraz bardziej popularne bo wielu z nas nie umie i nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytania, które nas dręczą każdego dnia. Sporo z tych pytań nie ma odpowiedzi i trzeba o nich zapomnieć, inne zaś trzeba najpierw sprecyzować. Ostatnio oglądałem film , w którym żona zaskakuje męża pozwem o rozwód. Na jego pytanie dlaczego, odpowiada, że woli być sama niż samotna w związku. Zapracowany małżonek był przeświadczony, że zapewniając jej wygodne życie spełnił swój obowiązek, nie zdając sobie sprawy, że emocjonalnie coraz bardziej się oddalali od siebie, skąd już tylko krok do bycia samotnym pomimo życia w związku. Stąd doszedłem do wniosku, że wiele ludzi sfrustrowanych jak mój Słowak, nie tyle nie zna odpowiedzi na dręczące ich pytanie ile nie chce jasno i przejrzyście sobie go postawić. Tyle, że bez tego kreują sobie to samo co pies goniący za swoim ogonem.