Just like that she was gone.

Po długiej przerwie pare dni temu po raz kolejny miałem okazje obejrzeć jeden z najlepszych filmów, które oglądałem. Forest Gump, bo o nim mowa z doskonałą rolą Toma Hanksa obraz, do którego od czasu do czasu warto wrócić. Mam wrażenie, że po każdym jego seansie coś nowego uda nam się dojrzeć, czego nie zauważyliśmy poprzednio. Osobiście znam ten film bardzo dobrze jednak o niektórych scenach zapomniałem. Forest i Jenny czyli głowni bohaterowie wpadają niespodziewanie na siebie, to znowu się rozchodzą a w tle mamy do czynienia z trzydziestoma latami wielkich wydarzeń w historii Stanów. Życie toczy się wokół nich i z wagi wielu wydarzeń ani oni ani współcześnie żyjący nie zdawali sobie sprawy. Dopiero po latach te historyczne wydarzenia nabierają innego wymiaru. Uświadomiłem sobie właśnie po obejrzeniu filmu, że znajdujemy się w podobnej sytuacji. W moim przypadku dodatkowo w ten współczesny pejzaż różnych dziwnych rzeczy wkomponowuje się sytuacja z moją Jenny, która pojawia się by znowu zniknąć. Właśnie odleciała gnana koniecznością wynikającą z potrzeby życia w zgodzie z samą sobą. „And just like that she was gone” – to zdanie, które wypowiadał Forest za każdym razem Jenny go opuszczała i ono właśnie mi chodzi dzisiaj po głowie. Nasza sytuacja oczywiście jest inna bo te odloty mają charakter planowy, mimo to owo gumpowskie zdanie wbiło mi się dzisiaj w głowę i przed oczami pojawiły się sceny z filmu. Water Gate, zabójstwo Kennedy-ego, wojna w Wietnamie, ruch hippisowski to tylko, niektóre z ważnych wydarzeń z filmu. Chociaż dzisiaj nie wiemy jakie będą przyszłe reperkusje aktualnych wydarzeń to nie ulega watpliwości, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Francuzi dzisiaj wybrali nowego prezydenta, niedawno Amerykanie wbrew oczekiwaniom świata oddali władze w ręce człowieka nieprzewidywalnego, w Europie tematem nadrzędnym jest i pewnie jeszcze przez chwile będzie Brexit i jego konsekwencje dla Unii, Korea Północna chce pokazać światu swoje muskuły, końca konfliktu w Syrii wciąż nie widać, ruchy nacjonalistyczne zdają się nabierać wiatru w żagle, że nie wspomnę o Putinie i o niezbyt ciekawiej sytuacji politycznej w naszym kraju. To wszystko dzieje się na naszych oczach a my niczym Forest Gump możemy to tylko obserwować niemając większego wpływu na kierunek, w którym to wszystko idzie. Jak ważne będą zachodzące wydarzenia dla naszej przyszłości i zapewne całego świata, trudno dzisiaj przewidzieć. My jednak i tak żyjemy przede wszystkim naszym podwórkiem bo na nim odbywa się to co najistotniejsze w naszym, może małym, jednak najważniejszym dla nas życiu.