Ale ciało

„Ale ciało” głosił tytuł na Onecie

Czyje? Niechaj pozostanie to w sekrecie

Stary jestem, młode mnie pociąga

Otworzyłem więc galerie a tu zobaczyłem pstrąga

Chude toto jakieś i nienaturalne

Pomyślałem: to powinno być karalne

Żeby nogi takie długie były

I się wcale nie kończyły

Patrzę jednak na kolejne zdjęcie

Gdzie się wreszcie nogi kończą i gdzie kiedyś było wcięcie

I co dawno temu talią nazywane było 

Teraz się w początek szyi przemieniło

Ktora rownież biodra pochłonęła

Skąd wędrówkę swoją ku głowie zaczęła.

I nie palnął bym tu żadnej gafy

Gdybym chciał porównać ów odcinek do szyi żyrafy

I tak doszedłem do miejsca, w którym znajduje się serce

Owo bóstwo niczym grzybiane kobierce

Ma tam coś co piersi przypominać ma powinność

I być lepem na męską naiwność

Jeśli jednak lep jest aż tak duży

To proporcjom ciała zda się on nie służyć

Koniec tej sylwetki głowa wieńczy

I tu mniej mi się podoba, więcej za to dręczy

Krytykować twarzy jednak nie wypada

Bo się ją ma taką, jaką nam natura nada.

Na kolejnych zdjęciach z tyłu są ujęcia

Niemal kopia przodu aż do bioder wgięcia

Tu jest rownież koniec kręgosłupa

Tutaj także ma początek niby seksi pupa

Tyle, że wyglada to jak piersi po przeciwnej stronie

I z balastem szybciej może zostać skojarzone

Bóstwa profil można ujrzeć na kolejnej fotce 

Na niej da się zauważyć linię prostą i dwa kopce

Jeden z przodu w piersiach, drugi z tyłu w pupę się wypina

Całość jako żywo znak dolara przypomina

Jeśli spojrzeć na to od tej strony

Znak przez wielu jest to uwielbiony

Chociaż mnie waluta rownież nie jest obojętna

Rzecz to dla mnie jednak nie pojęta

Żeby nazwać takie cudo kimś gorącym

I seksownym, i podniecającym 

Ja dziękuje za tą nowoczesną modę 

Wolę tradycyjna, naturalną żony mej urodę

Psia rodzinka

Żona mojego starszego syna, zreszta jak i on sam, to wielbiciele psów. Kochają te swoje czworonogi miłością niemal ślepą. Dawno temu sami mieliśmy my dwa psy, które stały się członkami naszej rodziny. Kiedy zaczęły chorować by w końcu opuścić ten świat ból z tym związany był zbyt wielki aby pokusić się o kolejnego milusińskiego. Gdy jednak nasz syn się usamodzielnił pies był niemal pierwszym zakupem. Zawsze lubiliśmy duże rasy w związku z czym i on z tego powodu preferował dużego czworonoga. Padło ponownie na wodołaza, z którymi mieliśmy bardzo dobre doświadczenie. To ten sam rodzaj co bernardyn i mniej więcej tej samej wielkości. Biało czarna odmiana tej rasy nazywa się lancier i jest trochę mniejsza od standardowego wodołaza. To bardzo łagodne psy, pomimo swojego rozmiaru kompletnie niegroźne. Gdy Bartek poznał się z Tarą okazało się, że i ona ma psa. Gdy zamieszkali razem były juz dwa czworonogi ale żeby mieć coś wspólnego zafundowali sobie kolejnego pieska. Mieli już dwa samce, oba sporych rozmiarów. Padło zatem na suczkę z ochronki tym razem o wiele mniejszą od obu psów, które już posiadali. Wkomponowała się ona jednak doskonale pomiędzy dwóch panów i stała się ulubienicą swojego państwa. Na tym jednak nie koniec. Postanowili bowiem, że nadszedł czas aby Savage, który był oryginalnym psem Bartka, miał kolesia swojej rasy. Zdawał się być trochę samotny i aby mu umilić resztę życia kupili mu przyjaciela, rownież wodołaza. Ten jednak był ciemnobrązowy. Savage to po angielsku dziki, żeby jeszcze bardziej podkreślić jedność obu psów nowy nabytek został nazwany z polska Dzikusem. I tak rodzina urosła do rozmiaru czterech czworonogów. Przyszedł czas na kupno domu. Znaleźli posesje, która spełniała ich marzenia ze względu na wielkość prawie dwuhektarowej działki. Marzeniem Bartka było posiadanie psa typu pitbul, który byłby odstraszaczem dla wszelkiej maści nieproszonych gości. Wkrótce wiec po kupnie domu rodzina rozrosła się do pięciu psiaków. W tym samym czasie syn zdecydował się na hodowle kurcząt a pitbula zadaniem miała być ich ochrona. Tak młody samczyk dorobił się imienia Kura. Gdy przyjechaliśmy w odwiedziny i uzmysłowiliśmy synowi, że kura to samica było już za późno. Ostatni nabytek wkomponował się w swoje otoczenie wręcz doskonale. Wszystkie psy porozumiewają się miedzy sobą wręcz wzorowo. Nie ma żadnego współzawodnictwa czy robienia sobie na złość. Właściciele by zreszta na to nie pozwoli. To chyba jedyne ograniczenie, żadnego skakania sobie do oczów, poza tym pełna swoboda i bezgraniczna miłość. Przed naszym aktualnym przyjazdem, synowa wyraziła zgodę na tymczasową opiekę nad kolejnym psem z rasy wodołazów, którego dotychczasowi właściciele z jakichś powodów musieli się pozbyć. Znaleziono dla niej, bo to jest samica, już nawet nowy dom. Kiedy jednak zjawili się perspektywiczni właściciele rozmiar psa przekroczył ich oczekiwania i bardzo szybko wycofali się z transakcji. Podobno są już kolejni zainteresowani. Póki co syn wraz z żoną i swoimi kuzynami z Polski zwiedza południe stanów a my hodujemy kury, kaczki i pilnujemy psów. I tu muszę przyznać, że te psiaki w ilości sześć wcale nam nie ograniczają czasu i, co może być wręcz nieprawdopodobnym stwierdzeniem, są prawie niewidoczne pod względem zachowania, trzeba tylko uważać żeby na któregoś nie nadepnąć.