Rymowanka o miłości

Aby pisać wiersze talent jest potrzebny

Do słów rymowania zda się on być względny

W obu jednak sytuacjach
Najważniejsze jest narracja
Czyli jak tu zawrzeć w prostych słowach 
By idea choć nie nowa 
Trochę inne brzmienie miała
Jednak sens swój zachowała
Weźmy miłość na ten przykład
Można na jej temat zrobić wykład
Każdy widzi ją inaczej
Bo i wiele jest jej znaczeń.
Ta najbardziej znana to jest dwojga ludzi
Jak już kogoś złapie to może pobudzić
Przypływ takich sił witalnych
Ze rzeczy niewykonalnych
Istnienie rozum neguje
Wszystko jest możliwe, wszystko się zbuduje.
Zakochanych nie da sie prowadzić na żadnej smyczy
Byle razem, byle dzisiaj, jutro sie nie liczy.
Jest tez miłość do ojczyzny
Pochodząca z ojcowizny
Co ma związek z ojcem oraz ziemią jego
Bo nie ma w świecie miejsca drugiego
W którym po raz pierwszy otwarlismy oczy
Co na zawsze będzie nas jednoczyć 
Oraz łączyć tą specjalną, niewidoczną więzią
Z tym narodem, którego staliśmy się częścią.
Miłość zatem zda się być uczuciem wzniosłym 
W swej wymowie bardzo prostym,
Być kochanym oraz kochać to w naturze naszej leży
W miłość przecież każdy człowiek wierzy
Moc jej znają też krętacze polityczni
Którzy w sposób iście skandaliczny
Z nienawiści, miłość do ojczyzny uczynili
Aby ci co nigdy nie kochali, uwierzyli
Że ta pustka, która serca ich wypełnia
Pozytywną rolę może spełniać.
Uwierzyli więc niektórzy i oddali swoje dusze propagandzie,
Która tą prawdziwą miłość ma we wzgardzie.
Serca jednak nie da się oszukać
Teraz wyje ono z bólu zamiast ckliwie pukać  
Bo miłość to uczycie takie, które buduje
A nienawiść szkodzi i zdrowie rujnuje.
Nie pozwólmy wszyscy więc oszustom
By z miłości uczynili frazę pustą.
Wyciągnijmy wszyscy ręce, skończmy głupie kłótnie
Niech zrozumią te rządowe trutnie
Że nie chcemy więcej być dzieleni
Źe to trzeba wreszcie zmienić 
Bo musimy razem iść do przodu
Dla dobra własnego i dobra narodu.
Miało być zabawnie oraz sympatycznie
Lecz końcówka wyszła trochę pompatycznie
Tak czy owak wiedzieć wszystkim się należy
Nie kochając szczerze w złym kierunku bieżysz 

Nowa przepowiednia

 

Dotarliśmy po dziewiętnastu godzinach podróży do punktu, w którym się rozdzielimy. Stąd ja wracam na południe a Luśka na wschód. Z jakichś bliżej mi nieznanych przyczyn w okolicach naszego podróżowania, jakby wszyscy jasnowidze sprzysięgli się przeciwko nam, pojawia się bowiem niemal zawsze jakaś przepowiednia, która może zdecydowanie zakłócić nasze plany. Jesteśmy otoczeni ludźmi, którzy wierzą w że, czy wcześniejszy czy późniejszy, koniec świata nastąpi. Nie ma być to jednak jakaś katastrofa likwidująca totalnie ludzkość ale coś w rodzaju wypadku, który doprowadzi to radykalnych zmian na ziemi. Spowoduje on napewno ograniczenie populacji naszego gatunku na planecie, nie wyginiemy jednak w całości. W ubiegłym roku pewien wróżbita przepowiadał oddzielenie się Ameryki Południowej w okolicach Kanału Panamskiego co miało doprowadzić do samodzielnego dryfowania całego kontynentu po Pacyfiku. Miało do tego dojść na kilka dni przed naszym powrotem do Ekwadoru. Słyszymy cały czas o niebezpiecznej aktywności słońca, przemieszczaniu się biegunów itp, itd. Pogoda w trakcie naszego pobytu nie miała nic wspólnego z tym co dzieje się o tej porze roku w tym miejscu. Najpierw susza, następnie  niekończące się opady deszczu, które spowodowały niezliczone ilości osuwisk błotnych. Co nas jeszcze czeka tym roku? No właśnie, jakiś mesjasz z Teksasu, który przewidział zwycięstwo Trumpa zapowiada konflikt nuklearny, który ma się zacząć w ciagu dwóch tygodni i potrwać do połowy października. Wsród państw zaangażowanych mają być Stany, Rosja, Chiny i nieobliczalna Korea Północna. Jakby tego było mało zaraz po przyjeździe do Stanów, prezydent tego kraju wydał oświadczenie, że wkrótce może  dojść do poważnego konfliktu właśnie  z Koreą Północną, przy czym słowo poważnego podkreślił używając go dwukrotnie. Z reguły do tego typu sensacji nie przywiązuję szczególnej wagi. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że coraz większa liczba liderów tego świata to ludzie nie do końca normalni z ciężkimi schorzeniami w zakresie megalomanii to obraz naszej przyszłości nie wyglada najlepiej. Nie możemy się więc kierować tymi wszystkimi przewidywaniami i chyba nikt już tego nie bierze na poważnie. Niewątpliwe mamy do czynienia z czasami, które delikatnie należy określić jako niepewne i pewnie wreszcie jakiś Kim czy inny upośledzony na punkcie swojej wielkości naciśnie guzik, który będzie nas drogo kosztował. Mam jednak nadzieję, że jeszcze przez chwile to nie nastąpi.