Człowiek, człowiekowi …..?

Ekwador daje nam bardzo duże możliwości bycia z kinematografią na bieżąco. Nie mamy oczywiście możliwości oglądania polskich produkcji bo stopień zainteresowania nimi jest prawdę mówiąc żaden. I nie ma się co dziwić. Na świecie powstaje mnóstwo filmów każdego dnia a w dobie cyfryzacji kręcenie zapewne odbywa się szybciej i łatwiej. Raz na tydzień wpadam zatem do mojego zaopatrzeniowca i wybieram co bardziej interesujące tytuły. Najczęściej kieruje się obsadą ale nie zawsze i niekoniecznie. Czasami okładka ma coś w sobie co każe zainteresować się danym filmem a czasami gdzieś coś przeczytałem czy od kogoś coś usłyszałem na temat jakiegoś obrazu i wtedy rownież staram się go obejrzeć. Ostatnio wpadł mi w ręce film pod angielskim tytułem High Rise. Bez większych gwiazd, bez żadnych rekomendacji. Większość filmów anglojęzycznych można kupić w wersji oryginalnej z napisami hiszpańskimi, czasami jednak tytuł jest dostępny tylko po hiszpańsku bez żadnego tłumaczenia. Mój zaopatrzeniowiec zna mnie jednak zatem z małymi wyjątkami mam wszystkie filmy w wersjach oryginalnych a jeżeli zdarzy się tak, że przez pomyłkę kupię film po hiszpańsku to zawsze mogę go zwrócić i wymienić na inny. High Rise był zgodnie z moimi potrzebami w języku angielskim dzięki czemu mogłem go oczywiście obejrzeć. Jest to bardzo ciężki i trudny do sklasyfikowania obraz. Początek jak i jego większa cześć zdaje się nie mieć większego sensu i po pewnym momencie można popaść w zdziwienie kto i po co to nakręcił. Jednak im dłużej ten spektakl trwa tym bardziej zaczyna może nie tyle wciągać co zmuszać do zastanowienia. Przesłanie filmu jakie ja odczytałem jest dość smutne nie mniej jednak mam wrażenie, że w wielu przypadkach tak się właśnie dzieje z ludźmi, którzy żyją w zupełnie innym świecie z uwagi na swoje zasoby materialne czy pozycje jaka zajmują w hierarchii. Znudzeni codziennością szukają nowych doświadczeń. Daleki jestem od generalizowania, że wszystkich można wrzucić do tego samego worka. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że stopień zdegenerowanie i odczłowieczenia w tych sferach musi być bliski temu co zobaczyłem na filmie. Napewno jest w nim wiele przejaskrawień myśle jednak, że główna teza broni się sama. Jeden z moich ulubionych stand up komediantów, nieżyjący już George Carlin powiedział, że w świecie przyrody jesteśmy chyba jedynym gatunkiem, które ma dla siebie nawzajem zero respektu. High Rise jest potwierdzeniem tej tezy i jest bardzo ciężki do oglądania bo to nie jest rozrywka.