Weterani obronności

Czy ktoś jeszcze pamięta Edmunda Jannigera? Mam nadzieje, że niewiele osób kojarzy sobie to nazwisko. Sam o nim zapomniałem i gdyby nie kolejny genialny doradca naszego specjalisty od obronności nijaki Bartłomiej Misiewicz to pewnie po weteranie Jannigerze w mojej pamięci nic by nie pozostało. Minister Antoni z wykształcenia historyk ale z wiedzy ekspert w dziedzinie spraw wewnętrznych, kontrwywiadu i obronności nie ma ostatnio najlepszej prasy. „Wiekowi” weteranie, których mój ulubiony minister zatrudnił na chyba dość odpowiedzialnych stanowiskach dość dobitnie w moim przekonaniu świadczą o wiedzy na temat obronności i wojska samego pana szefa resortu. Ja doskonale rozumiem, że czas jakim dysponuje pan minister jest bardzo ograniczony z uwagi na przewodnictwo w komisji do spraw rozwiązania priorytetowej zagadki smoleńskiej, która co raz to przynosi jakieś niespodziewane odkrycia, może jednak trzeba było młokosów najpierw wysłać na misje do Afganistanu lub Iraku niechby chociaż powąchali trochę prochu. Tylko kto by wtedy doradzał panu Antoniemu przecież zawodowi żołnierze się do tego nie nadają. No i wyszło jak wyszło. Zaufani, oddani sprawie polskiej obronności okazali się bardziej znawcami dyskotek niż spraw, do których zostali powołani. O ile jeszcze pan Edmund zdał sobie szybko z tego sprawę i zrezygnował z zajmowanego stanowiska dochodząc do wniosku, że dobrze byłoby najpierw stracić dziewictwo, za co należy mu się odrobina respektu o tyle pan Bartłomiej uwierzył, że on własnymi „ręcami” owo wojsko może zreformować. Na początek nauka noszenia parasola nad głową młodego i gniewnego przez oficerów, chociaż niewyklętych to jednak już nowego wojska, po dobrej zmianie bardziej patriotycznego. I pewnie ta reforma wojskowa by wyszła gdyby nie rozgniewało to jakiegoś niereformowalnego generała. Ten śmiał zauważyć, że takie musztrowanie nie ma nic wspólnego z ćwiczeniem dyscypliny wojskowej a bardziej przypomina ośmieszanie munduru żołnierza. Może i to rozeszłoby się po kościach gdyby nie wypadek marszałka Antoniego w drodze do spowiedzi i wypad hardego rzecznika do dyskoteki resortową limuzyną. I dostały się chłopy od obrony na języki paskudnych mediów i teraz trzeba coś z tym fantem zrobić. Ministra odwołać się nie da bo ten zajmując się sprawami wewnętrznymi ma teczkę na prezesa, dzięki czemu jest nietykalny, padło zatem na weterana dyskotek, który już wcześniej miał niezbyt czyste papiery. Póki co odpoczywa na urlopie a Shogun zachodzi w głowę jak tu teraz poradzić sobie z wojskiem i komisja smoleńską bo i tu efekty jego pracy raczej go ośmieszają niż przynoszą splendor. Nie mam złudzeń co do charakteru naszego wodza od obrony i śmiem twierdzić, że seppuku nam nie grozi.

Finał mistrzostw świata w futbolu amerykańskim

Wielki dzień dzisiaj w Stanach Zjednoczonych. Kolejna odsłona mistrzostw świata w futbolu amerykańskim to jeden z najważniejszych dni w roku. Mecz rozpocznie się w granicach szóstej po południu czasu nowojorskiego, jednak kanał transmitujący spotkanie rozpocznie swoje przedstawienie znacznie wcześnie. Będą powoli budować emocje przeprowadzając niezliczone ilości wywiadów, rozmów z analitykami, porównań zawodników na każdej pozycji w obu drużynach. Mało tego, paru zawodników doczeka się laurek w postaci wyciskającego łzy ich życiorysu. Nie jeden z nich otarł się o smierć w swoim podejrzanym sąsiedztwie i tylko ciężka praca i wiara przywróciły mu człowieczeństwo. Nie jeden z nich został gdzieś „zmajstrowany” przez podejrzanego ojca, który unikał całe życie płacenia alimentów, teraz jednak rozpoznaje w nim swoje dziecko. Wielu z nich matki też nie były święte, posiadając gromadkę dzieci z wieloma partnerami. Wszystkich tych historii nasłuchałem się przez te wszystkie lata co niemiara i przestało to robić już na mnie wrażenie. Gdyby nie sport to rzeczywiście wielu z tych chłopców nie miało by zbyt wielkich alternatyw. Sport dał im nadzieje i szanse na lepsze życie. Wszyscy bohaterowie dzisiejszego meczu o mistrzostwo mają wyższe wykształcenie chociaż podejrzewam, że paru z nich nie ma pojęcia co skończyli. W Stanach nie ma drugiej ligi, zapleczem profesjonalnych drużyn w każdej dyscyplinie sportu są przede wszystkim uniwersytety, z których największe gwiazdy są ściągane do ligowych klubów. Proces ten jest bardzo ważnym elementem całego systemu i ma gwarantować napływ najlepszych akademickich sportowców do drużyn, które w kończącym się sezonie uzyskały słabsze wyniki. Futbol amerykański to zdecydowanie najpopularniejsza dyscyplina. Sezon rozpoczyna się we wrześniu i kończy grą o mistrzostwo, zwaną Super Bowl, zwykle na początku lutego. Najważniejszą pozycją w drużynie futbolowej jest oczywiście quarterback. To on prowadzi grę ofensywną swojej drużyny i jego dobra gra jest najważniejszym elementem strategii meczowej. W tym roku na przeciwko siebie staną wielka gwiazda NFL Tom Brady i uznany już quarterback Matt Ryan. Ten pierwszy reprezentuje New England Patriots a drużyną drugiego jest Atlanta Falcons. Dla Toma i Patriots jest to już któryś z kolej udział w tej najważniejszej grze podczas gdy dla Atlanty jest to wielki sukces. Odkąd Brady został quarterbackiem swojej drużyny odtąd nastąpiło nieprzerwane pasmo sukcesów tego zespołu. Niestety miały też miejsce afery, które przedstawiają i zespół i Toma w niezbyt korzystnym świetle. Tak czy inaczej ostatnia dekada futbolu to dekada New England. W tym czasie w dwóch odsłonach Super Bowl ta drużyna uległa moim ulubieńców czyli New York Giants. Jako ktoś kto mieszkał w okolicach Nowego Jorku nie mogę wręcz kibicować Brady’emu i jego bandzie i będę trzymał kciuki za Atlantę chociaż wygrać będzie bardzo cieżko. W ubiegłym roku mieliśmy podobną sytuacje. W meczu pomiędzy Denver Broncos i Carolina Panthers wystąpili wielka gwiazda Payton Manning jako quarterback z Denver i rozpoczynający swoją karierę Cam Newton z Panthers. Mistrz nie miał litości i drużyna z Denver rozbiła zespół z Karoliny. Obie drużyny w tym roku nie zagrały nawet w fazie play off. Zwykle po takim sukcesie nie ma sposobu aby utrzymać drużynę razem bo każdy chce więcej pieniędzy i nie brakuje nikomu ofert z innych drużyn. Toteż odchodzą do innych zespołów zmuszając swoją drużynę do przebudowy a to potrzebuje czasu. Nie czas jednak na wspomnienia. Pięćdziesiąta pierwsza odsłona Super Bowl już za parę godzin. Kto będzie lepszy gwiazdor czy debiutant w tej imprezie? Stawiam na Atlantę. Let’s go Falcons. 

Boiskowi herosi

Południowa Ameryka to kontynent zdominowany przez piłkę nożną. Dodatkowo językiem urzędowym w większości państw jest hiszpański. Dzięki temu kanały sportowe są ponadnarodowe co pewnie pomniejsza koszty transmisji dla każdego kraju. Transmitują zatem niemal wszystko z najważniejszych lig europejskich. Mam w związku z tym duże możliwości oglądania prawie wszystkich naszych zawodników grających w Niemczech, Anglii, Włoszech i we Francji. Nie ma naszych w Hiszpanii a ta liga jest tutaj najważniejsza ze względu na powiązania kulturowe. Mnie ona oczywiście mało interesuje bo wolę oglądać drużyny z naszymi piłkarzami. Często mam zagadkę co wybrać bo w tym czasie gra kilka drużyn z naszymi w składzie. Decydują wtedy doniesienia prasowe o formie naszych zawodników i wybieram mecz tego, który jest w najlepszej dyspozycji. Rzadko jednak to co donosi prasa pokrywa się z tym co na boisku. Ostatnie dwa tygodnie postanowiłem spędzić z Bayernem bo praktycznie nie ma dnia na portalach internetowych bez doniesień na temat Roberta Lewandowskiego. Nagłówki, w których dominowały określenia: znakomity, fantastyczny, genialny itp kazały mi sądzić, że nasz gracz znajduje na innej planecie w porównaniu z innymi piłkarzami. Nic z tych rzeczy a powiedziałbym nawet wręcz odwrotnie. Ostatnie dwa mecze to bardzo słaba gra całej drużyny z naszym reprezentantem na czele. W ostatniej kolejce przeciwnikiem przereklamowanych i przepłaconych Bawarczyków było Schalke 04. Pan Robert strzelił gola i znowu kierując się doniesieniami to powinien być  jakiś majstersztyk a tymczasem nic z takiego. Takich bramek pada tysiące i nikt z nich nie robi gola tygodnia. Ja rozumiem lokalny patriotyzm i zgadzam się ze stwierdzeniem, że Robert Lewandowski jest w tej chwili naszym najlepszym piłkarzem ale aktualnie nic nadzwyczajnego nie pokazuje. Zwracam honor, tydzień temu w meczu z Werderem Brema nasz gracz po każdym ostrzejszym wejściu leżał na boisku jakby właśnie doznał kontuzji, która skończy jego karierę. W zwolnionym tempie nic brutalnego nie miało miejsca jednak pan Robert definitywnie umierał śmiercią pełną męk i cierpień. Nie bardzo lubię tego typu sztuczek teatralnych na boisku zwłaszcza, że piłka jest sportem kontaktowym i gdyby po każdym starciu wszyscy padali jak rażeni gromem to urok tego sportu wiele by na tym stracił. Po obejrzeniu dwóch meczów w  wykonaniu naszego piłkarza, mam bardzo mieszane uczucia co do jego dyspozycji jeśli jednak chodzi o umiejętności teatralne to osiągnął mistrzostwo. Niemcy pod tym względem są chyba najlepsi na świecie zwłaszcza w polu karnym padają jak ścięci jakąś niewidzialną mocą wymuszając często nienależne im rzuty karne. W tej materii uczeń chyba nawet jest lepszy od mistrzów. Mam wiele szacunku i respektu dla Roberta Lewandowskiego wolałbym jednak widzieć go strzelającego rzeczywiście niesamowite gole niż leżącego na boisku po urojonych faulach, z których komentatorzy hiszpańscy po prostu się śmieją. Dobrze by też było trochę więcej obiektywizmu w mediach. Osobiście obawiam się tej całej uwagi jaką dziennikarze jemu poświęcają. Prezesowi rządzącej partii może się ta popularność nie spodobać i podrzuci jakieś papiery w IPN. I nic nie szkodzi, że pana Roberta w tych „zbrodniczych” czasach jeszcze nie było na świecie. Skoro dzisiaj gra dla niemieckiego klubu to znaczy, że dziadek mógł być w Wermachcie a może nawet w PZPR.