Jezioro Titicaca i jego wyspy

Jezioro Titicaca znajduje się na granicy peruwiańsko – boliwijskiej na wysokości niemal czterech tysięcy nad poziomem morza. Podobno od strony boliwijskiej jest bardziej urodziwe, nam jednak przyszło zwiedzać je po stronie Peru. Z brzegu trudno jest ogarnąć jego wielkość jako, że przysłaniają go sztuczne wysepki skonstruowane przez ludzi. Wysepki te były pierwszym punktem naszego programu. Są one tworzone w porze suchej gdy głębokość jeziora opada. Gęste przybrzeżne szuwary a raczej ich korzenie są odrywane od dna i łączone w coraz to większa powierzchnię. Po osiągnięciu zadowalającego rozmiaru układa się na nich na przemian raz wzdłuż raz w poprzek łodygi trzcin. Gdy w porze deszczowej lustro jeziora się podnosi, cała ta konstrukcja zaczyna dryfować. Na jednej takiej wyspie mieszka od pięciu do ośmiu rodzin. Wyspy połączone są ze sobą co umożliwia im stanie w miejscu, chociaż każda z nich ma wszystko osobno tylko na własne potrzeby. Początkowo sądziliśmy, że owe wysepki to miejsce stałego zamieszkania swoich domowników. Okazało się jednak, że tylko trzydzieści pięć procent ludzi mieszka na nich na stałe a reszta ma swoje mieszkania na lądzie zjawiając się na nich w celu wyciagnięcia paru groszy od turystów. Jedną z takich wysepek i my odwiedziliśmy. Od samego początku nie wyglądało to zbyt zachęcająco ale program to program. Po przybiciu do jednej z owych atrakcji dało się odrazu poczuć niesympatyczny zapach gnijącej w wodzie trzciny. Świeże powietrze pozwoliło nam jakoś wytrzymać. Krótkie zwiedzanie, przemówienie prezydenta, który naciągnął nas na wizytę i popływanie na łódce należącej do wszystkich mieszkańców w celu pomocy całej społeczności, potem wizyta w domeczku z trzciny i kolejna próba wymuszenia paru groszy na sprzedaży pamiątek. Owe rękodzieła miały być twórczością lokalnych mieszkanek, niestety po bliższym sprawdzeniu było ewidentne, że owe precjoza kupione były zapewne na lądzie w celu odsprzedaży z zyskiem „bogatym” turystom. Proces namawiania nas na kupno był rownież niezbyt sympatyczny toteż opuszczaliśmy to miejsce lekko zdegustowani. Po chwili znaleźliśmy się na pełnym jeziorze i tu widok był juz taki jakiego oczekiwaliśmy. Na jeziorze znajduje się ponad trzydzieści stałych wysp a jedna z nich była celem naszej wycieczki. Taquile to było miejsce w kierunku, którego zmierzała nasza łódź motorowa. Oddalona o czterdzieści pięć kilometrów od lądu wyspa była zupełnie czymś innym od tego co widzieliśmy na sztucznych kreacjach. Pierwsze co rzuciło się w oczy to czystość. W przeciwieństwie do Puno miejsce to było bardzo zadbane. Poruszaliśmy w kierunku centrum kamienną dróżka, która prowadziła z jednej strony wyspy na drugą. Po drodze mieliśmy zaplanowany posiłek u jednego z gospodarzy. Tu poznaliśmy okolicznych mieszkańców i dowiedzieliśmy się, że na wyspie nie można kupić działki a jedyną metodą zamieszkania jest małżeństwo. Mężczyźni noszą na głowach specjalne czapki, które identyfikują ich stan cywilny oraz chęć jego zmiany. Aby jednak ożenić się młodzieniec musi nauczyć się robić na drutach, ot taka specyfika miejscowa. Na wyspę miały ochotę wprowadzić się wielkie hotele ale mieszkańcy zawetowali i żyją swoim życiem z dala od wielkiego świata. Znają jednak wartość pieniądza bo wstęp i zwiedzenie jest płatne. Ten aspekt naszego życia już dawno wszystko zmienił. Titicaca to święte jezioro Inków i jak niosą stare przekazy na jego dnie wciąż istnieją pozostałości dotąd nieodkrytego miasta, z którego na ląd wyszli pierwsi Inkowie. Dotąd bowiem nie udało się ustalić ich pochodzenia. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s