Machu Picchu czyli Stara Góra

Gdybym nawet był wysokiej klasy polonistą znającym nasz język jak własną kieszeń albo gdybym miał najlepszej klasy sprzęt fotograficzny lub nagrywający video to i tak nie byłbym w stanie oddać tego co się przede mną rozpościerało. Machu Picchu zostało obfotografowane i opisane przez najlepszych, mimo to widzieć na żywo to nie jest to samo co obejrzeć zdjęcie czy przeczytać najlepszy tekst. Aby zdać sobie sprawę z rozmiaru całej tej konstrukcji koniecznym jest odniesienie jej w stosunku do otoczenia. Dopiero wtedy można prawidłowo ocenić rozmiar i wielkość tego co uczynili Inkowie własnymi rękami. Machu Picchu to nie tylko osada indiańska to rownież niesamowita myśl i nieprzeciętna wiedza ówczesnych ludzi. Nasz przewodnik miał niewątpliwie dużą wiedzę dotyczącą tamtych czasów zaskakując nas detalami, o których nie mieliśmy zielonego pojęcia. Słuchając go nie mieliśmy złudzeń gdzie są jego emocje. Nie sposób było wszystko zapamiętać bo to o czym opowiadał nie dotyczyło tylko samego miejsca ale rownież i Inków i ich wierzeń, i postrzegania świata. Od czasów powstania osady, Peru nawiedziło trzy duże trzęsienia ziemi, które jednak w żadnym stopniu nie spowodowały zniszczenia tego miejsca. Inkowie bowiem wiedzieli jak budować i jak układać kamienie jeden na drugim tak aby konstrukcja wytrzymała wstrząsy. Dobry przewodnik to połowa sukcesu druga połowa to, przynajmniej w tym przypadku, samo miejsce. W przeciwieństwie do Świętej Doliny, która położona jest wzdłuż koryta rzeki Urubamby, Machu Picchu znajduje się na szczycie góry, z której widok na całe otoczenie pozwalał Inkom czuć się bezpiecznie. Nasz przewodnik nie omieszkał też sprostować wiedzy tych, którzy coś tam wiedzieli na temat tego miejsca. Oficjalna data odkrycia Machu to 1911 rok przez historyka, archeologa i pracownika jednego z amerykańskich uniwersytetów nie jest prawdziwa. Zostało ono bowiem odkryte dziewięć lat wcześniej przez peruwiańskich farmerów. To nie im jednak przypisuje się odnalezienie tego miejsca lecz właśnie owemu amerykańskiemu odkrywcy. Wrócił on do Peru rok pózniej z grupą archeologów kontynuując wykopaliska. Przez następne lata wywieziono z Peru większość odkrytych wartościowych rzeczy i zdeponowano je w Yale University, które sponsorowało prace archeologiczne. Ta wiadomość  nie spotkała się z łaskawym przyjęciem naszej grupy i dało się słyszeć głosy krytyki. Machu Picchu w języku, którym posługiwali się Inkowie znaczy tyle co Stary Szczyt lub Góra. Osada uważana jest za jeden z siedmiu cudów świata i została wpisała  w 1983 roku na listę dziedzictwa UNESCO. Zwiedzanie zajęło nam około dwóch godzin ale tylko dlatego, że obejrzeliśmy najważniejsze miejsca, o których decydował przewodnik. On jednak sam pod koniec stwierdził, że jest o wiele więcej do zobaczenia dając wszystkim wskazówki co można było zobaczyć jeszcze tego samego dnia a co wymaga dodatkowych biletów. Machu Picchu to miejsce magiczne co do tego nie mam watpliwości. Niestety ilość turystów nie pozwala na chwilę spokoju by wchłonąć to co nas otacza. Nieprzebrane rzesze ludzi poruszające się we wszystkich kierunkach owładnięte rządzą „selfie” na tle wszystkiego i czegokolwiek bardzo utrudniają dogłębne przeżycie i obcowanie z tym niesamowitym miejscem. Doskonale rozumiem jednak każdego kto chce tu być bo jest to miejsce szczególne, które jeszcze bardziej urzeka gdy jest puste i w ciszy i skupieniu można ocenić jego magię. O tym przekonaliśmy się już następnego dnia.