Prezydent do zadań specjalnych

Czy ktoś zauważył, ze nasz pierwszy obywatel wziął udział w obchodach rocznicowych wydarzeń na Węgrzech? Rocznica była okrągła bo sześćdziesiąta i biorąc pod uwagę wpływ polityki węgierskiej na naszą, sam gromowładny chciał w owych obchodach wziąć udział. Nie pełni on niestety żadnej oficjalnej funkcji w państwie a role pierwszych sekretarzy juz dawno odeszły w niepamięć. Niemając innego wyjścia, dla podkreślenia wagi rocznicy, Don Cachiore wysłał zatem samego prezydenta. Ten chociaż niewiele wie o tamtych wydarzeniach bo przecież na świat przyszedł znacznie pózniej, natychmiast udał się do warszawskiego IPN gdzie dowiedział się o owych okropieństwach. Don Cachiore aczkolwiek pamięta mgliście owe czasy bo pochłonięty był robieniem kariery filmowej, wie jednak, że Don Vito Orban miał w nich swój udział, co zresztą zostało potwierdzone przez IPN-owskich histeryków. Dzięki tym wszystkim zbiegom okoliczności mogliśmy się dowiedzieć, że jednak mamy prezydenta i chociaż w kraju niewiele znaczy to dla podkreślenia wagi czegoś tam gdzieś tam doskonale się nadaje. Wygłosił nawet, jak donoszą środki masowego przekazu, mocne przemówienie tyle, że poza naszą i podejrzewam węgierską prasą nikt tego nie zauważył. W swoim przemówieniu z ubolewaniem zauważył, że Europa nie rozumie ani Polski, ani Węgier. Osobiście mam wrażenie, że prezydent chyba nie bardzo jest na bieżąco. Z tego co się pisze, Stany Zjednoczone też obu krajów nie rozumieją a są one przecież poza Europą. Nie wiem jak to jest na Węgrzech ale biorąc pod uwagę poparcie dla partii rządzącej oscylujące w okolicach 30% wynika mi, że w granicach 70% Polaków tez nic z tego co się dzieje w naszym kraju nie rozumie. Podobno pierwszy obywatel miał wręczyć premierowi Węgier list osobisty od naszego gromowładnego. Sugeruje on w nim, że w celu dobrej zmiany na Węgrzech dobre byłoby obchodzenie miesięcznic poświęconych tym odległym wydarzeniom. Zgodnie z jego spostrzeżeniami, bazując na naszych doświadczeniach, to jednoczy naród. Dobre rownież byłoby, jak podkreśla nasz wódz, dotarcie do wszystkich grobów i przeprowadzenie ekshumacji co z pewnością rzuciłoby nowe światło na te okrutne wydarzenia. Nie wiem jak się do tego ustosunkuje Don Vito, martwi mnie jednak fakt, że Don Cachiore myli prezydenta z listonoszem. Co gorsze, ten tego nie zauważył.