Tematy zastępcze

Ostatnie posunięcia rządu nie cieszą się zbytnim poparciem. Mało tego mam wręcz wrażenie, że coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać prawdziwe oblicze naszych wybrańców. Przeciągając w nieskończoność spór o Trybunał Konstytucyjny, zamęczyli wszystkich swoim bezgranicznym impertynenctwem i brakiem poszanowania konstytucji. Wygląda na to, że ta metodologia będzie kontynuowana w przyszłości. Totalnym fiaskiem zakończyła się proponowana ustawa o aborcji, która doprowadziła do czarnych protestów. Niby ustawa została cofnięta do dalszych prac ale z wypowiedzi liderów jasno wynika, że zmian wielkich w niej nie należy sie spodziewać. Jeszcze nie ucichły głosy z nią związane a już nauczyciele krytykują pomysły szefowej specjalistki od edukacji. Jakby tego było mało ministerstwo sprawiedliwości chce weryfikować sędziów co budzi ich sprzeciw. Ale to wszystko nic w porównaniu z tym co wyprawia Antoni Wielki Shogun z Ministerstwa Obrony. Tak rozeźlił żabojadów, że ich prezydent odwołał wizytę w Polsce. Cieszą się za to jankesi bo teraz ichni helikopter podniesie wartość bojową polskiej armii. Było to poniekąd do przewidzenia bo przecież były doradca naszego Shoguna niejaki Edmund Janniger studiuje właśnie w Stanach.  Niestety ich prezydent nie zamierza odwiedzić z tego powodu naszego kraju bo jego bardziej martwi stan polskiej demokracji niż macierewiczowe podlizywanie. Nie ma zatem powodów do radości demokratycznie wybrana władza. Od czego są jednak tematy zastępcze, których nie brakuje. Odżywają zatem jak grzyby po deszczu wszystkie niezałatwione sprawy, za które można obwinić poprzedników. Amber Gold, frankowicze, afera taśmowa, reprywatyzacja no i oczywiście dobry na wszystkie bóle Smolensk. Wiele z tych spraw pewnie powinno zostać wyjaśnionych, zastanawia jednak cisza wokół nich dotąd dopóki rządowi na czymś nie powinie się noga. Właśnie wtedy wypływają ze zdwojoną siłą wszystkie brudy, które pozwalają społeczeństwu uwierzyć, że władza trzyma rękę na pulsie. Ten puls to oczywiście słupki poparcia: jak są wysoko to załatwiamy swoje sprawy, jak opadają to atakujemy poprzedników. Najlepszym na to przykładem są rewelacje, którymi karmi swoich poddanych Wielki Shogun z MON. Oto, po sześciu latach obecności tego nagrania na YouTube, wpadł na trop rozmowy pomiędzy premierami Rosji i Polski, która miała miejsce parę godzin po katastrofie. Z owego nagrania jednoznacznie wynika, że rozbitym samolotem pilotował Tusk, który przed katastrofa się katapultował a na ziemi czekał już na niego Putin, który potem przeflancował go do Warszawy. Nie na darmo zwierzchnik naszych sił zbrojnych jest rozhisteryzowanym historykiem, ktoś przecież musi wyprostować nasze najnowsze dzieje. I tak sobie myślę; może to i dobrze, że partią Shoguna rządzi prezes bo mogłoby się okazać, źe stolicą Polski jest Piotrków Trybunalski. 

Reklamy