Jak poradzić sobie z problemem aborcji.

„Nie ustaje walka na temat aborcji. Komisja sejmowa pracuje nad poprawkami, panie strajkują i od czasu do czasu ktoś coś powie mądrego. Nawet sam prezes zajął stanowisko w tej jakże drażliwej kwestii. Jemu też jest cieżko, sam na sprawie nie bardzo się zna, czuje jednak presję z Torunia, czuje też presję potencjalnych wyborców. Słupki poparcia opadły po pierwszym czytaniu ustawy ale tego zdają się nie rozumieć ekstremiści antyaborcyjni. Nasz pierwszy polityk to jednak stary lawirant, toteż kombinuje jak tu zadowolić niechętne jego pomysłom kobitki. Polega to na tym, że rzeknie coś tam i patrzy czy panie są dalej niezadowolone. Po takiej właśnie próbie panie zgotowały szanownemu pomysłodawcy „serenadę” gwizdów pod oknami jego własnego mieszkania. Mnie jednak jakoś mało to interesuje. Bardziej zdało mi się ciekawe kim są ci domagający się całkowitego zakazu aborcji. Nie chodzi mi o nazwiska, bardziej o grupy społeczne jakie reprezentują. Po wgłębieniu się w tą tematykę wyszło mi, że gros tych obrońców życia pochodzi z trzech rożnych grup, które postaram się tu przedstawić a może i trochę scharakteryzować. Nie mam tu jednak nikogo konkretnego na myśli zatem wszelkie podobieństwa są totalnie przypadkowe.

Grupa pierwsza to starzy lub zatwardziali kawalerzy. Wielu z nich, chociaż nie mają nic przeciwko samym zbliżeniem seksualnym, zdecydowało się na poświęcenie swojego życia krajowi. Wiedząc o tym, że taka decyzja uniemożliwi im bycie dobrymi mężami i ojcami postawili na bycie kawalerami, bo dla dobra ojczyzny gotowi są oddać całe swoje życie, przynajmniej tak długo jak długo ojczyzna za to im nieźle płaci. Ich stosunek do dzieci określiłbym jako obojętny.
Grupa druga to zwolennicy celibatu. W przeciwieństwie do kawalerów ci goście odżegnują się od jakiekolwiek seksu, czują po prostu wstręt do tego aspektu samczego życia. Są jednak wyjątkowymi znawcami prokreacji i wszystkich tajników z nią związanych. Czasami aż dziw bierze skąd ta wiedza. Na teoriach życia seksualnego ludzie ci już dawno potracili zęby, ciągle jednak mają w tych sprawach coś odkrywczego do powiedzenia. Stosunek tego grona do dzieci nazwałbym niekoniecznie obojętnym.
Ostatnia grupa to kobitki, z którymi nikt nie chce współżyć. Nie ze względu na urodę ale po prostu z faktu, że samców jest mniej. Nie mają one nic przeciwko pożyciu seksualnemu jednak będąc w tym aspekcie ignorowane czują, że ich obowiązkiem jest przypomnienie wszystkim innym członkiniom płci pięknej, że seks to żadna przyjemność a każde współżycie ma wieść do prokreacji. Cieżko z tą grupą dojść do porozumienia bo nie mając żadnego doświadczenia ubzdurała sobie, że mają wystarczającą wiedzę teoretyczną. Kochają wszystkie dzieci bo to przecież nie ich.
Tak z grubsza widzę nasze środowisko antyaborcyjne. Mając to na uwadze proponuję wszystkim paniom, zwolenniczkom aborcji, aby przemyślały swój stosunek do owego zabiegu. Może gdybyście szanowne panie zamiast myśleć o seksie zechciały poświecić swoje życie ojczyźnie i zrezygnowały z zakładania rodzin to i może na problem aborcji  spojrzałybyście bardziej krytycznie? A może drogie panie zechciałybyście żyć w całkowitej czystości? Przecież ten seks to tak naprawdę nic specjalnego i prawdę mówiąc kompletnie przereklamowany. Jeśli jednak ani jedna z was nie chciałaby poświecić się żadnej z powyższych dwóch idei i na dodatek nie brakuje wam adoratorów, z którymi niekoniecznie lubicie miłosne igraszki, no to już wasz problem. I proszę mi się tutaj nie zasłaniać gwałtem tylko rodzić, rodzić i jeszcze raz rodzić. Poza tym powinien to być wasz patriotyczny obowiązek, za który dostajecie przecież po pięć stów na dzieciaka. Przestańcie wreszcie dokuczać rządowi bo ten jak zaznaczył pewien minister od zagranicy ma ważniejsze sprawy na głowie.