I po co było od razu rezygnować

Ze zdziwieniem przyjąłem wiadomość o Brexicie ale jeszcze bardziej zaskoczyła mnie rezygnacja premiera Wielkiej Brytanii ze stanowiska. Emocjonalne decyzje to złe decyzje. Trzeba było trochę pomysleć i na chłodno ocenić sytuacje i napewno wyjście by się znalazło. Sam juz widzę parę możliwych posunięć rodem z naszego kraju, które mógł dumny Brytyjczyk uskutecznić. Prezes znanego stronnictwa w naszym kraju po przegranych wyborach zawsze oskarżał wygranych o fałszerstwa podczas i wszędzie w trakcie elekcji. I tak właśnie powinna postąpić była już głowa rządu brytyjskiego. Oskarżyć o fałszerstwa i kazać przeliczyć głosy tym razem ręcznie. W tym samym czasie  rozpętać propagandę, wzorem prezesa z Polski, że miliony głosów chcących pozostania w unii nie zostały oddane jako, że bojówki zwolenników wyjścia z Europy opanowały punkty wyborcze i nie dopuszczały ludzi o innych poglądach do oddania głosu. Przecież nie głosowało ponad 10% obywateli, Dlaczego? Ano dlatego, że ich nie dopuszczono. Powtórne liczenie głosów powinno się przeprowadzić bardzo dokładnie i bez pośpiechu, niech ludzie uwierzą w fałszerstwa. Sądzę, że po pewnym czasie, co juz dzisiaj widać, naród zrozumiałby pomyłkę i odwrotny wynik referendum przyjąłby spokojnie. Pomyłka o trzech sędziów czyli o trzy punkty procentowe przyniosłaby zwycięstwo zwolennikom unii z Europą, pozwoliła zachować stanowisko i dobić opozycję. I niech sobie wrzeszczy tak jak w polskim sejmie i senacie mało kto tego słucha. Tak panie Cameron zamiast gniewać się i porzucić naród było wykręcić numer telefonu na Żoliborz, tam mieszka główny strateg partii rządzącej u nas, krynicki ekonomista roku, „konstytucyjny” reformator naszego kraju. Zapewniam pana, że po jego radach w kraju nad Tamizą zapanowałby wreszcie ład i porządek.

Och gdyby nasz prezydent i premierowa byli tacy dumni jak pan Cameron, pomarzyć mozna.