Jeszcze raz Niemcy na drodze

Już za parę godzin reprezentacje Polski i Niemiec wyjdą na murawę. Niemcy zweryfikują nasze oczekiwania. Piłka nożna pochłonęła cały piłkarski świat. Internet pełen jest sprawozdań. Kto ma tylko coś do powiedzenia na temat mistrzostw czy piłki nożnej dzieli się swoimi uwagami. A do powiedzenia ma coś prawie każdy. Pojawiają się rownież komentarze na blogach. Fajnie się czyta przemyślenia każdego sympatyka, fajnie się czyta rownież tych, którzy ukazują inny aspekt sportu. Sport rzeczywiście pozwala nam zapomnieć o dolegliwościach dnia powszedniego. Dzisiaj liczy się tylko jedno: jak ograć Niemców. Ktoś nawet w związku z tym wystosował list otwarty do Pana Boga. Autor doszedł do zabawnej konkluzji sprowadzającej się do boskich preferencji. Ewidentnie z przykładów przytoczonych wynika, że stwórca do tej pory sprzyjał naszym zachodnim sąsiadom. Przykładów popierających tą teza przytoczono wiele. Ja ze swojej strony muszę dodać jeszcze jeden. Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Niemczech w 1974 roku. Byliśmy rewelacją mistrzostw. Nasza drużyna pokonywała kolejne przeszkody grając najlepszy w naszej historii futbol. Do wejścia do finału potrzebne nam było zwycięstwo nad …..Niemcami. Nie byliśmy bez szans, bo mieliśmy szybkich skrzydłowych, świetnych pomocników i pewna obronę a w bramce obrońca dwóch karnych niefarbowany lis z miasta Łodzi. I co? I przyszło nam grać na basenie. Nad Frankfurtem przeszło oberwanie chmury. Stadion przypominał basen a nie miejsce, na którym gra się w kopaną i to o awans do finału. Mecz nie powinien się odbyć. Odbył się niestety a na wodzie lepsi okazali się Niemcy ze zmorą polskich obrońców Gerdem Mullerem i zmorą polskich napastników Seppem Mayerem. Mam nadzieje, że nasz stwórca pamięta o tej dziejowej niesprawiedliwości.

Pojawił się rownież poradnik dla pań, dla których sport jest obojętny, jak przetrwać ten miesiąc z partnerami, którzy żyć będą przez najbliższe trzydzieści dni w innym świecie. Sporo ciekawych spostrzeżeń, no cóż drogie panie raz na cztery lata mozna się poświecić a jak Polska zdobędzie mistrzostwo Europy szczodrości partnerom nie zabraknie, mogę to niemal zagwarantować. 
I tak sobie pomyślałem: ja to mam dobrze, żona w Polsce, ja tutaj. Pilot należy do mnie i mój jest ten kawałek podłogi, na którym stoi telewizor. I tylko tęskno mi za moją panią.
Mam jednak nadzieje, że polscy piłkarze wynagrodzą mi dzisiaj i dokopią Niemcom a potem Ekwador zwycięży Amerykańców, chociaż w tym przypadku moje sympatie nie są aż tak jednoznaczne jak w przypadku naszego meczu we Francji.
Dzisiaj w mojej poczcie e mailowej otrzymałem złota myśl, którą traktuje jako dobry omen przed naszym spotkaniem. Oto ona: „Kultywowany strach staje sie coraz mocniejszy, kultywowana wiara pozwala osiągnąć nieosiągalne”
Tak wiec do boju biało – czerwoni wszyscy w was wierzymy. 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s