Zabawy w kotka i myszkę.

Chociaż mam zdecydowanie więcej czasu to czuję niepochomowaną niechęć do pisania czegokolwiek na jakikolwiek temat. I nie jest to związane z jakąś melancholią czy innym stanem depresyjnym. Polska polityka, którą intereseję się na codzień jest bardzo przygnębiająca. Ci sami bohaterowie każdego dnia, ten sam stek bzdur i kłamstw. Nie pojmuje i nie jestem w stanie zrozumieć tego życia przeszłością jakie aplikują nam każdego dnia, to ciągłe poszukiwanie czarownic i odpowiedzialnych za coś co stało sie dawno temu i nie ma nic wspólnego z dniem dzisiejszym. Gloryfikowanie jednych, brak szacunku do innych tylko dlatego, że mają bądź mieli inne poglądy. Prezydent mówi o wzajemnym wybaczeniu, prezes o wcześniejszym ukaraniu, premierowa sama już nawet nie wie co jest grane. W Sejmie parlamentarzyści nie znają nawet swoich obowiązków i głosują sobie za nieobecnych bo ci o to ich prosili. Żenujący brak honoru i profesjonalizmu. Nikt już kompletnie nie wie jaki jest skład Trybunału Konstytucyjnego bo prezydent zaprzysięgła kogo mu się podoba i kto jest polecony przez prezesa. Prezes trybunału nie bierze pod uwagę „zaprzysiężonych” i nie może powołać wybranych przez poprzedni rząd sędziów bo oni nie są na rękę prezydentowi czytaj prezesowi. Bawi się zatem ta banda 560 nawiedzonych, 460 w Sejmie i 100 w Senacie, w kotka i myszkę ku uciesze i tak juz podzielonego pospólstwa. W oczach świata rząd łamie zasady demokracji, ten jednak uważa, że działa w imieniu swoich wyborców i gwiżdże na to co sobie rezta świata o nim myśli. Nie ma w tym żadnej logiki. Partia rządząca chce być przewodnią siłą narodu a jednocześnie kiedysiejszą przewodnią siłę narodu uważa za organizację przestępczą. Sami uważają siebie za orędowników tradycji narodowych, patriotycznych i chrześcijańskich. W tym duchu przemawiają do ludu, starając siė go kupić hasłami żywcem wziętymi z czasów słusznie minionych. Odrzucają pojęcie demokracji ludowej, dla zasady, jednocześnie drugimi drzwiami starają się ją wprowadzić. Osobiście nie widzę żadnej różnicy pomiędzy PRL-em a tym z czym mamy dzisiaj do czynienia. Nie mam tu na myśli oczywiście sektora prywatnego. W sektorze państwowym mamy dokładnie to samo co przed laty: nomenklatura stanowisk, telewizja rządowa, kumoterstwo, nepotyzm, brak szacunku dla opozycji, żenujące kwalifikacje osób sprawujących funkcje kierownicze. Czy mozna jeszcze coś dodać? Pewnie tak tyle, że musiałbym siegnąć do słownika słów niecenzuralnych. Słowo murzyn jest uważane za określenie pejoratywne. Nasi wybrańcy w swoim tępym zadufaniu doprowadzą wkrótce do tego, że słowo Polak będzie miało podobne zabarwienie. Obym się mylił. 
Reklamy

Trzęsienie ziemi w Ekwadorze

Tego artykułu wolałbym nie pisać. Czuje się jednak coraz bardziej emocjonalnie związany z Ekwadorem zatem pominięcie ciszą tego co się stało w sobotę szesnastego kwietnia tego roku nie byłoby w porządku. Matka natura przypomniała o sobie nawiedzając wybrzeże Ekwadoru potężnym trzęsieniem ziemi. Pomimo, że jego epicentrum było około pięćset kilometrów na północ ode mnie to jednak i w Cuence można było poczuć wstrząs. Ponieważ wszystko to stało się w sobotę późnym wieczorem nikt nie zdawał sobie sprawy z ogromu tragedii aż do niedzielnego ranka. Pierwsze informacje docierające z terenów dotkniętych nie napawały żadnym optymizmem. Około 80% wybrzeża Ekwadoru zostało dotknięte kataklizmem w mniejszy lub większy sposób. Najbardziej jednak ucierpiała północna cześć wybrzeża. Jest to okolica, którą wielokrotnie odwiedzałem i którą szczególnie sobie upodobaniem. Słabo skomercjalizowane małe osady rybackie miały w sobie to coś czego szukają ci, którzy pragną odrobiny spokoju i ciszy. Wsród tych małych plaż znajdowała się Canoa spokojne miasteczko, które szczególnie upodobali sobie nastolatkowie na weekendowe wycieczki. Było w tym wszystkim coś niezwykłego co mocno kojarzyło mi się z moimi czasami studenckimi. Szukający luksusu czy programów typu wszystko zapewniamy w cenie wycieczki mogli śmiało zapomnieć o tym miejscu. Oboje z żoną zachwycaliśmy się jednak okolicą, naturą i dzikimi płazami obok tych trochę skomercjalizowanych. Nie ma juz tego miejsca. Canoa, zgodnie z doniesieniami została kompletnie zdewastowana. Fakt bycia tam i możliwość poznania i ludzi, i okolicy powoduje, że odczuwam tą tragedie bardzo personalnie. W niedalekiej Bahii del Caraquez poznaliśmy Edytę i Zbyszka. Przyjechali tu ze Stanów i już zostali. Prowadzą web site Nasz Ekwador, na którym dzielą się swoją wiedzą na temat życia w Ekwadorze. Przez ponad trzydzieści sześć godzin nikt o nich nic nie wiedział. Odnaleźli się wreszcie ku mojej wielkiej radości. Bahia i Canoa to tylko malutka cześć wybrzeża. Kataklizmem zostało dotknięte w granicach osiemdziesięciu procent całej linii brzegowej Ekwadoru. W momencie pisania tego tekstu potwierdzono już 350 ofiar w tym rownież turystów zagranicznych. Nadciąga też pomoc humanitarna z całej Ameryki Południowej i Łacińskiej. Prezydent Ekwadoru będący jeszcze w sobotę we Włoszech juz w niedziele był ponownie w swojej rezydencji a wieczorem wizytował miejsca dotknięte kataklizmem. W Cuence powstają miejsca, które zbierają wszystko co się może przydać dotkniętym nieszczęściem. To bardzo budujący obrazek, tylko dlaczego musimy czekać na nieszczęścia żeby być razem? 

Trzęsienie ziemi zachwiało spokojem i ciszą jakie są tutaj moim udziałem i które sprawiały mi tyle radości. Mam wiele respektu i szacunku dla przyrody i natury. Chociaż są one w swoich prawach czasami bezwzględne to wolę je niż prymitywną ludzką nienawiść. Zostanę tutaj, przynajmniej na razie. 

Z polską muzyką przez życie.

Pisząc artykuł „Z muzyką przez życie” zdeklarowanym się do napisania kolejnego wpisu na ten temat, tym razem jednak poświęconego wyłącznie muzyce polskiej. Nie spodziewałem się, że zajmie mi to tyle czasu. Żeby utrzymać to w możliwie najkrótszej formie musiałem sporo rzeczy skreślić z czym miałem największy problem. Jeszcze raz pragnę zaznaczyć, że to nie jest lista a jest to raczej zestaw utworów i wykonawców, których ja osobiście lubię słuchać. Niektóre utwory maja w sobie spory ładunek emocjonalny bo kojarzą mi się z określonymi czasami i wydarzeniami. Starałem się utrzymać chronologiczny charakter ale z drugiej strony nie chciałem powtarzać nazwisk wykonawców. Zdecydowałem zatem na danie pierwszeństwa wokalistom kierując się ich stażem na scenie. OK, dość tego wstępu, oto jak ja to wszystko pamietam:

Ewa Demarczyk – Groszki i Róże oraz Grande Valse Brillante. Ewy Demarczyk przedstawiać nie trzeba, czarna dama polskiej piosenki. Specyficzny głos i świetne wykonanie. Wszystko we mnie odżyło po obejrzeniu „Małej Moskwy”. Czy pamiętasz…
 
Czesław Niemen – Sen o Warszawie, Jednego serca, Wspomnienie, Dziwny jest ten Świat i Bema pamięci rapsod żałobny. Z utworów Czesława Niemena można utworzyć samodzielną listę. Wybrałem tych pięć bo nie mogłem z żadnego z nich zrezygnować. Wspaniałe utwory, wspaniałe teksty i jeszcze lepsze wykonanie. Czemu cieniu odchodzisz….
 
Czerwone Gitary – Anna Maria, Biały Krzyż, Powiedz stary gdzieś ty był. Krajewski, Klenczon i spółka to była chyba najpopularniejsza grupa tamtych czasów. I trudno się dziwić, tworzyli przebój za przebojem, z których powyższe utwory jakoś najbardziej zapadły mi w pamięci. Tylko w szczerym polu…..
 
Urszula Sipińska – Zapomniałam. Pamietam, że często w tamtych czasach mylono ją z Marylą Rodowicz. Utwór, który zaczyna się od: zapomniałam Twoje oczy, zapomniałem Twoje usta… nie można tego zapomnieć. 
 
Breakout – Gdybys kochał hej, Poszłabym za tobą. Przez grupę ta przewinęło się sporo nazwisk ale najbardziej się z nią kojarzą Tadeusz Nalepa i Mira Kubasińska, której charakterystyczny głos trudny jest do pomylenia. Blues w ich wykonaniu to naprawdę coś co warto posłuchać nawet dzisiaj. 
 
ABC – Napisz proszę, Za mną nie oglądaj się, Ktoś. To zespół, którego głosem była Halina Frąckowiak. Nie wiem czy jeszcze Halina Frąckowiak śpiewa, wiem że w czasach swojej świetności mogła konkurować z każdym. Podejrzewam nawet, że wcale nie musiała prosić o listy.
 
Trzy Korony – 10 w skali Beauforta, Port. Po odejściu z Czerwonych Gitar, Krzysztof Klenczon założył Trzy Korony. Powyższe utwory to ich najbardziej popularne nagrania. Krzysztof Klenczon miał bardzo ciekawy głos i szkoda, że jego kariera nie trwała dłużej. Hej Johny Walker…
 
Trubadurzy – Cóż wiemy o miłości, Będziesz Ty. Trubadurzy to oczywiście przede wszystkim Krzysztof Krawczyk. Spokojna, przyjemna muzyka. Miałem podobne pytania  w czasach gdy powstawały te utwory. Może i byli słabsi od Czerwonych Gitar ale mieli swoich wielbicieli i sporo fajnych utworów.
 
Tadeusz Woźniak – Zegarmistrz Światła. Niezapomniany utwór tego wykonawcy. Aż się wierzyć nie chce, że to było tak dawno temu. Słowa wciąż aktualne, wspaniały utwór, jeszcze lepsze wykonanie. A kiedy przyjdzie także po mnie…
 
Stan Borys – Jaskółka uwięziona. Stan Borys to wciąż popularna postać i nie ulega watpliwości zapisze się w historii polskiej muzyki złotymi zgłoskami. Pamietam wykonanie tego utworu w Opolu. Ciarki przechodzą.
 
Dwa plus Jeden – Chodź pomaluj mój świat, Iść w stronę słońca, Windą do nieba. Bardzo atrakcyjna Elżbieta Dmoch. Aż wierzyć się nie chce, ze jej życie potoczyło się tak jak się potoczyło. Byłem na ich koncercie i zawsze podobała mi się idea poruszania w stronę słońca. 
 
Anna Jantar – Tyle słońca w całym mieście, Nic nie może przecież wiecznie trwać. Zwłaszcza ten ostatni utwór w kontekście tego w jaki sposób  zginęła Anna Jantar to jak zła przepowiednia. Nic jednak nie może wiecznie trwać i za wszystko przyjdzie nam zapłacić
 
Budka Suflera – Cień wielkiej góry, Memu miastu na dowidzenia, Jolka Jolka, Takie Tango, Bal Wszystkich Świętych. Grupa ta to właśnie przykład o czym pisałem na wstępie. Tworzyli przez dziesieciolecia i pewnie w każdym z nich pozostawili po sobie jakiś znak. Dwa pierwsze utwory to początki ich kariery a dwa ostatnie to juz późniejsza twórczość. Od nich się dowiedziałem, że do tanga trzeba dwojga….
 
Seweryn Krajewski – Uciekaj moje serce. Zawsze lubiłem Seweryna Krajewskiego. Takie spokojne ciepłe ballady bardzo fajnie się słucha. Zawsze miałem wiele szacunku do tych artystów, którzy nie pchali się na szkło. Taki był i taki pozostał.
 
Maryla Rodowicz – Kolorowe Jarmarki, Jadą wozy kolorowe, Żeglujże żeglarzu, Niech żyje bal, Ale to już było, Są dwa światy, Kamyk Zielony. Niespożyta, niezastąpiona, niezmordowana. Z jej utworów śmiało można by utworzyć nie jedną ale pare list. Chodząca historia polskiej muzyki. Komu nie marzy się aby wsiąść do pociągu byle jakiego….
 
Bajm – Do lata, Dwa serca dwa smutki, Co mi panie dasz. Beatę Kozidrak i Bajm doskonale pamietam z ich pierwszego Opola kiedy zaśpiewali Do lata. A potem juz było tylko lepiej i lepiej. Zawszę tęsknie za latem i do niego gotów jestem iść na piechotę.
 
Maanam – Cykady na Cykadach, Kocham cię kochanie moje, Espania forever, Oprócz. Kora i Maanam to herosi polskiego rocka lat osiemdziesiątych. Niezapomniane utwory, niezapomniane występy. Trzymam kciuki za Korę i życzę jej wszystkiego najlepszego. Paradoksalnie jednak uwielbiam Oprócz w wykonaniu Marka Jackowskiego, bo tak naprawdę, oprócz drogi szerokiej, oprócz góry wysokiej, oprócz kawałka chleba, oprócz błękitu nieba nic mi więcej nie potrzeba.
 
Perfect – Autobiografia, Nie mogę Ci wiele dać, Chcemy być sobą, Lokomotywa,  Objazdowe nieme kino, Całkiem inny kraj, Niepokonani. Następni herosi polskiego rocka. Szkoda, że Markowski i Hołdys nie mogą podać sobie ręki. Trudno. Pozostało po ich współpracy mnóstwo niezapomnianych utworów, z których z Autobiografią identyfikuje się wielu ludzi tego pokolenia. Chcieliśmy też wszyscy być sobą to chyba wciąż aktualne.
 
Lady Pank – Tańcz głupia tańcz, Zostawcie Tytanika, Mniej niż zero, Zamki na piasku. Też byłem na ich koncercie. To byli chyba najwięksi skandalisci w tamtych czasach, szczególnie Borysewicz. Pozostawili po sobie niezapomniane przeboje, z których dla mnie Zostawcie Tytanika, tam ciagle gra muzyka, to taki specjalny utwór.
 
Mr. Zoob – Mój jest ten kawałek podłogi. Ten utwór to jak rzep, jak się go raz usłyszy to potem cieżko o nim zapomnieć. To mają właśnie do siebie przeboje. 
 
Lombard – Przeżyj to sam, Szklana pogoda, Gołębi puch. Przeżyj to sam to hymn przemian w Polsce i tego nie bardzo da się zmienić. To cześć życia wielu Polaków tak jak Autobiografia. Małgorzata Ostrowska robiła na mnie wielkie wrażenie, drobna, niepozorna ale głos jak mało, który bardzo zadziorny. 
 
Aya RL – Skóra. A to Paweł Kukiz właśnie. Nikt by wtedy nie przypuszczał, że ten drań w skórze zostanie liderem partii politycznej. Nie jestem pewien czy o takim cywilizowanym świecie śpiewał wtedy Paweł Kukiz.
 
Urszula – Dmuchawce latawce, Podwórkowa kalkomania, Szał sezonowej mody. Kto nie pamięta Dmuchawców latawców toż to prawie jak Je’taime po polsku. Idealny głos do tego utworu i świetne wykonanie. Zawsze lubiłem Urszulę i tak juz pozostanie.
 
Andrzej Rybiński – Nie liczę godzin i lat. I słusznie nie ma co liczyć panie Andrzeju. Zycie mamy tylko jedno i trzeba się nim cieszyć ile się tylko da.
 
Rezerwat – Zaopiekuj się mną. Kto mógłby nie chcieć takiej opieki. Zaopiekuj się mną nawet gdy nie będę chciał, nawet gdy powodów brak, mocno tak. Trzeba mieć serca z kamienia żeby tego nie lubić.
 
Edyta Geppert – Jaka róża taki cierń. Niesamowite wykonanie, niesamowity tekst. Cóż ja mogę więcej na ten temat powiedzieć. Słowa mówią same za siebie: jaka róża taki cierń, jaki kamień taki cios, jakie życie taka smierć. Szkoda słów, każdy musi sam posłuchać.
 
Martyna Jakubowicz – W domach z betonu. To jeden z tych utworów, którego słowa jak  już wejdą do głowy to ani rusz się ich pozbyć. Czy w domach z betonu nie było wolnej miłości? Kto to wie.
 
Halina Frąckowiak – Papierowy Księżyc. Już mówiłem, ze bardzo lubię Halinę Frąckowiak i bardzo ucieszyła mnie ta piosenka. Sympatyczna melodia, fajnie się słucha. 
 
Andrzej Rosiewicz – Chłopcy radarowcy. Bardzo wesoły utwór. Andrzej Rosiewicz to zresztą trochę komediant. Śmiech to zawsze coś co jest nam potrzebne a jak tu sie nie śmiać kiedy chłopcy radarowcy za zakrętem stali i żołnierzowi rower zabrali. Hahaha.
 
Grażyna Łobaszewska – Czas nas uczy pogody. To taki nastrojowy i przepełniony zadumą utwór. Bądźmy pogodni. Tak jest lepiej.
 
Marek Grechuta – Wolność, Świecie Nasz. Polecam szczególnie Wolność. Słowa bardzo na czasie i bardzo zmuszające do refleksji. Marek Grechuta to spokój i bardzo specyficzna atmosfera. Wielka postać i szkoda, że już go nie ma.
 
Republika – Biała Flaga. Grzegorz Ciechowski wprowadził nowe brzmienie do polskiego rocka. Może czasami trochę ciężki ale nie można o nim zapomnieć.
 
Obywatel G.C. – Nie pytaj o Polskę. To znowu Grzegorz Ciechowski. Bardzo ciekawy artysta. Odszedł zdecydowanie przedwcześnie.
 
Dżem – Złoty Paw, W życiu ważne są tylko chwile, List do M., Zapal Świeczkę. Ryszard Riedel skazany na bluesa to niestety bardzo tragiczna postać polskiej muzyki. Pozostawił po sobie w spadku utwory o treściach, które nie znają czasu. Nie wszystko jest cacy w życiu, ważne są tylko chwile…
 
Kayah – Nie ma nie ma Ciebie, Spij kochany spij. Kayah to już początek lat dziewięćdziesiątych. Nie było mnie już w Polsce. Wielu wykonawców pewnie mi ucieknie w związku z tym. Mój wybór będzie zatem lekko ograniczony. Kayah zrobiła na mnie wielkie wrażenie płytą z Goranem Bregovicem. Bardzo inna muzyka, jednocześnie jest w niej coś wyjątkowo niezwykłego. Warto posłuchać.
 
Krzysztof Krawczyk – To co dał nam świat. Krzysztof Krawczyk to legenda polskiej piosenki. Głos mu wciąż służy i niech służy. Bardzo ciepły utwór w bardzo dobrym wykonaniu.
 
Vox – Szczęśliwej drogi już czas. Kolejna propozycja, która ma w sobie to coś co każe o niej pamietać. Myśle, że warto.
 
Edyta Górniak – To nie ja. Chociaż budzi skrajne emocje to jednak nie można o niej zapomnieć. Słabo znam jej dyskografie ale ten utwór z jej początków przypadł mi do gustu.
 
Piersi – Całuj mnie. Kolejna formacja i utwór lidera ruchu Kukiz ’15. Definitywnie lubię go jako piosenkarza chociaż nie zachwyca mnie jako polityk. 
 
Piotr Rubik – Mówią, mówią że, Psalm dla Ciebie. Chociaż Piotr Rubik z wykonaniem nie miał nic wspólnego to jednak jemu przypisuje się sukcesy tych utworów jako kompozytorowi. Zawsze dobrze się słucha takich utworów zwłaszcza gdy muzyka jest dobra a i treść podnosi na duchu. 
 
Ich Troje – Tobą oddychać chcę. To może rozśmieszyć. Michał Wiśniewski to nie mój idol. Dobrze, że tego nie śpiewa. Podobają mi się słowa, podoba mi się wykonanie.
Nie byłem w tych czasach w kraju zatem ten utwór i to co poniżej to nawet dla mnie trochę eksperyment. Nie boję się jednak krytyki bo gust to sprawa subiektywna.
 
Edyta Bartosiewicz – Opowieść. Przesłuchując jej utwory ten zrobił na mnie najlepsze wrażenie. 
 
O.N.A – Niekochana. Znowu może być to dla wielu zaskoczeniem. Nie wszystko co robi Agnieszka Chylińska lubię i podoba mi się. To akurat przypadło mi do gustu.
 
Ewelina Flinta – Żałuje. Podobno to jej największy przebój. Jest wręcz uważana za kogoś kto wylansował tylko jeden przebój. Nic nie szkodzi. Nie żałuje, że to zaśpiewała.
 
Paweł Kukiz – Bo tutaj jest jak jest. Tym razem solowe wcielenie pana posła Kukiza. Może uda mu się wreszcie zmienić to jest jak jest. Utwór jednak bardzo lubię.
 
Feel – Chodź tu do mnie. Coraz słabiej znam wykonawców. Coraz mniej mogę o nich pisać. Będę się zatem streszczał. Grupa wiem, że znana a to utwór, który przypadł mi do gustu.
 
Patrycja Markowska – Dzień za Dniem, Jeszcze raz. Rodzina Markowskich ma się dobrze. Patrycja zaimponowała mi i robi wrażenie jako bardzo emocjonalna osoba.
 
Zakopower – Boso, Bóg wie gdzie. Dawno nie słyszałem tak dobrych słów i tak głębokiego tekstu. Po co komu to wszystko, na końcu i tak pójdziemy boso. Rewelacja.
 
Sylwia Grzeszczak – Małe rzeczy. Tekst tej piosenki tez zrobił na mnie duże wrażenie. Tak naprawdę mało cieszymy się drobnymi rzeczami a bez nich cieżko byłoby żyć. Ja rozumiem, że trzeba sięgać do gwiazd ale trzeba też mieć do wszystkiego dystans.
 
Maciej Maleńczuk – Ostatnia nocka. Usłyszałem to w ubiegłym roku podczas jazdy autobusem. Nie wiedziałem ani kto to śpiewa ani jaki jest tytuł utworu. Udało mi się znaleźć odpowiedzi na obie niewiadome. Postanowiłem zatem umieścić ten utwór tu bo chodził i chodzi za mną dość często.
 
Red Lips – To co nam było. Mam wrażenie, że to będzie kolejne zaskoczenie. Bardzo fajny, żywiołowy utwór, taki których lubię słuchać rano bo nastraja entuzjastycznie. 
 
I to by było na tyle.
Domyślam się, że lata od 2000 roku nie wyglądają w tym zestawieniu najlepiej. Nie byłem jednak obecny w Polsce i jedyne czym się kierowałem to, to co gdzieś tam usłyszałem i co zapadło mi w pamięci. Moż ktoś się zdecyduje na podobne opracowanie właśnie tych lat? Szczyt moich zainteresowań polską muzyką przypadał na lata osiemdziesiąte i to chyba widać. I to byłoby naprawdę na tyle.

O Hannie Suchockiej i generale Romanie Polko

Skończyły się pełne zadumy i refleksji obchody szóstej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Uroczystości przebiegały w atmosferze pojednania i wybaczania sobie nawzajem wszystkich niedoskonałości. Namawiał do tego rownież i prezes wszakże pod warunkiem, że pojednanie nastąpi na jego warunkach. Wcale mnie to nie dziwi bo szeryf z Żoliborza uznaje tylko jedno prawa, jego prawo. Namawiała do pojednania też pewna „uznana reżyserka” ale i ona domagała się spełnienia pewnych warunków, z których jednym było przywrócenie szafotu na okoliczności ścięcia głowy byłemu premierowi. Pani reżyser wciąż mało krwi. W tym natłoku doniesień z obchodów dziesiątego kwietnia, moją uwagę zwróciły jednak dwa inne artykułu z Onetu. Pierwszy dotyczący Hanny Suchockiej. Prawdę mówiąc nie wiedziałem, że była premier pełni, wciąż jeszcze, tak odpowiedzialną funkcje w Komisji Weneckiej. Można się zatem domyślać, że pan minister Waszczykowski zwrócił się do owej komisji ze sprawą Trybunału Konstytucyjnego „mając nadzieję”, że zastępca przewodniczącego owej komisji w osobie Hanny Suchockiej wpłynie na członków tejże komisji i spowoduje, że ci uznają za konstytucyjne coś co tym nie jest. Na czym opieram swoje podejrzenie? Hanna Suchocka zasiada w Komisji Weneckiej od 1991 roku. Przypominam wszystkim, że Tadeusz Mazowiecki został premierem jako pierwszy spoza PZPR w 1989 roku. Zatem Hanna Suchocka jako reprezentant Polski przeżyła wszystkich premierów i ministrów spraw zagranicznych tzw wolnej Polski. Tyle, że prawdziwą wolność mamy od ostatnich wyborów i tej wolności pani Hanna już nie przeżyje w Komisji Weneckiej. Brawo panie Witoldzie za znalezienie winnego, przecież wasze ustawy wszystkie są zgodne z prawem i konstytucją. Jak oni w tej komisji mogli tego nie zauważyć? Dziwne, do prawdy dziwne.

Kolejnym artykułem, który wzbudził moje zainteresowanie była wypowiedź generała Romana Polko na temat koncepcji ustawy o obronie terytorialnej. Otóż jedna z koncepcji tej ustawy przewiduje powołanie paramilitarnej organizacji służącej  do zadań zawiązanych ze wsparciem operacyjnym formacji MSW miedzy innymi policji. Jak podaje Onet tak mniej więcej miałoby to wyglądać: „Wyposażona w broń maszynową, umundurowana formacja paramilitarna, może stanowić skuteczny środek zapobiegawczy (odstraszający) działaniom antyrządowym, a także wzmocni w wymierny sposób potencjał operacyjny formacji policyjnych w czasie pokoju. Analiza wydarzeń społeczno-politycznych ostatnich 3 lat stwarza konieczność gruntownego przeanalizowania powyższego zagrożenia oraz źródeł środków zapobiegawczych”.
Kiedyś juz mieliśmy ZOMO i nikomu specjalnie się to nie podobało. Co to w ogóle znaczy „działania antyrządowe”? Pewnie wrzucą w to opozycje i rach ciach i po niej. Prawda, że jedynie słuszne i sprawiedliwe rozwiazanie. I wreszcie nastąpi zgoda i pojednanie.
Jestem wielkim fanem „Czterdziestolatka” tego oryginalnego nie tego dwadzieścia lat pózniej. Jednak to właśnie dwadzieścia lat pózniej Roman Kłosowski czyli popularny Maliniak zagrał zadufanego w sobie szefa partii, przed którym drżeli nie tylko jego członkowie ale i pare innych osób. Postać ta jako żywo przypomina mi jednego z obecnych polityków. Nie bardzo mogłem sobie skojarzyć kogo. Przyszło wreszcie olśnienie, przecież to jest niewyjęty Donald Tusk, nieprawdaż?

Z listów do „Angory”

Juz raz wykorzystałem „Angorę” do przedrukowania jednego z artykułów opublikowanych na jej szpaltach. Czasopismo to stara się pozostać bezstronne politycznie umieszczając artykuły reprezentujące poglądy prorządowe jak i opozycjne. Wyjeżdżając z Polski w ubiegłym roku odłożyłem sobie parę numerów „Angory” i sukcesywnie zapoznaje się z ich treścią. Są to oczywiście wydania ubiegłoroczne co czasami powoduje, że w kontekście tego co się w międzyczasie stało można się nieźle ubawić. Dwie strony swojego wydania gazeta poświęca czytelnikom. Mogą się zatem oni podzielić z redakcją swoimi spostrzeżeniami i opiniami na temat wszystkiego co im dokucza i co im doskwiera. Ponieważ zbliża się kolejna miesięcznica,  która w tym miesiącu będzie rownież rocznicą wypadku pod Smoleńskiem i zapowiada się, że być może wreszcie uda nam się dojść do jedynie słusznej prawdy miast zanudzać czytelników swoim punktem widzenia, postanowiłem przedrukować list 82-letniej pani, ktora podpisała się jako Łodzianka a jej list został opublikowany w Angorze z 5 września ubiegłego oku. Tytuł tekstu umieszczonego w rubryce „Ludzie listy piszą” brzmiał „Jeszce dwa miesiące”. Oto on:

Jestem wzruszona, kiedy każdego dziesiątego dnia miesiąca przez stolice Polski przechodzi pochód z Prezesem na czele. Ludzie ze wzniesionymi w błagalnym geście palcami ułożonymi w znak zwycięstwa proszą Boga, by „Ojczyznę wolną, raczył nam zwrócić”. Jako zniewolona Polka, przykładem prababek, przywdziałam czarną suknię, zawiesiłam na piersi czarny krzyżyk, manifestując w ten sposób swój patriotyzm i pogardę dla okupanta. Problem mój polega tylko na tym, że nie wiem pod czyją jestem okupacją? Pocieszam się, że to tylko jeszcze dwa miesiące i wyzwoliciel Prezes ze swą armią doprowadzi nas do wolnej Polski, pełnej szczęśliwości i wszelkiego dobra a okupant zmuszony będzie wyjść z ukrycia ( dlatego pewnie go nie dostrzegam ) i zostanie zdmuchnięty z terenu naszej udręczonej i zniewolonej Ojczyzny.
Pełna oczekiwań, 82-letnia ŁODZIANKA.
P.S. Boże! Co ja piszę?! Od takiego wyzwoliciela zachowaj mnie, Panie…
 
W Stanach popularne jest powiedzenie ” Be careful what you wish for” czyli uważaj na to czego sobie życzysz. Przykro mi droga Łodzianko, może i zdmuchnęli okupanta, jeśli go oczywiście znaleźli, ale udręczenia i zniewolenia Ojczyzny to dopiero początek.
 
Źródło: Angora # 36 (1316) 5 września 2015 rok.