Moje typy do wygrania Oscarów

Już za parę godzin wszystko stanie się jasne. Świat pozna wreszcie bohaterów kina podczas dorocznych Oscarów. Całe Stany żyją tym wydarzeniem. Program w telewizji zaczyna się na kilka godzin przed samą uroczystością. Nie może oczywiście obejść bez wywiadów na czerwonym dywanie a większość pytań do bohaterów dzisiejszego wieczoru dotyczyć będzie stylisty u którego się ubrali czy jubilera, od którego noszą dzisiaj te okazałe i nadludzko drogie świecidełka. Kiedyś lubiłem ten jarmark próżności. Gdzieś jednak, w którymś momencie przeholowali i stracili jednego widza. Nie będę ukrywał, że wynikami jestem zainteresowany, jednak oglądanie tego ponad czterogodzinnego widowiska to już nie dla mnie. Skoro brakuje jeszcze kilka godzin do ogłoszenia wyników postanowiłem zabawić się we wróżbitę i wytypować moich faworytów w pięciu najważniejszych kategoriach. Mam tu na myśli najlepszy film, najlepszych aktora i aktorki oraz najlepszych w rolach drugoplanowych.

 Tak się złożyło, ze z filmów nominowanych do najlepszego oglądałem wszystkie z wyjątkiem Brooklyn, który nawiasem mówiąc mam też w swojej kolekcji. Który zatem był najlepszy? Odpowiem trochę przekornie, osobiście stawiam na „Spotlight”. Kiedyś, dawno temu w Hollywood rządzili Włosi. Zamierzchłe to jednak czasy i dzisiaj inna nacja pilnuje swoich interesów w mecce amerykańskiego kina. „Spotlight” to historia na temat afer pedofilskich w kościele katolickim. Nie mam najmniejszego zamiaru bronić czy usprawiedliwiać kościół za te obrzydlistwa. Tak się jednak składa, że afera została opisana przez Boston Globe i to w momencie kiedy jego naczelnym został wyznawca wiary mojżeszowej. Twórcy filmu zastrzegali się, że nie był ich zamiarem atak na kościół, który w owych czasach był ważną siłą w mieście Boston. Tak czy inaczej kościołowi należała się nauczka za ukrywanie afer pedofilskich i dobrze się stało, że ktoś ośmielił się zając tym tematem. Zbieg okoliczności, że stało się to właśnie z nadejściem nowego naczelnego każe mi sadzić, że ten film odegra kluczową rolę dzisiejszej nocy.

Przechodzę do następnej kategorii, najlepszy aktor. Nie oglądałem Steva Jobsa i Trumbo.  Leonardo di Caprio zagrał bardzo ciężka role w Revenant i byłby moim zdecydowanym faworytem gdyby….. No właśnie gdyby nie Eddie Redmayne z Danish Girl. Równie ciężka rola i równie wybornie zagrana. Przyciśnięty do muru postawię na Eddie Redmayne zwłaszcza, że historia Danish Girl dotyczy grup mniejszościowych a to aktualnie bardzo modny temat.
Kategoria numer trzy to najlepsza aktorka. Tu znowu nie oglądałem dwóch filmów Brooklyn i 45 years. Z pozostałych trzech zdecydowanie najbardziej podobała mi się Brie Larson w dosyć mrocznym filmie Room. Sam film nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia ale historia, która była inspirowana autentycznymi wydarzeniami przyprawia o gęsią skórkę. Żyjemy obok siebie nie zdając sobie sprawy, że nasz sąsiad to psychopata. Bardzo smutna konkluzja.
Kolejna kategoria to aktor drugoplanowy.  W tej kategorii oglądałem wszystkie filmy. Z przyczyn, o których pisałem powyżej mam wrażenie, że zwycięzca zostanie Mark Ruffalo skądinąd uznany aktor. Spotlight to jednak historia szczególna, według mnie, dla obecnych włodarzy Hollywood. Jeśli do tego dołożymy wzrastającą niechęć do kościoła wynikającą z jego niereformalności to okaże się, że to film bardzo na czasie.
Ostatnia kategoria to aktorka w roli drugoplanowej. Tu znowu nie oglądałem dwóch filmów: Steve Jobs and Hateful eight. Trochę  nie fair do wytypowania zwycięzcy zwłaszcza, że Kate Winslet i Jannifer Jason Leigh mogły zagrać wspaniałe role. Moje przypuszczenia to jedna zabawa zatem będę konsekwentny ze wstępem do tej notki czyli sporą ilością nagród dla Spotlight a zatem najlepsza aktorka drugoplanowa to Rachel McAdams.
Zatem do jutra rana. Parę minut po północy wszystko będzie jasne.
Reklamy

Moi ulubieni aktorzy z Hollywood

Do napisania tego artykułu zmobilizował mnie „Rheagar” swoim wpisem na temat jego ulubionych aktorów i aktorek. Sam jestem fanatykiem kina i jedyna rzecz, której nie umiem sobie odmówić to zakup nowego filmu. Skłamałem, nie potrafię sobie odmówić słodyczy rownież, to tak tylko na marginesie. Dobry film coś stara się nam pokazać wartego zastanowienia i zmusza do myślenia. Każdy ma swoja ulubioną formę filmu. Ja nie jestem zwolennikiem horroru ale rozumiem, że ktoś może to lubić. Kiedyś gmerających w filmach w sklepie miałem w ręce znany horror z Freddiem z Friday the 13th. Podchodzi do mnie facet i mówi, że jeśli lubię krew to może mi pokazać ciekawsze filmy. Brr, pomyślałem sobie, ale domostwa uśmiechnąłem się tylko i odpowiedziałem, ze dla mnie krwi jest wystarczajaco dużo w Freddim. To chyba jedyny gatunek, który mnie zniechęca. W związku z tym w moim zestawieniu pewnie nie będzie bohaterów tych filmów. Porównujac moich aktorów a aktorami Rheagara zdałem sobie sprawę, że reprezentujemy inne pokolenie i to napewno będzie widoczne. Tak jednak powinno być bo czasy się zmieniają, zmieniają się też wartości, chociaż może niekoniecznie, a efekty specjalne w dzisiejszym kinie to kompletnie inna bajka. Na zakończenie dodam jeszcze, że moja lista powstała z moich zbiorów. Mam conajmniej dwa, jeśli nie więcej, filmy każdego z poniższych aktorów. A zatem aby nie przedłużać oto oni:

Ulubione aktorki

1.Meryl Streep przede wszystkim za Mamma Mia to chyba jedna z niewielu aktorek, która może zagrać każdą rolę
2.Nicole Kidman rownież bardzo wszechstronna, najbardziej utkwiła mi w pamięci w Eyes Wide Shut
3.Charlize Theron bardzo lubię Charlize a najważniejsza rola w moim odczuciu to Devils Advocate.
4.Natalie Portman, Black Swan definitywnie najważniejsza rola
5.Sandra Bullock, jestem wielkim fanem Sandry a mój ulubiony jej film to While you were sleeping.
6.Kim Basinger, to historia kina świetna rola w LA Confidential
7.Ann Hathaway wschodząca gwiazda z całkiem niezłym juz dorobkiem świetna w Les Miserables
8.Jennifer Lawrence, kolejna wschodząca gwiazda rewelacyjna w Silver linings playbook. 
9.Meg Ryan, niestety zachodząca gwiazda wciąż ją jednak bardzo lubię bo Sleepless in Seattle to chyba klasyk wsród romasideł.
10.Hilary Swank, niezbyt doceniana ale Million Dollars Baby to rewelacyjny film
11.Naomi Watts, też mniej rozpoznawalna ją polubiłem ją za 21 Grams 
12.Sharon Stone, trochę już zapomniana ale warto ją obejrzeć w Total Recall
13.Julia Roberts, niezliczone ilości ciekawych ról, pozostanie jednak w pamięci za Pretty Women
14.Susan Sarandon, coraz mniej angażowana w mojej pamięci za Dead Men Walking
15.Robin Wright, to bezwzględnie Forrest Gump
16.Keira Knightley, przede wszystkim Pirates of the Caribbean
17.Cameron Diaz, dla mnie najlepsza była w Mask
18.Angelina Jolie, bardzo duży i ciekawy dorobek filmowy. Tomb Rider to taki Indiana Jones w wersji kobiecej a ponieważ lubię Indiana to nie sposób nie lubić Lary.
19.Scarlet Johnson, wciąż mam wrażenie że najlepsza była w Lost in Translation.
20.Michelle Pfeiffer, zachodząca gwiazda, bardzo popularne jeszcze pare lat temu. Utkwiła mi w pamięci rolą w Scarface
21.Uma Thurman, wbrew pozorom ma bardzo bogata karierę, dla mnie jednak jej rola w Kill Bill
22.Gwyneth Paltrow, trochę zniknęła z radarów ale wciąż znana szerokiej publiczności. Great Expectation to film do, którego lubię wracać.
23.Demi Moore, tez powoli znika ze sceny ale jej rola w Ghost pozostanie na zawsze w mojej pamięci.
24.Kate Beckinsale, lubię pogodne romansidła,od czasu do czasu,dlatego Serendipity z Kate to jedna z bardziej lubianych przeze mnie pozycji.
25.Kate Winslet, chociaż ma na swoim koncie sporo udanych i ambitnych produkcji, pozostanie zawsze jednak związana z Tytanikiem.
26.Rachel Weisz, bardzo lubię jej nietypowa urodę a film, w którym spodobała mi sie najbardziej to Agora.
27.Ashley Judd, też gdzieś znikła ostatnio. Pamietam ją przede wszystkim z Double Jeopardy.
28.Annette Bennington, może i mniej znana ale w American Beauty była doskonała
29.Jennifer Aniston, lubię Jennifer jednak sądzę, ze została zaszufladkowana i najcześciej gra podobne do siebie role. Najbardziej podobała mi się w Picture Perfect.
30.Selma Hayek, może nie aż tak popularna ale Frida w jej wykonaniu była świetna.
31.Penelope Cruz, mam w mojej kolekcji parę jej filmów a wszystko zaczęło się od Blow
32.Cate Blanchett, bardzo popularna ostatnio aktorka, sporo ciekawych ról, bardzo wszechstronna. Babel to film, który szczególnie lubię.
33.Rene Zellweger, powoli traci popularność a spotkanie z nią dla mnie zaczęło się od Jerry McGuirre
34.Marisa Tomei, też pozwoli znika, pozostanie w mojej pamięci z doskonałej roli w My Cousin Vinnie
35.Helen Hunt, bardzo ciekawa postać. Jak już coś gra to na ogół ciekawa rola jak na przykład As good as it gets. 
36. Jennifer Connolly, pewnie mniej znana ale jej rola w Beautiful Mind nie może być niezauważona.
37.Laura Linney, rownież trochę na boku za to świetna w wielu filmach z których zachęcam do obejrzenia przede wszystkim The life of David Gale
38.Milla Jovovich, bardzo popularna dzięki Resident Evil, ja lubię Fifth Element i dlatego Milla kojarzy mi się przede wszystkim z tym filmem.
39. Reese Witherspoon, zagrała sporo kiepskich ról jednak bardzo lubiana a mnie ujęła w historii Johny Casha Walk the line
40.Mila Kunis, wschodząca gwiazda, ciekawa uroda i wszechstronność może z niej zrobić przyszłą gwiazdę. Pokazała swoje umiejętności w Black Swan.
Aktorzy
1.Robert De Niro, ikona kina, może zagrać każdą role, niesamowicie wszechstronny. Młody Vito Corleone z Ojca Chrzestnego, niezapomniana rola.
2.Al Pacino, kolejna ikona, cieżko wybrać jakiś film z jego udziałem, który byłby najlepszy. Bardzo go lubię jako diabła w Devils Advocate
3.Jack Nicholson, jedna z najjaśniejszych gwiazd Hollywood. Każda rola to pokaz sztuki. Bardzo mi się podobał w Few Good Men.
4.Jim Carey, jeden z najlepszych aktorów komediowych ale niekoniecznie musi grać w komediach. Jest w nich jednak doskonały. Polecam Mask.
5.Keanu Reeves, bardzo wszechstronny aktor. Dla większości pozostanie na zawsze główna postacią Matrix.
6.Matthew McConaughey, zainteresował mnie w Time to kill i juz na zawsze pozostałem jego fanem.
7.Sean Penn, wybitny aktor, wiele świetnych ról. Utkwił w mojej pamięci z I am Sam
8.Bradley Cooper, wschodząca gwiazda, gra ostatnio jak szalony ale popularność zoobowiązuje. Doskonały w Silver Linings playbook
9.Tom Hanks, olbrzym i kolos amerykańskiego kina. Mnóstwo niezapomnianych ról ale Forrest Gump to niepowtarzalny występ. 
10.Clint Eastwood, lubię go szczególnie juz jako reżysera i aktora w filmach, które sam stworzył. Trouble with the curve to jego jedna z ostatnich pozycji w której zgrał świetną role poszukiwacza talentów baseballa.
11.Morgan Freeman, doskonały i wszechstronny aktor. Mam wiele jego filmów w swojej kolekcji. Szczególnie polecam Nelsona Mandelę w Invictus
12.Leonardo Di Caprio, trochę niedoceniany aktor a jednak bardzo popularny wsród publiczności. Jego rola w Great Gatsby pokazała, że jest rownież bardzo wszechstronnym aktorem
13.Mel Gibson, wielka postać w moich zbiorach. Świetny aktor i reżyser. Jego film z nim w roli głównej czyli Braveheart to jedna z moich ulubionych pozycji.
14.Anthony Hopkins, jego kariera pewnie zbliża się do końca. To jednak wielki aktor a dla mnie niezapomniany główny bohater z Meet Joe Black
15.Matt Damon, pierwszy jego film, który obejrzałem to był Good Will Hunting. Był w nim rewelacyjny. W dalszym ciągu jeden z najbardziej poszukiwanych aktorów Hollywood.
16.Bruce Willis, kto nie oglądał Die Hard? Bruce to przede wszystkim role silnych facetów ale jest w nich świetny.
17.Michael Douglas, zachodząca gwiazda, wciąż jednak „kopie” niezapomniany przede wszystkim z Wall Street.
18.Richard Gere, wciąż gra, ale chyba powoli jego kariera się kończy. Nigdy nie ucieknie od roli bogatego „wujka” z Pretty Women
19.Samuel L. Jackson, wiele ciekaw ról, dla mnie jednak rola w Time to Kill pozostanie niezapomniana.
20.Arnold Schwarzenegger, gubernator Californii, były, to oczywiście niesamowity Terminator. Hasta la vista baby, kto tego nie pamięta?
21.Harrison Ford, potęga kina amerykańskiego. Większość z nas polubiła go za Indiana Jones i niech już tak pozostanie.
22.Kevin Spacey, uniwersalny aktor, wiele niesamowitych ról z których główna postać z American Beauty to wisienka na torcie.
23.Johnny Depp, zagrał wiele ciekawych ról. Powodzenie Pirates of Caribbean spowodowało, że kojarzony jest przede wszystkim z tym filmem.
24.Joe Pesci, albo gangster, albo komediant przy czym jednakowo dobry w obu wcieleniach. W Home Alone dał popis gry.
25.Denzel Washington, jego popularność jakby trochę spadła, jednak wciąż jest bardzo popularny. Wielka rola w Training Day.
26.Brad Pitt, ikona kina. Miał parę słabszych ról ale generalnie świetny aktor. Trudno mi wybrać, który film jest dla mnie najważniejszy, chyba Legends of the Fall, chyba.
27.Sylvester Stallone, może nie należy do aktorów wielkich jednak pozostanie w każdego pamięci jako Rocky Balboa i to chyba bardzo dobrze.
28.Robin Williams, niestety jego juz nie zobaczymy. Wielka szkoda. Doskonały aktor komediowy ale i dramatyczny rownież. Dead Poet Society to mój ulubiony film z nim.
29.Ed Harris, aktor starszego pokolenia, wciąż popularny. Myśle, że najcześciej jest kojarzony z Abyss i chyba słusznie.
30.Hugh Jackman, definitywnie wciąż bardzo popularny chociaż nie należy do wielkich gwiazd. Chyba jeszcze długo będzie utożsamiany z Wolverine.
31.Pierce Brosnan, może trochę niedoceniany dla mnie jednak to najlepszy James Bond, może jestem w błędzie.
32.Sean Connery, potęga i historia kina. Niestety lata lecą i ról jakby trochę mniej. Nic nie szkodzi pozostanie wielka gwiazdą kina. Fajną role zagrał w Entrapment
33.Dustin Hoffman, kolejna wielka postać kina. Nie można przejść obojętnie koło jego ról jak chociażby Rain Man, klasyka.
34.Tom Cruise, jego gwiazda trochę zbladła i pewnie cieżko będzie mu wrócić na piedestał. Nic nie szkodzi. Rola obrońcy wojskowego w Few Good Men nie pozwoli o nim zapomnieć.
35.John Travolta, długo nie mógł się wyzwoli z ról tanecznych. Nagle pokazał się z innej strony w Look whose talking i jego kariera zaczęła się na nowo. 
36.George Clooney, wyjątkowo popularna postać Hollywood, zagrał wiele ciekawych ról. W moim odczuciu nie ma tego jednego filmu, którym mógłby przejść do historii. Polubiłem go za One fine Day.
37.Russell Crowe, mniej ostatnio widoczny za to ma w dorobku rewelacyjne role. Miałem olbrzymie kłopoty z wybraniem tego jednego w ostateczności przyparty do mury chyba Gladiator zrobił na mnie największe wrażenie.
38.Ethan Hawke, napewno w cieniu wielkich gwiazd, bardzo solidny aktor i jak juz w czymś gra to na ogół jest to warte obejrzenia. Polecam Training Day.
39.Ben Kingaley, aktor starszego pokolenia, wciąż aktywny, gra bardzo charakterystyczne role i napewno zawsze będzie pamiętany jako Ghandi
40.Kevin Kleine, kolejny aktor starszego pokolenia. Zagrał w bardzo wielu ważnych filmach i tu tez miałem problem z wyborem tego jednego. Niech to będzie Life as a House, pozycja warta obejrzenia.
Na zakończenie muszę dodać, że poza pierwszą trójką na obu listach, pozostałe pozycje to kolejność zupełnie przypadkowa i nie mam nic wspólnego z faktem lubienia kogoś bardziej lub mniej. Mam nieodparte wrażenie, że pominąłem wielu doskonałych aktorów ale ta lista musiała mieć koniec inaczej to nie miałoby sensu.
I jeszcze pare słów na temat seriali. Dzisiejsze tasiemce totalnie mnie zniechęcają. Jestem zwolennikiem czegoś co ma początek i koniec być może dlatego lubię starsze produkcje. Właśnie z tych powodów oraz faktu, że lubię historie, wsród moich ulubionych seriali znajdują się nastepujące tytuły.
Ja Klaudiusz, Saga rodu Forsythów, Pogoda dla bogaczy, Shogun, Ptaki ciernistych krzewów, a z nowszych Spartakus. Muszę przyznać, że lubię Ranczo bo w bardzo zabawny sposób pokazuje nas samych. Czasami lekko przejaskrawieni ale właśnie tacy jesteśmy dla kogoś kto żył w Stanach, przynajmniej moim zdaniem.

„Concussion” i „The Big Short” czyli fakty z życia w Stanach.

Ostatnio wpadły mi w ręce dwa filmy, których tematy są mi bardzo bliskie. Pewnie oba obrazy są już dostępne i w Polsce, nie znam jednak ich tytułów w naszym języku. Pierwszy film jest zatytułowany „Concussion” a w roli głównej gra Will Smith. Film jest poświęcony amerykańskiemu futbolowi i urazom na jaki byli i są narażeni gracze tej dyscypliny. Concussion to w tłumaczeniu dosłownym wstrząs mózgu. Futbol amerykański to bardzo agresywna gra pełna fizycznego kontaktu. Zawodnicy są chronieni na wiele sposobów często jednak dochodzi do bardzo groźnych starć graczy kończących się rożnego rodzaju kontuzjami w tym i wstrząsem mózgu. Chociaż rzadko to jednak zdarza się, że zawodnicy po wyjątkowo ostrym starciu uszkadzają swój kręgosłup pozostając sparaliżowanymi do konca życia. Film koncentruje się jednak na wstrząsach mózgu i efektach jakie one wywołują w późniejszym życiu. Will Smith gra lekarza, który odkrył jak dramatyczne skutki ma na życie zawodników ilość przebytych wstrząsów mózgu, po zakończeniu kariery. Nie będę ukrywał, że lubię tą dyscyplinę sportu i wiem, że wiele się robi aby była ona bezpieczniejsza. Zawodnicy jednak w ferworze walki często sami zapominają o swoim zdrowiu. Władze National Football League wielokrotnie zaprzeczały, że istnieje korelacja pomiędzy wstrząsami a depresją, jaka po zakończeniu kariery prześladowała zawodników. Aż zjawił się lekarz z Nigerii i postanowił wszystkich uświadomić. W tym miejscu muszę przejść do drugiego filmu, który jest zatytułowany „The Big Short”. Film tem podobnie jak „Concussion” oparty jest na faktach autentycznych. Opowiada o historii krachu na rynku hipotecznym i jak do niego doszło. Chciwość banków doprowadziła do katastrofy, z której Stany do dzisiaj nie wyszły. Ceny domów, które osiągnęły swój szczyt w 2007 roku jeszcze długo nie wrócą do wysokości jaką osiągnęły w tym krytycznym roku. Udzielanie hipotek bez żadnych ograniczeń, na warunkach, z których pożyczkobiorcy nie zdawali sobie sprawy oto w najkrótszym zarysie przyczyny zapaści do jakiej doprowadziły banki kierując się bieżącymi zyskami. Procedura kreowania fikcyjnych pakietów hipotek i nadawanie im niskiego stopnia ryzyka przez agencje rankingowe jest tu pokazana z detalami. Okazało się jednak, że parę osób przewidziało nieuchronny krach. Przewidując to wzbogacili się na ludzkim nieszczęściu. Niektórzy z nich mocno przezyli ten fakt dla innych była euforia ze zdobycia fortuny. Co oba filmy maja wspólnego? Tak NFL jak i banki to politycznie ustawione i silne organizacje w życiu codziennym Stanów Zjednoczony. Obie instytucje generują niewyobrażalne sumy zysków dzięki czemu mogą wpływać na polityków. Obie instytucje oszukiwały swoich pracowników a w przypadku banków, rownież społeczeństwo. NFL tak długo jak się dało zaprzeczał, że zderzania zawodników w trakcie meczów skutkujące wstrząsem mózgu nie mają jakikolwiek wpływu na zdrowie graczy po zakończeniu kariery. Banki tak długo jak mogły zapewniały wszystkich, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Aż trafili się ludzie w obu przypadkach twierdzący zupełnie co innego. I chociaż w obu przypadkach to oni mieli rację to jednak oni musieli się tłumaczyć przed FBI ze swojej wiedzy. Bankowym oszustom i kłamcom ze szczytów NFL nigdy nic się nie stało. Bo na tym właśnie polega amerykańska demokracja, rządziły, rządzą i rządzić będą wpływy i pieniądze a ludzie są od płacenia podatków. I niech spróbują ich nie płacić. 

Instytut Pogardy Narodowej

Ignoranci Pełni Nienawiści znowu dali znać o sobie. Muszą przecież coś robić aby udowodnić obłąkanym potrzebę ich istnienia. Grzebią zatem w tych postpeerelowskiej gównach z podziwu godna determinacją. Podnieca ich smród jaki się stamtąd wydobywa a im większy syf tym bardziej chodzą naszprycowani. Wszystko co robią oczywiście ma służyć prawdzie historycznej nie żadnemu jakiemuś tam zapotrzebowaniu politycznemu. Dopadły zatem hieny sponiewieranego już od dawna ichnimi publikacjami byłego prezydenta Lecha Wałesę I hulaj dusza piekła nie ma. Podobno jest ustawa o ochronie dobrego imienia prezydenta z tym, że dotyczy ona urzędującego a nie byłych i oczywiście nie dotyczy Instytutu Pajaców Najaranych.

Nie będę ukrywał, że drażni mnie ignorancja i megalomania Lecha Wałęsy. Jego bezkrytyczna wiara, że samodzielnie rozmontował poprzedni system ośmiesza go nie tylko w moich oczach ale i w oczach wielu jego zwolenników. Mam silne wrażenie, że pan Lech mocno pogubił się w ocenie swojego wkładu w rozpad minionego ustroju. Nie należę zatem do jego ślepych zwolenników ani też do zaślepionych poszukiwaniem prawdy o Bolku przeciwników. Prawdę mówiąc mało mnie ta prawda interesuje i chociaż nie należę do ludzi o silnej wierze to życzyłbym sobie i nie tylko sobie aby dano Panu Bogu szanse na rozliczenie Lecha Wałęsy. Najdziwniejsze a zarazem najsmutniejsze w całej tej mydlanej operze jest właśnie to, że to ci najżarliwsi wyznawcy wiary czują silną potrzebę pomocy Panu Bogu. Panie Kamiński Łukaszu, mało kto dziś pamięta tragicznie zmarłego pana poprzednika i za parę lat mało kto będzie pamiętał i pana, czy to się panu podoba czy nie i czy mnie się to podoba czy nie, Lech Wałęsa pozostanie synonimem walki z systemem totalitarnym. To wasze żałosne dociekanie prawdy w moim odczuciu, dzisiaj bardziej was ośmiesza niż dodaje wam jakiegokolwiek splendoru. Co gorsze ośmieszacie nasz kraj. Żal mi pani Kiszczakowej bo i ona chcąc nie chcąc została wciągnięta w tą żałosną komedie. Druga strona medalu jest taka, że za głupotę trzeba płacić. Pan Kliszczak mógł oczywiście przed śmiercią zdeponować te dokumenty u swojego adwokata, który mógł to pózniej upublicznić, zdecydował jednak inaczej. Nie mnie sadzić motywy, którymi kierowali się i Kiszczak, i jego żona, przykro jednak patrzeć z dystansu na to smutne widowisko. Przykre jest przede wszystkim, że ludzie wciąż nie rozumieją, ze granie na naszych najniższych instynktach to ulubiona zabawa prymitywnych polityków.

Wyprawa na Chimborazo

Nasze dzieciaki sprawiły nam niewyobrażalną niespodziankę pojawiając bez uprzedzenia na progu naszego domu. Z zadowoleniem wysłuchiwaliśmy ich opinii na temat naszego domu i okolicy, w której mieszkamy. Okazało się, że od dawna już planowali wszyscy tę wizytę chcąc uświetnić w ten sposób urodziny mamy. Postanowiliśmy z żona pokazać im coś co chcieliby zobaczyć. Wybór padł na Chimborazo. Wyboru dokonała córka a ponieważ nie było kontrkandydatur pozostaliśmy przy Chimborazo. 

Parę słów tytułem wstępu na temat samej góry. Jest to najwyższy szczyt Ekwadoru i nieczynny wulkan. Ostatni wybuch miał miejsce w okolicach 550 roku naszej ery. Okazuje się, że Chimborazo to najwyższy punkt na kuli ziemskiej mierzony od centrum naszej planety. Chociaż oczywiście Mount Everest jest najwyższym szczytem mierzonym od poziomu morza to jednak od centrum czyli środka naszej planety do szczytu Chimborazo jest ponad dwa kilometry dalej niż do szczytu Mount Everest. Sam tego oczywiście nie wiedziałem a uświadomiła nam to nasza przewodniczka. Od wysokości nieco ponad pięć tysięcy metrów góra zaczyna powoli być pokryta lodem a jej szczyt na wysokości 6268 metrów nad poziom morza jest kompletnie zlodowaciały. Lodowiec Chimborazo to zaopatrzenie w wodę dla okolicznej ludności co negatywnie wpływa na jego wielkość. Póki co jednak wciąż jest w tym celu wykorzystywany. Okolice wulkanu to rezerwat przyrody, w którym hodowana jest typowo andyjską fauna z alpakami, lamami i wikuniami na czele. Wełna z wikunii to najdroższa wełna na świecie i praktycznie nieosiągalna w Ekwadorze. Zwierzęta te są tutaj pod ścisła ochroną i rzeczywiście przy alpakach wyglądają wręcz jak ród szlachetny. 
Chimborazo znajduje się niemal 300 kilometrów od Cuenki, zatem aby zobaczyć w miarę dużo musieliśmy wyjechać z domu około trzeciej nad ranem by w okolicach południa dotrzeć na miejsce. Jak już wspomniałem okolica wulkanu to park narodowy i każdy zwiedzający musi się zarejestrować przed wejściem. Chociaż przewodnik nie jest obowiązkowy to jednak przy wjeździe strażnicy starają siė namówić każdego do jego użycia. Przewodnikami są najcześciej okoliczni mieszkańcy, dla których każdy grosz się liczy. Zdecydowaliśmy się zatem wziąć jednego z nich bardziej kierując się chęcią pomocy niż konkretną potrzebą. Maria Inga okazała się być naszym przewodnikiem i zabawiała nas swoimi opowiadami i wiadomościami na temat samej góry jak i życia okolicznej ludności. Chociaż nie mówiła po angielsku to nie miało to dla nas znaczenia bo nasza córka biegle włada hiszpańskim i okazała się doskonałym tłumaczem. Do wysokości 4600 nad poziomem morza dojeżdża się samochodem. Tam ostatnia szansa napicia się czegoś ciepłego i spożycia czegokolwiek. Następny punkt znajduje się na wysokości 5000 metrów i trzeba do niego pokonać nieco ponad kilometr. Niby wydaje się mało. Na tej jednak wysokości zaczyna brakować trochę tlenu  i oddychanie staje się kłopotliwe a maszerowania pod górkę coraz bardziej uciążliwe. Dotarliśmy jednak niemal w komplecie, jedynie narzeczona starszego syna musiała odpuścić. Niestety dały o sobie znać papierosy, z których nałogiem dziewczyna walczy jak narazie bezskutecznie. Z tej wysokości można iść dalej o kolejne sto metrów wyżej aby zobaczyć jeziorko polodowcowe. Zrezygnowałem jednak z dalszego wspinania. W moim odczuciu zobaczyłem wszystko co chciałem. Zdecydowanie nie nadaję się na alpinistę. Góra bez wątpienia zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Biorąc jednak pod uwagę zmęczenie, wysiłek oraz kłopoty z oddychaniem, podpisuję się pod pieśnią Budki Suflera, w której pada pytanie: ” Góry wysokie co im z wami walczyć karze…”.
I nie ma takiej odpowiedzi na to pytanie, którą mógłbym albo polubić, albo zrozumieć.

Ot i niespodzianka 

Już od dawna namawialiśmy z żoną nasze dzieci do odwiedzenia nas w naszym nowym miejscu na ziemi. Ciagle się jednak nie składało z rożnych powodów. Daliśmy sobie zatem spokój czekając na lepsze czasy. Rzeczywiście w życiu naszych dzieciaków nastąpiło w ostatnim czasie sporo zmian zawodowo personalnych toteż nie mieliśmy im za złe, że musimy troszkę poczekać. Jeżeli jednak nasze dzieciaki coś postanowią to na ogół wychodzi to od naszej córki. Jako najstarsza rzuca hasło i chłopaki w liczbie dwóch muszą się dostosować. Oczywiście takie sytuacje zdarzają się rzadko i muszą po temu być szczególne okoliczności. 

Styczeń to miesiąc urodzin mojej żony a że w tym roku były one okrągłe spodziewałem się zatem akcji pod tytułem „urodziny mamy”. Miałem jednak nadzieję kierować całym tym przedsięwzięciem chociażby z powodu, że tu gdzie mieszkamy trafić bez wskazówek kogoś zorientowanego, osobiście uważam za niemożliwe. Kiedy moje namowy spaliły na panewce uznałem, nie bez zawodu, że akcja została odwołana. Sądziłem, że bez moich wskazówek nie ma takiej opcji aby nas odnaleźli bo nawet taksówkarze z Cuenki nie bardzo wiedzą jak do nas trafić bez naszej pomocy. Zapowiadało się zatem, że spędzimy urodziny we dwoje…no właśnie zapowiadało się. Dzień przed urodzinami ktoś puka do drzwi, ktoś wypada zza rogu domu od strony tarasu…kompletny szok. Banda trojga, jak żartobliwe nazywam nasz przychówek, plus dwóch partnerów, mąż córki i narzeczona naszego starszego syna, stanęli przed nami powodując, że oboje z żoną zapomnieliśmy języka w popularnej gębie. Kątem oka w oczach jubilatki zauważyłem tak zwane wzruszenie i sam muszę przyznać, że i mnie coś stanęło w gardle bo z natury romantyczny i sentymentalny chyba jestem. Gdy wreszcie emocje opadły, jako że wciąż nie mogłem wyjść z podziwu, ze nas tutaj znaleźli, spytałem jak im się to udało. W tym właśnie momencie wyszedł talent organizacyjny naszej córki. Przede wszystkim organizacja wyprawy i jej szczegóły to jej zasługa. Ustalenie adresu chociaż nie było łatwe to jednak jak mówi nasze polskie przysłowie, koniec języka za przewodnika, w tym wypadku rolę języka odegrał internet. Córka znalazła na internecie kontakt z naszym znajomym z Cuenki, ten skontaktował ją z naszą sąsiadką a ta zorganizowała dojazd na miejsce. Niby proste ale tylko na pierwszy rzut oka. Coraz bardziej uzależniamy się od technologii i coraz to nowszych rozwiązań. Często sam to wszystko mocno krytykuję. Muszę z ręką na sercu dzisiaj stwierdzić, ze ów dzień i z nim związane przeżycia bez internetu, poczty elektronicznej i tego typu rozwiązań byłby niemożliwy.

Śni mi się władza a naród mnie zdradza

Ponoć nasz przywódca, pan Jarosław Wielki
Coraz cześciej dziś zagląda do butelki.
Krytykują jego partie dookoła
Jak panienkę, która goła
Swoje wdzięki na ulicy pokazuje
Chociaż ichnich właśnie jej brakuje
Jarka frakcja ma coś z tejże sytuacji
Ładnych słów używa w swej narracji
Tylko po to by wyborców zbałamucić
A po prawdzie, gwałtem rządzić oraz łupić
Prezes ślepy na krytykę pozostaje
I sprawy sobie nie zdaje
Że co dobre jest dla niego
Nie musi być wcale dla każdego
Nie ma się co oszukiwać
Prezes cały naród chce wykiwać
Bo on władzy do grobowej deski sobie życzy
I choć głośno o tym tak nie krzyczy
To te zmiany, które nam wprowadza
Każda jedna te intencje jego zdradza
On chce sekretarzem pierwszym zostać
By w ten sposób Stalinowi sprostać
Kult jednostki chce wprowadzić
A kto przeciw, do więzienia wsadzić
Wykonawców dobrze sobie dobrał
Bo te Dudy, Szydła oraz Ziobra,
Macierewicze tudzież Glińskie
I Błaszczaki, i Kuchcinskie
Wszyscy oni są bez twarzy,
Prezesowe dobro im się tylko marzy.
Ze snu budzi naród się powoli
Bo sprzeciwić trzeba się Jarkowej woli.
Prezes broni składać jednak nie zamierza 
Chodzi bowiem o grubego zwierza
Władzę absolutną dożywotnie.
I w tym celu rozpalane są pochodnie
Których głównym jest zadaniem
Wyborców uwagi skierowanie
Na tematy tak przyziemne
Jak Wałęsa czy wypadek pod Smoleńskiem.
Podczas gdy się naród o to kłóci
Prezes opozycję chce ukrócić
Za pomocą premierowej oraz prezydenta
Bo to przecież jego są cielęta.
Jak się skończy cała ta zabawa?
Dla mnie oczywista jest to sprawa,
Wszystko leży w naszych rękach.
Chyba żeśmy rownież jego są cielęta.

Ameryka nie oddycha, czas na Super Bowl

Futbol amerykański to bezsprzecznie sport numer jeden w Stanach Zjednoczonych. Jego sezon rozpoczyna we wrześniu i trwa cztery miesiące. W tym czasie każda drużyna rozgrywa szesnaście meczów. National Football League czyli w skrócie popularna NFL jest  podzielona na dwie konferencje w skład, których wchodzą cztery dywizje. Drużyny z tej samej dywizji rozgrywają miedzy sobą mecz i rewanż. Ponieważ w każdej dywizji jest po cztery zespoły więc żeby dopełnić sezon do szesnastu meczów przed sezonem ustala się która dywizja będzie grać przeciwko której. Każdego roku jednak drużyny z jednej dywizji grają między sobą a mecze miedzy dywizyjne są zmieniane tak aby w następnym roku nie powtarzać tych samych gier. Obowiązuje jednak zasada, że najlepsze drużyny z poprzedniego roku mają najtrudniejszych przeciwników. Ma to na celu umożliwienie teoretycznie słabszym drużyną udział w rozgrywkach play off. W tej fazie sezonu występuje po sześć najlepszych drużyn z każdej konferencji. Drużyny z najlepszymi rekordami mają do końca rozgrywek przywilej własnego boiska. W pierwszej rundzie play off grają tylko drużyny rozstawione z numerami od trzeciego do szóstego. Dwie najlepsze drużyny z sezonu zasadniczego zaczną udział w play off od następnego tygodnia i będą podejmować zwycięzców meczów z rundy zwanej dziką kartą. Zatem w drugim tygodniu play off na placu boju jest już tylko po cztery zespoły z każdej konferencji. Zwycięzcy tych meczów zagrają w kolejnym tygodniu mecze o mistrza konferencji. Po wyłonieniu mistrzów następuje dwutygodniowa przerwa i na zakończenie sezonu odbywa się wielki finał zwany SUPER BOWL. Jego zwycięzca to w nazewnictwie amerykańskim oficjalny mistrz świata w tej dyscyplinie sportu. Dwa tygodnie poprzedzające Super Bowl to kreowanie nastroju napięcia i podniecenia wsród kibiców. Wreszcie ten dzień nadszedł i dzisiaj czyli 7 lutego dowiemy się kto zostanie mistrzem świata.

W tym roku o to trofeum rywalizują drużyna z Karoliny z drużyna z Denver. Obie drużyny były rozstawione z numerem jeden w swoich konferencjach więc niejako niespodzianki nie było. Faworytem zdaje się być drużyna z Karoliny, która w ciagu całego sezonu przegrała tylko jeden mecz. Jednak w drużynie z Denver występuje jedna z najwiekszych gwiazd NFL Payton Manning. Jest on quarterbackiem  czyli mózgiem ataku swojej drużyny. Quarterback to ten facet, który rzuca piłką, który determinuje co będzie się działo w trakcie następnej rozgrywki. Payton Manning to weteran i zdobywca sygnetu Super Bowl w przeszłości. Na przeciwko niego stanie wschodząca gwiazda NFL Cam Newton, quarterback drużyny z Karoliny. Nie ma swym koncie większych sukcesów ale przegrać tylko jeden mecz w sezonie o czymś świadczy.
Po wyjezdzie z Polski jako wielki miłośnik sportu i piłki nożnej w szczególności, długo nie mogłem znaleźć niczego co mogłoby mnie zainteresować ze sportowego punktu widzenia. Nożna nie jest zbytnio popularna w Stanach zatem musiałem się przyjrzeć innym dyscyplinom. W Nowym Jorku występują dwie drużyny w NFL, z którymi mocno się identyfikuję. Po poznaniu w zarysie reguł gry stałem się na początku oglądaczem a wraz z sukcesami New York Giants ich fanem i miłośnikiem tego sportu. Chociaż w tym roku zabraknie moich drużyn to zamierzam oglądać Super Bowl bo jest to największe wydarzenie w Stanach. Ani Oscary, ani wybory prezydenta pod względem medialności nie są w stanie konkurować z Super Bowl. Minuta reklamy podczas transmisji to olbrzymie pieniądze sięgające milionów dolarów. W Stanach będą miały miejsce prywatki zwane Super Bowl partys, zaczynające się na długo przed meczem i trwające jeszcze chwile po meczu. Przeleją się hektolitry napojów zwanych piwami jak Coors czy Budweiser, które nawet koło piw nie powinny stać, ale to ich reklamy w trakcie meczu są najzabawniejsze i pożerają najwiecej czasu reklamowego.
Kto wygra pięćdziesiąty, jubileuszowy Super Bowl, nie mam pojęcia. Jestem za drużyną z Denver bo kariera Pytona dobiega końca i to zwycięstwo byłoby jej ukoronowaniem. Wiem jednak jedno Stany dzisiaj żyją tym wydarzeniem i nic, i nikt nie jest w stanie tego dzisiaj zmienić.

Kult jednostki w wydaniu krajowym

Z niejakim zaskoczeniem i zdziwieniem przeczytałem niedawno wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dotycząca opozycji w Polsce. Otóż pan Jarosław uważa, że jej działania przypominają jemu czasy stalinizmu. Pomyślałem sobie ” holy shit”, ile lat ma szanowny prezes, że pamięta czasy stalinizmu”. Łatwo to oczywiście sprawdzić, bo informacje dotyczące wielokrotnego człowieka roku rozsiane są po całym internecie. Dopadłem zatem mojego iPada i raz, dwa sprawdziłem informacje dotyczące szefa PiS. Otóż urodził się on w 1949 roku ale to tylko połowa zagadki. Wklepałem zatem hasło Józef Stalin i pokazały się informacje na temat legendarnego zbója. Marszałkowi zmarło sie w 1953 roku jakoś na początku marca. W tym czasie nasz aktualny zbawca kraju nie miał jeszcze czterech lat. Hm, jednak pamięta czasy stalinizmu. Widać nasz przywódca już od dziecka działał w opozycji i musiał się jakoś temu Stalinowi narazić skoro tak mocno utkwiły mu w pamięci czasy Józefa Stalina. Osobiście podejrzewam, że batiuszka Stalin umiał czytać w przyszłości i wyszło mu, że mały Jarek zamierza podprowadzić księżyc gdzieś tam za ileś tam lat. Na to oczywiście przywódca Związku Sowieckiego nie mógł pozwolić i pewnie wykorzystując swoje wpływy spowodował, że ojciec Jarosława sprał mu mocno dupę. Inne wtedy były czasy, rodzice mieli prawo dyscyplinować swoje dzieciaki i nikt nie uważał tego za znęcanie się nad nimi. Tata Kaczyński musiał zatem zdrowo wychłostać Jarka, wykrzykując przy tym imię wodza bratniego kraju. Taka trauma juz do końca życia będzie się kojarzyć ze złem najgorszego rodzaju, niekoniecznie jednak w kontekście tego kim naprawdę był Stalin. Żarty na bok. Ja urodziłem się już po śmierci pogromcy Hitlera i na jego temat powiedzieć nic nie mogę. Sądzę zatem, że wiedza Jarosława na temat marszałka pochodzi, podobnie jak moja, ze szkoły. A placówki te były w owym czasie na, rzekłbym, lepszym poziomie niż obecnie. Oto co ja zapamiętałem ze szkoły na temat Józefa Stalina: marszałek, przywódca partii bolszewickiej, pogromca Hitlera, obłąkany psychopata, wielokrotny morderca, twórca systemu, który nazwano pózniej kultem jednostki. Skazał miliony ludzi na smierć i jeszcze więcej ludzi na zesłanie do gułagów. Chory umysłowo człowiek, który podejrzewał wszystkich o próbę pozbawienia go władzy. Inwigilacja, donosicielstwo, preparowanie faktów nie popartych żadnymi dowodami to tylko niektóre jego i jego popleczników działania.

Jarosław Kaczyński oskarża polską opozycję o działania wzięte żywcem z czasów stalinizmu. Panie prezesie, opozycja w kraju może sobie tylko pomarzyć o możliwościach jakimi dysponował Stalin. Skąd panu przyszło do głowy tak absurdalne porównanie nie mam zielonego pojęcia. Korzystając jednak z okazji to co się dzieje w pańskiej partii jako żywo przypomina kult jednostki. Przesuwanie głosowań w sejmie bo szanowny prezes nie mógł być obecny, uchwalanie ustaw w takim tempie aby sprawić prezesowi prezent pod choinkę, odwiedziny premiera Węgier, który nie znalazł czasu poza spotkaniem z prezesem, na spotkanie ani z naszym premierem, ani prezydentem to tylko niektóre przykłady służalczego stosunku członków partii pana Jarosława w stosunku do jego osoby. Nie mam zamiaru porównywać pana Kaczyńskiego do Stalina bo to nie te czasy, skoro jednak o marszałku mowa to chyba bliżej prezesowi do niego niż krajowej opozycji.

Przepis na wyborczy sukces

Chory umysł, pusta głowa

I recepta juz gotowa
Żeby politykiem zostać.
Testom jakimś sprostać
Nie ma konieczności żadnej,
O przepraszam, jak nie kradniesz
Możesz mieć problemów trochę
Bo kolegom zrobisz „wiochę”.
Mocny musisz być też w gębie
I udawać żeś gołębiem
Co to widzi z góry wszystkich ludzi
Pomoc, którym nigdy Cię nie znudzi.
Obiecywać się nauczyć musisz
Aby wielu ludzi skusić
Żeby głos swój Tobie dali
Słowom Twoim zaufali.
Trochę to wymaga pracy
Bo nieufni są rodacy
Pojedź zatem w teren parę razy
Żeby Cię poznali z twarzy.
Rozczul nad ich życiem się kapeczkę
I już głosów masz troszeczkę
Jak sam widzisz, tu intelekt jest zbyteczny
Rzekłbym, wręcz niepożyteczny.
Zaproś wszystkich na spotkanie w gminie
Po cukierku daj każdej dziecinie
Już masz głosy ojca oraz matki,
Dla rodziców najważniejsze są ich dziatki
Wygłoś potem przemówienie,
W którym będzie potępienie
Tego co miejscowych złości
Po czym bez krztyny litości
Opluj opozycji kandydata 
I już prawie Twoja jest sałata
Możesz jeszcze wzorem Antoniego
Oskarżyć przeciwnika swego
Że spiskuje oraz, że to były agent
To jest prosty na zwycięstwo patent.
Ot i filozofia cała
Chociaż durnyś jak ta skala
I pracy nigdzie nie mogłeś dostać
Parlamentarzystą zawsze możesz zostać.