BAJ-u, BAJ-u będziesz w raju czyli jak Beata, Andrzej i Jarosław zrobili z każdego osła.

Poszedł Jarek

Na jarmarek

A że był to wtorek
Kupił sobie worek
A w tym worku same cuda
Najpierw wypadł z niego Duda
Padł przed Jarkiem na kolana
I tak sterczał aż do rana
Ulitował się Jarosław 
Zrobił z Dudy zatem posła
I tak rozpoczęła się kariera,
Która dzisiaj Polskę zżera
Bo pan Duda prezydentem został
A ponieważ funkcji nie mógł sprostać
To Jarkowi ją powierzył
Z czego narodowi się nie zwierzył
Wcześniej Jarek z worka wyjął
Szydło, które do swej partii przyjął
A że na kobiety była moda
Szydło chociaż już nie młoda
To za Jarka zgodą i namową
Miała zostać premierową
Wkrótce też nią i została
Gdy Jarkowa partia wybory wygrała
Jarek miał pozostać w cieniu
Ale ku wszystkich zdumieniu
Najpierw skonstruował rząd Beacie
Potem po cichutku w swojej chacie
Premierem siebie mianował
Bo Beaty już nie potrzebował
Nikt ludowi tego nie powiedział
Że Jarosław  na dwóch stołkach sobie siedział
Urósł w siłę taką pan Jarosław
Że już mało kto mu może sprostać
Trybunałem postanowił się więc zająć
Wszem i wobec ogłaszając
Że dla dobra robi to narodu
Bo tam gnój i kupa smrodu
Naród wyczuł jednak zdradę 
I Jarkowi wszedł w paradę
Jego jednak nic nie rusza
Nowych sędziów wyjął z kapelusza
Kazał Jędrusiowi ich powołać
I niech opozycja w dupę sobie schowa
Swe obiekcje i swe żale
On to robi ku ojczyzny chwale
Mało zatem go obchodzi
Ze w ojczyzny skład też wchodzi
Grupa ludzi inaczej myślących
Też dobra kraju i ludzi chcących
To nieszczęście rozpoczęło się na targowisku
Bo worek z cudami sprzedano panisku
Który nie zasłużył sobie na ludzi zaufanie
Dzisiaj jednak to po próżnicy gadanie.
W przyszłości pamietać jednak należy
Że jeśli kto już kiedyś nagrzeszył
I jesli nawet poprawę obiecuje
To cześciej kłamie niż słowa dotrzymuje

Orędzie – nowa moda w polskiej polityce

W państwie polskim nastała nowa moda. Oto nasze elity w obawie aby o nich nie zapomnieć postanowiły wprowadzić cykliczne orędzia do narodu. Jeszcze nie tak dawno ich ulubionym słowem było referendum, teraz jednak to juz przeżytek bo mając władze absolutna kto potrzebuje referendum. Odkurzono zatem orędzie bo to ładnie będzie tak bezpośrednio do narodu umierającego z niewiedzy prawie jak z głodu, rzec słów parę by podnieść w rząd jego wiarę.

Orędzie (inaczej apel, odezwa) – uroczyste oznajmienie, przemówienie ważnej osoby w państwie (zwykle polityka) skierowanej do ogółu. Zwykle dotyczy bieżącej sytuacji politycznej w kraju.

Taką oto definicje tego zagadnienia znalazłem w Wikipedii. Najpierw z owym orędziem wystąpił sam pan prezydent zaniepokojony kontrowersją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zamieszanie związane z tą instytucją wykreował nie kto inny jak  właśnie pierwszy obywatel kraju. Mętne tłumaczenia, zwalenie winy na opozycje, oskarżanie poprzedniego rządu to główne wątki tego prezydenckiego orędzia. Osoba bez dwóch zdań była ważna, przemówienie dotyczyło bieżącej sytuacji, tylko czy było ono uroczyste aby nazwać je orędziem?
Nie minęły jeszcze echa prezydenckiego wystąpienia a do mikrofonu i kamery dorwała się pani premier ze swoim orędziem, a jakże do narodu. Jej wystąpienie dotyczyło tego samego tematu a zatem zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zmieniono parę słów, dołożono trochę nowych, bardziej dosadnych. Sedno sprawy pozostało jednak takie same. Ot ta przeklęta opozycja, my chcemy dobrze zgodnie z prawem a oni straszą i judzą pogubiony w ciemnościach naród. Znowu osoba oczywiście ważna, przemówienie na temat bieżącej sytuacji ale czysto miało związek z jakaś uroczystością.
Dwa orędzia brzmiące niemal identycznie w ciagu dwóch tygodni, tyle poprzedni rząd nie wygłosił w czasie całej kadencji bo i nie było po czemu. Owe wystąpienia hucznie nazwane orędziami nie były niczym innym niż próba obrony własnych błędów a raczej błędów popełnionych przez głównego ideologa partii. Aktualni rządzący skompromitowali się decyzjami dotyczącymi osady Trybunału Konstytucyjnego a korzystając z władzy wymyślili sobie orędzia pełne oskarżeń aby odwrocić uwagę od własnych win. Nie były to zatem orędzia a próby obrony swojej arogancji. No właśnie próby obrony bo tylko niewinni się nie bronią.